poniedziałek, 30 czerwca 2014

Organiczny Nawilżający Eko Balsam Do Ciała Karité Exotique - przepadłam!

Cześć Dziewczyny!

W końcu przyszedł czas na recenzję kremu do ciała z LOVE ME GREEN. Kosmetyki tej firmy są opracowywane oraz produkowane we Francji a dokładnie to w Prowancji czyli w jednym z najpiekniejszych i najczystszych regionów w Europie. Produkty Love me Green to naturalne kosmetyki, które oparte są na unikalnym połączeniu natury z nowoczesnością, poprzez zastosowanie ostatnich, rewolucyjnych odkryć w dziedzinie kosmetyki naturalnej .

Marka Love Me Green to :
100% kosmetyki naturalne na bazie wyłącznie roślinnych składników aktywnych jak olejki i wyciągi roślinne
100% opracowane i wyprodukowane we Francji
100% zapachy na bazie wyciągów roślinnych
100% bez Izopropyl Palmitate
100% bez parabenów
100% bez silikonów, pochodnych olei mineralnych z przemysłu petrochemicznego
100% bez Phenoxyethanol
100% bez EDTA
Certyfikowane przez ECOCERT

Kosmetyki Love Me Green nie są testowane na zwierzętach.

Na stronie internetowej możemy znaleść produkty do twarzy, włosów jak i ciała! 


Produkt, który ja posiadam do krem do ciała o cudownym zapachu, w którym od razu się zakochałam! I chciałabym zawsze tak pachnieć!

Produkt zapakowany jest w solidne plastikowe opakowanie (na szczęście nie jest ciężkie) z pompką. Uwielbiam pompki! Aplikacja produktu to sama przyjemność, nie musimy oblepiać opakowania podczas nakładania produktu i kolejnego jego pobierania z butelki, co jest dosyć upierdliwe przy innych balsamach - nie dość, że butelka ześlizguje nam się z rąk to musimy później wycierać ją z produktu. W tym przypadku tego nie ma - podchodzimy naciskamy i otrzymujemy produkt prosto w łapki! Dlatego najczęściej kupuję produkty do ciała z pompką bądź w słoiczku. Balsam jest strasznie gęsty i nie nazwałabym go balsamem tylko masłem, ponieważ nawilża lepiej niż nie jedno właśnie masło, które używałam. Używam je kilka razy w tygodniu, ponieważ super nawilża i nie potrzebuję codziennej aplikacji, a nawilżenie utrzymuje się na prawdę kilka dni. Po kąpieli z użyciem żelu drogeryjnego, które jak wiemy posiadają sls nie odczuwam ściągnięcia i dlatego staram się oszczędzać go jak mogę ;) Produkt jest bardzo wydajny i na potraktowanie nim całego ciała starcza mi od 4 do 5 pompek. A wspomnę, że nie wydobywa ona wiele produktu. Jest gęsty i zbity i na początku bałam się, że pompka nie będzie sobie z nim radziła, ale niestety jestem prawie przy końcu produktu i działa dalej bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Szybko się go rozsmarowuje, nie pozostawia białych zacieków, z którymi musimy się męczyć i rozsmarowywać 10 minut, i co najważniejsze wchłania się w tempie ekspresowym. Skóra po prostu go pije bez względu ile go nałożę. Po aplikacji na skórze zostaje delikatny film, ale jest dosyć przyjemnie. Skóra jest nawilżona, elastyczna wręcz ujędrniona. 

Zapach! W zapachu jak i nawilżeniu zakochałam się od pierwszego użycia!



Pojemność: 200ml

Jedyną wadą tego produktu jest jego cena, ponieważ kosztuje 64.90 zł. Jest to najdroższy kosmetyk do ciała, jaki zagościł w mojej kosmetyczce. 

