niedziela, 12 października 2014

Wakacyjne i powakacyjne zużycia...



Cześć Dziewczyny!

Z tego, co dopiero sprawdziłam to ostatnie dna pokazywałam Wam przed wakacjami, kiedy wyprowadzałam się z wynajmowanego mieszkania a miało to miejsce pod koniec czerwca, więc produkty te zbierałam ponad trzy miesiące. Jak na taki długi okres czasu i tak uważam, że nie jest ich dużo porównując z innymi tego typu postami, zaś z drugiej strony wiele produktów nie pojawi się w tym poście z tego względu, że wyjeżdżając na wakacje wzięłam takie produkty, które mogłam wykończyć i wyrzucić puste opakowania na miejscu. Wykończyłam także kilka produktów z kolorówki, co bardzo rzadko się u mnie zdarza. Na pierwszy ogień  pójdą produkty do włosów, później do twarzy i ciała no i na końcu kosmetyki do makijażu.

  • Szampon wzmacniający do włosów osłabionych, Pharmaceris - szampon super się pienił i tak samo dobrze zmywał oleje. Jest gęsty, wydajny i nie mam mu zupełnie nic do zarzucenia oprócz tego, że przy stosowaniu go za każdym myciem moje włosy nabierały delikatnego różowego koloru. Nie było to bardzo widoczne, ale i tak na słońcu można było zauważyć delikatny odcień różu, więc mogłam go stosować tylko, co drugie mycie. Miał delikatny, przyjemny zapach. Niestety nie zmniejszył przetłuszczania włosów, ale włosy i tak po umyciu były delikatnie uniesione u nasady. Po umyciu nie były one mega nawilżone, ale i tak nie było problemu z ich rozczesaniem. Moim zdaniem produkt warty polecenia i na pewno go kiedyś kupię ponownie.
  • Szampon i maska do włosów jasnych zniszczonych, PILOMAX - recenzja tutaj


  • Odżywka do włosów GLISS KUR OIL NUTRITVE - nie wiem sama, dlaczego nie pojawił się jeszcze oddzielny post na jej temat? Przebiła wszystkie odżywki, które miałam wcześniej z drogerii. Miałam ją na wakacjach i sprawiła się mega dobrze przy codziennym stosowaniu. Włosy były nawilżone, sypkie, błyszczące i super się rozczesywały. Pięknie pachnie i jest mega wydajna, do pokrycia całych włosów wystarczy ilość orzecha włoskiego. Stosowałam ją, kiedy się spieszyłam i trzymałam ją na włosach góra 2 minuty, a efekt był powalający! Jestem nią zachwycona i do tego kupiłam ją w promocji za 7 złotych. Na pewno kupię ją ponownie, zaś będzie to za bardzo długi czas, ponieważ produktów do pielęgnacji włosów w zapasach mam bardzo dużo.
  • Olejek do ciała BabyDream fur Mama - przyzwoity olejek nie dość, że do włosów to i do ciała. Mega skład za mega cenę, ponieważ kosztuje poniżej 10 złotych. Ładnie delikatnie pachnie i tym bardziej jego stosowanie było bardzo przyjemne. Nie robi może jakiegoś szału na włosach, ale jeżeli ktoś zaczyna dopiero przygodę z olejowaniem warto go kupić. Stosując go na ciało mega nawilża i o dziwo dosyć szybko jak na olejek się wchłania. Kiedyś zapewne pojawi się ponownie.


  • Garnier, płyn micelarny - dużo lepszy od płynu z BeBeauty, nie dość, że dużo lepiej zmywa makijaż oczu jak i twarzy to nie pozostawia lepkiej warstwy, którą wyczuwam w micelu z Biedronki. Jeżeli skończę tamten na pewno kupię właśnie ten. Kosztuje kilka złotych więcej, ale jest bardziej wydajny i lepszy, więc stawiam na niego.
  • Plastry na zniszczone pięty PUREDERM - w opakowaniu było 4 plastry, które zabrałam ze sobą na wakacje. Pudełeczko zostawiłam zaś plastry wzięłam ze sobą, ponieważ zajmowały mało miejsca a nie chciałam brać pełnowymiarowego produktu do pielęgnacji stóp. Kupiłam je w Biedronce i jak za dwie noce stosowania cena była zbyt wygórowana. Spodziewałam się lepszych efektów, pięty były delikatnie nawilżone i mięciutkie, ale bardzo podobny efekt uzyskuje przy stosowaniu innych tańszych produktów przeznaczonych do stóp.
  • QUIZ COSMETICS, nawilżająca pomadka do ust - słaby produkt, nie robił prawie nic z moimi ustami. Nawilżał je bardzo delikatnie, ale tylko wtedy, kiedy smarowałam nim się kilka razy dziennie. Na mocno spierzchnięte usta nie pomoże i im nie ulży. Kiedy produkt dostał mi się do buzi nie miłosiernie gryzło mnie w gardle, co mnie strasznie irytowało. Nie polecam.


  • PHARMACERIS, podkład intensywnie kryjący - omg, bubel jakich mało, więc recenzja już w przygotowaniu
  • Essence, all about matt - puder transparentny, najbardziej zmielony puder, jaki kiedy kolwiek miałam. Super wydajny, wystarczyła niewielka ilość produktu, aby zmatowić twarz na wiele godzin. Po przypudrowaniu i przetarciu delikatnie twarzy opuszkami palców sprawiał wrażenie jakby była na nim jakaś powłoka typu "silikonowa" tylko matowa i sucha, nigdy nie spotkałam się z takim czymś w pudrach. Godny wypróbowania.
  • PAESE, puder bambusowy - także dobry produkt, pozostawiał mat na trochę, której niż Essence, ale tym samym nie miał takiego mocnego matowego efektu wizualnego jak ten wyżej. Także wydajny, zresztą moim zdaniem wszystkie pudry sypkie są mega wydajne. Kupiłam teraz puder ryżowy, także tej firmy, więc pewnie za jakiś czas przygotuję Wam krótką recenzję... 



A jak Wam idzie z denkiem??? ;) 

6 komentarzy:

  1. ładne denko!
    ja mam w zapasach tą odżywkę z Gliss Kura, mam nadzieję, ze u mnie spisze się tak samo dobrze jak u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zerknęłam na Wizaż i ten fluid Pharmaceris ma tam całkiem przyzwoite opinie...Ciekawa jestem czym Cię zawiódł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja podkład z Pharmaceris bardzo lubiłam więc jestem ciekawa twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wypróbować puder z Essence

    OdpowiedzUsuń
  5. Micel z Garniera był moim pierwszym tego typu produktem, bardzo miło go wspominam i napewno kiedyś jeszcze do niego powrócę :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem niezła gromadka się uzbierała ;) U mnie kiepsko, ale z drugiej strony też na razie nie robiłam mega zakupów, więc jest dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...