wtorek, 23 lipca 2013

Tusz Maybelline One by One - recenzja



Cześć Dziewczyny!!! ;)

Od prawie 3 miesięcy używam tuszu Maybelline ONE by ONE i do napisania kilku słów na jego temat zabierałam się już dłuższy czas :) wreszcie się za to wzięłam ;)




Jest to "chyba" mój pierwszy tusz o sylikonowej szczoteczce, broniłam się przed nimi, ponieważ bardzo dobrze sprawdzały się u mnie szczoteczki tradycyjne. Mam, co  do niego mieszane uczucia...


Szczoteczkę ma sylikonową dosyć dużo, nabiera wystarczającą ilość tuszu. Owalna, łatwo dotrzeć do wszystkich nawet najdrobniejszych rzęs przy kąciku oka.






Kiedy użyłam go pierwszy raz efekt, jaki dał na rzęsach był okropny! Skleił je strasznie i ze wszystkich moich rzęs zrobiło się ich dosłownie 4... Zaczęłam używać go zimą, ale po kilku zastosowaniach i po efekcie, jakim dawał zamknęłam go i zostawiłam, aby trochę podsechł. Na zimowe dni się nie nadaje, ponieważ kiedy wracałam do domu i padał śnieg wróciłam do domu z całą twarzą czarną... Na szczęście śnieg zaczął padać jak już wracałam z uczelni do domu! Zamieniłam go wtedy na tusz z Essence, który nie jest także wodoodporny a nie rozpuszczał się pod wpływem kilku kropel wody.

Nie ogarniam tego tuszu w ogóle! Zimą, kiedy dostało się do niego kilka kropel wody - miałam całe oczy czarne i rozmazane, zaś, kiedy chcę zmyć go płynem micelarnym schodzi dość ciężko i trzeba potrzymać wacik z płynem dość długo na oczach. Bioderma także nie dawała sobie z nim rady i przy każdym micelu trzeba męczyć się tak samo.




    • Kolor ma bardzo czarny i intensywny. 
    • Skleja rzęsy, ale ja lubię taki efekt
    • Trzeba nauczyć się go używać, bo inaczej możemy zrobić sobię masakrę na oczach - chodzi mi o ich sklejenie
    • Rozdziela fajnie, ale tylko przy jednej warstwie tuszu a mi taki efekt nie wystarczy
    • Trochę podkręca, ale moje rzęsy są bardzo proste dosyć ciężko to osiągnąć
    • Wydłużenia spektakularnego nie zauważyłam
    • Osypuje się





A jak u Was się sprawdził?? :) Ja już do niego nie wrócę ;)

12 komentarzy:

  1. Nie lubię tuszy, które się obsypują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To już wiem, żeby po niego nie sięgać. Swoją drogą Maybelline się nie popisało. A zawsze jakoś ufałam tuszom tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie lubię posklejanych rzęs;/

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, ja kiedyś używałam podobnego i był świetny bo idealnie malował każdą rzęsę a ja lubię jednak porozdzielane :) Także był chyba Meybelline :)

    Zapraszam do mnie http://thoufalouth.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki masz cień? Wygląda bajecznie :)

    Tuszu nie miałam, miałam inne z Maybelline ale początkowo super, a później tak jak piszesz nie dało się z nim wyjść z domu na rzęsach :/
    lubię silikonowe szczoteczki, ale tej marki już unikam..no chyba że wodoodporny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)) Z tego co pamiętam to był to Maybelline Color Tattoo 35 On and on Bronze :)

      Usuń
  6. miałam ten tusz i faktycznie jego minusem było osypywanie się czego i ja nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  7. Ma ciekawą szczoteczkę, ale szkoda, że się osypuje

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się boję takich szczoteczek :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...