Uwielbiam ten produkt, ale niestety nie mogę pozwolić sobie na dopieszczanie skóry mojego ciała za taką cenę... Chyba że będę mogła kupić go w niższej cenie. W przyszłości na pewno skuszę się na jakiś inny produkt z tej firmy i zapewne będzie to produkt do skóry twarzy, na którą bez bólu mogę przeznaczyć taką kwotę o ile będę pewna, że produkt sprawdza się u większości jego posiadaczek. 



Jaki produkt tej firmy możecie polecić???

czwartek, 26 czerwca 2014

Balsam przyśpieszający opalanie - ONYX

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj wpis o moim małym odkryciu, na który wcześniej szkoda mi było kasy i byłam pewna, że to "pic na wodę"! 
A mowa o balsamie przyśpieszającym opalanie ONYX. 
Firma ONYX jest firmą z siedzibą na Florydzie, która produkuje kosmetyki do opalania w solarium.
Od razu na początku wspomnę, aby nie było zbędnych komentarz, że nie chodzę regularnie na solarium i nie jestem "solarą" jak niektórzy pewnie stwierdzą po tym poście. Z solarium korzystam bardzo rzadko, zdarza to się jedynie przed większymi imprezami typu: wesela oraz kiedy po zimie jestem strasznie blada a nie chcę wskakiwać w spodenki ze strasznie bladym ciałem. 


Po lecie aż do tej wiosny miałam swój "naturalny zimowy" kolor skóry, czyli wyglądało to tak, że miałam problem z doborem podkładu w drogeriach, ponieważ wszystkie były za ciemne! 
Przed dwoma weselami, na których miałam przyjemność się bawić musiałam skorzystać z wizyty i się trochę podbrązowić, ponieważ kupiłam sukienkę z odkrytymi ramionami i przydało się nabrać trochę koloru. Skorzystałam z solarium około 4 razy po około 5-7 minut. Opalenizna była bardzo słaba i dosyć szybko zeszła i na następną imprezę musiałam znowu się tam udać. W między czasie odezwała się do mnie przedstawicielka produktów ONYX z propozycją przetestowania ich produktów. Zgodziłam się od razu, ponieważ ich produkty możemy dostać w każdym profesjonalnym solarium, ale ja jakoś nigdy się nimi nie interesowałam, ponieważ uważałam, że to i tak nic nie da, że to tylko naciąganie na kasę. Kiedy przyszła paczka od razu poszłam się trochę podpiec. Byłam w niebo wzięta! 



EFEKTY 
Już po pierwszej wizycie zauważyłam różnicę, ponieważ, kilka godzin po opalaniu, moja skóra wyglądała jak po trzech wizytach bez użycia produktu. Jedna saszetka opakowania, starcza mi na dwie aplikacje, czyli posmarowanie całego ciała. Ciało ładnie delikatnie pachnie, nawet po wyjściu z solarium nie cuchniemy tak mocno ;) Skóra jest delikatna i nawilżona. Po kilku dniach od opalania nie zauważyłam, aby skóra była wysuszona jak po wcześniejszych wizytach. Wyglądała tak jakbym niczemu jej nie poddawała. 
Produkt rzeczywiście przyśpiesza opaleniznę a co najfajniejsze przedłuża jej "trwałość". Kolor opalenizny jest intensywniejszy bardziej naturalny. Dzięki niemu możemy zaoszczędzić nie tylko czas, ponieważ potrzebujemy mniej i dużo rzadszych wizyt w solarium, ale także pieniądze, ponieważ czas opalania, czyli ilość minut, jakie musimy spędzić pod lampami zdecydowanie nam się zmniejsza o połowę! 



Za kilka tygodni mój wielki dzień! Słońce na pewno do nas wróci, ale że mam suknię, która odkrywa plecy oraz ramiona to nie mogę pozwolić sobie na nieestetyczne paseczki, które zrobią mi się od kostiumu podczas opalania na słońcu, więc będę musiała skorzystać jeszcze z lamp i zużyć moją ostatnią saszetkę. 

wtorek, 24 czerwca 2014

Denko wyprowackowe! ;)

Cześć! 



