niedziela, 27 kwietnia 2014

Zużyte kosmetyki! Co o nich myślę???

Kolejne zużycia w moim pudełeczku z pustymi opakowaniami. Za kilka miesięcy wyprowadzamy się z obecnej kawalerki i zaczynamy "nowy rozdział w naszym życiu". Często w moich zużyciach bywa tak, że kończą mi się podstawowe produkty, więc zadowolona z ich zużycia nie jestem, ponieważ muszę iść i kupować następne! A staram się zużywać kosmetyki kolorowe. Niektóre prawdę mówiąc na siłę, ponieważ szkoda mi wyrzucić podkład, który kosztował 60 złotych - nie sprawdza się a jednak używam go i jak zobaczycie dalej jeden z takich produktów grzecznie odszedł z moich zbiorów kolorówkowych. 


Pierwszymi produktami będą produkty, które mi się sprawdzały i zawsze odkupuję te same! Mowa oczywiście o odżywce bez spłukiwania Gliss Kur, bez, których nie mogę się obyć raz szampon z Alterry. W zakupach zobaczycie, że znowu je kupiłam. Nie będę się nad nimi rozwodzić, bo powtarzają się w każdych zakupach i denkach i już sama nie wiem czy jest sens je dalej pokazywać. 

Skończyłam produkt z e-naturalne - olej z kiełków pszenicy. Na pewno zamówię go jeszcze raz! Jak go używałam nie zauważyłam ani jednej rozdwojonej końcówki! Niestety prawie połowa opakowania mi się wylała ze względu na dziurawą zakrętkę. Końcówki były błyszczące i gładkie. Jak to z takimi olejkami bywa musimy z  nim uważać, ponieważ przetłuści końcówki. 




Szampon Babydrem dla dzieci, koszt 4.99 zł. Stosuje go do wszystkiego! Od mycia pędzli i BeautyBlendera do kąpieli mojej Maltanki. Zawsze musi być pod ręką! 
Szampon Schwarzkopf, Gliss Kur - obciąża i przetłuszcza mi włosy. Dobrze zmywa oleje, ale to wszystko z jego plusów. Nie lubię drogeryjnych szamponów tego typu i tego także nie polubiłam. 
Suchy szampon Syoss, drogi jak na swoje działania. Zdecydowanie wolę Batiste lub po prostu suchy szampon z Isany. Dobry dla brunetek, ponieważ białe pyłu prawie w ogóle nie zauważyłam w porównaniu do innych szamponów tego typu. Unosi trochę włosy, ale włosy pozostają tylko w przyzwoitym stanie dwie, trzy godziny. Batiste pochłania wszystko, co jest tłustego na włosach i włosy bez problemu możemy nosić rozpuszczone. Więcej go nie kupię! 




Wcierki - Radical i Jantar, porównanie i recenzja tutaj 



Zaczynając od lewej to produkty z Avon, czyli kulka Pur Blanca, która jest do niczego! Pociłam sie po niej bardziej niż gdybym nie zastosowała żadnego antyperspiratnu. Po jej zastosowaniu i spoceniu się jeszcze nigdy ode mnie tak nie "capiło". Nigdy więcej jej nie kupię i nie chcę nawet na nią patrzeć!
Woda toaletowa Pur Blanca, zapach ten od dawna mi się podobał. Jest bardzo delikatny, ale ta delikatność przenosi się również na długość utrzymywania się na ciele i ubraniach. Aby było od nas ja czuć musimy pryskać się, co godzina. Niestety mi to w ogóle nie pasuje, więc do niej także nie wrócę.
Garnier, Mleczko do ciała, strasznie pachnie - dla mnie jest to zapach jakichś starych kosmetyków, ale od razu wam mówię, że produkt w 100% nie przekroczył daty ważności. Zapach ten utrzymuje się na skórze około 20 minut od aplikacji. Długo się wchłania i pozostawia tłustą warstwę na skórze. Nawilża bardzo przyzwoicie.
Antyperspirat Dove - jak przyzwoity antyperspirant, czyli chronił przed nieprzyjemnym zapachem, sam w sobie miał ładny zapach, który utrzymywał się na skórze kilka godzin. Trochę długo sie wchłaniał, ale to pewnie ze względu na jego gęstą jak na takie produkty konsystencje. Produkty wart polecenia.



Bielenda, płyn micelarny - produkt, na którego szkoda każdej złotówki. Przy dostaniu się go do oka, szczypał, co u mnie od razu dyskwalifikuje produkt. Z makijażem twarzy miał problem i trzeba było zużyć kilka wacików, więc już chyba wiecie jak ciężko było z demakijażem oczu!
Pianka do mycia twarzy Organic Therapy - miała piękny zapach, nawet nie mam pojęcia, do czego go porównać, ale pianka idealna na poranki, zapach idealnie orzeźwia i pobudza. Nie miała problemu ze zmyciem makijażu. Jak na piankę wydawała mi się strasznie nie wydajna, ponieważ płyn znikał z buteleczki w mgnieniu oka.



Podkład Bourjois Flower Perfection recenzja tutaj
Podkład Bare Minerals orignal recenzja tutaj
Puder w kamieniu Stay Matte z Rimmel, można było z nim przesadzić! Nie spodziewałam się, że jak na puder w kamieniu będzie taki wydajny. Miałam kolor transparentny, ale wydawało mi się, że nadawał makijażowi lekkie krycie. Nie zauważyłam, aby fenomenalnie utrzymywał ten mat. Na szczęście wykończenie miał satynowe to bardzo mi odpowiadało.



Mascara Essence recenzja tutaj
Baza pod cienie Essence I love Stage - moje powieki są strasznie tłuste i mało produktów się na nich sprawdza. Baza ta bardzo tania, ponieważ kosztowała około 10 złotych, ale niestety nic specjalnego. Utrzymywała cienie ma moje powiece góra dwie godziny dłużej. Nie podbijała ich koloru. 



Jak u Was idą zużycia???

8 komentarzy:

  1. Duży projekt denko :D Tusz i baza z essence są mi znane :) Zastanawiam się nad wcierkami jantar.
    Zapraszam do mnie http://kassfit.bloog.pl ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak duży projekt denko :). Ładną masz biżuterię :).

      Usuń
  2. Uwielbiam piankę Organic Therapy. Dla mnie zapach przypomina łąkę pełną koniczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. kupiłam teraz ta odżywke do psikania a planuje kupić jantar jak wykończę to co mam teraz

    OdpowiedzUsuń
  4. też nie lubię jak balsamy mają zapach taki specyficzny zapach przeterminowania! na pewno się na niego nie skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten olejek z kiełków pszenicy mnie niesamowicie kusi ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam żadnego kosmetyku, ale już wiem czego unikać/w co zainwestować. Ciekawe jak u mnie sprawdzi się ta baza pod cienie - mam teraz taka na wypróbowanie :]

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zbieram się do posta na ten temat. Dużo tego u Ciebie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...