Wyprowadzamy się! W końcu nadszedł dzień wyprowadzki i bardzo się z tego cieszę. Skończyłam ostatnią licencjacką sesję - obroniłam się i jestem bardzo zmęczona i trochę rozdrażniona przez ten stres, ale i tak jestem mega szczęśliwa, że już wracam do domu i zaczynam nowy etap w moich życiu.  Przede mną mój własny ślub, remont i poszukiwanie pracy. Trzymajcie kciuki :) 

Zużywałam wszystko, co było na wykończeniu, aby jak najmniej opakowań, buteleczek itd.  niepotrzebnie wieść tyle kilometrów do domu i udało się! Jestem już prawie spakowana i tak przyglądam się moim walizkom i stwierdzam, że myślałam, że jest tego więcej. Mój narzeczony także zapewne się ucieszy - przynajmniej nie będzie musiał tego nosić ;) 


Kategoria włosy:


  • Rosyjska Bania – Maska Regenerująca Receptury Babuszki Agafii ! recenzja tutaj 
  • Gęsta Toskańska Maska do Włosów Suchych i Zniszczonych! PLANETA ORGANICA recenzja tutaj 


  • Schwarzkopf, Gliss Kur szampon - nigdy więcej nie spojrzę na drogeryjne szampony tego typu! Naturalne szampony jak i maski najlepiej działają na moje włosy, więc postaram się już nigdy ich nie zdradzać... Szampon dobrze oczyszcza włosy z oleju, ale to normalne przy produktach o takim składzie. Działanie regeneracyjne??? Nie zauważyłam nic takiego, jedynie to, że strasznie przetłuszczał mi włosy a włosy przy jego stosowaniu w ogóle nie chłonęły olei w takim stopniu jak wcześniej.
  • Szampon Alterra - w tym przypadku pałam wielką miłością do szamponów tej firmy i sprawdzają się u mnie wszystkie bez względu na rodzaj. Zawsze do nich wracam :) 



  • Produkty Marion - Zabieg laminowania i kuracja proteinowa, recenzja zbiorcza kosmetyków Marion w przygotowaniu! 


  • Suchy szampon Batiste, nie zamienię ich na żadne inne ;) Na wakacje zrobiłam już sobie zapas dwóch, więc na pewno starczą mi na długo. Produkt bardzo wydajny, trochę bieli, ale w porównaniu do innych produktów tego typu, co jest wręcz nie widoczne. Swój suchy efekt i uniesienie u nasady utrzymują przez cały dzień. Produkt fenomenalny!
  • Schwarzkopf, Taft - lakier do włosów w sprayu - bubel, jakich mało! Na pewno nigdy do niego nie wrócę. Po spryskaniu nim włosów mamy efekt nieutrwalonych włosów jak po zwykłych lakierach, że są suche, tutaj wręcz przeciwnie włosy wyglądają na mokre i przetłuszczone aż do wyczesania, z czym jest także wielki problem. Używałam go na wiele sposobów i za każdym razem efekt był taki sam. Nie polecam.


Twarz: 
  • Marion, płyn micelarny - recenzja zbiorcza kosmetyków Marion wkrótce
  • Zaiaja, dwufazowy płyn do demakijażu - produkt stworzony do demakijażu wodoodpornego a bardzo ciężko sobie z nim radził. Aby zmyć makijaż musiałam zużyć kilka wacików oraz długo trzymać przy oku po czym i tak miał problem i jedynym wybawieniem było pocieranie nim oczu. A wynikiem tego była czerwona, podrażniona skóra wokół oczu. Nie polecam
  • Avene, płyn micelarny, z tej czwórki sprawdził się najlepiej. Ale czy wart jest swojej ceny?? Super zmywał makijaż - twarzy jak i oczu. Nie podrażniał, po dostaniu się do oczu nie odczuwałam żadnego pieczenia. Podukt idealny ale taki sam możemy dostać w niższej cenie, więc po co przepłacać?? ;)
  • Lirene, nawilżający płyn micelany, produkt strasznie szczypał i podrażniał oczy jak i skórę wokół nich. Miał problem ze zmycie zwykłego makijażu, szybko się skończył. Nie polecam



  • Płyn do pielęgnacji skóry - L'AZEL ACTIVE Professional, recenzja tutaj
  • Organique, Glinka Ghassoul - kupiłam ją już dosyć dawno, ale odstawiłam ją zimą, ponieważ tak mocnego wysuszenia i zahamowania przetłuszczania skóry w tych miesiącach nie potrzebowałam, więc wróciłam do niej na wiosnę i tym razem ją skończyłam. Produkt idealny do stosowania w letnie miesiące: hamuje przetłuszczanie skóry, trochę ją wysusza - przy stosowaniu raz w tygodniu efektu wysuszenia mocno nie widać, ale kiedy użyłam jej dwa razy w tygodniu efekty wysuszenia był za duży, więc dlatego tak rzadko jej używałam. Delikatnie oczyszcza i odświeża skórę. Bardzo ciężko się ją rozrabia, ponieważ trzeba się nauczyć dawkować ilość wody, jaką do niej dodajemy. Bawienie się nią trochę mnie drażniło, więc raczej więcej do niej nie wrócę. 


Ciało: 
  • Masełko do ust The Body Shop - produkt o ślicznym zapachu i niestety na tym jego plusy się kończą. Produkt prawie wcale nie nawilżał, więc używałam go tylko, aby go zużyć. O zlizaniu go z ust nie było mowy, ponieważ kiedy dostał się do gardła strasznie drapał, co było mega nie przyjemne. Mam zamiar kupić kiedyś osławione masła z tej firmy, i mam jedynie nadzieję, że nie wypadną tak słabo jak to masełko. 
  • Woda toaletowa Avon, Love - śliczny delikatny zapach i do tego długo utrzymuje się na ubraniach jak i na skórze. Na pewno do niego wróćę. 
  • Maść ochronna z witaminą A - bardzo tania maść, stosowałam ją na twarz w celu nawilżenia skóry. Nie było to jakieś fenomenalne nawilżenie, ale nie zapychała i delikatnie nawilżała, więc mi pasowało zaś, kiedy przyszła zima nie dawała sobie rady z nawilżeniem ani trochę a co denerwowało mnie w niej najbardziej to, to, że prawie wcale nie wchłaniała się twarz i musiałam chodzić z błyszcząca mokrą twarzą. Jest tania, więc warto wypróbować jej działania na swojej skórze.



  • Peeling cukrowy do ciała Perfecta - produkt super ściera naskórek. Posiada duże drobinki, których jest dosyć dużo, jest mega gęsty i zbity. Przy nakładaniu na ciało nie spływa z rąk ani z ciała, trzyma się aż do spłukania i wypeelingowania. Już na pierwszym składzie posiada parafinę, co widać od razu po spłukaniu go wodą. Całe kropelki wody utrzymują się na ciele aż do samego wytarcia się ręcznikiem. Produkt daje tylko złudne wrażenie nawilżenia. Jeżeli nie znajdę czegoś lepszego mimo tej okropnej parafiny, której staram się wystrzegać we wszystkich produktach będę skazana do niego wrócić. 
  • Masło do ciała, Love me green - recenzja za jakiś czas pojawi się na blogu
  • Krem do depilacji - wszystkie kremy do depilacji ciała, jakie miałam działają na mnie tak samo, więc zawsze, kiedy idę do drogerii biorę akurat ten, który jest aktualnie na promocji i kosztuje najmniej. Sprawdził się tak samo dobrze jak reszta


  • Zabieg antycelulitowy - recenzja w trakcie 

sobota, 21 czerwca 2014

Jak spędzamy piątkowe i sobotnie wieczory???

Tym razem taki luźny post na szybko dotyczący piątkowych i sobotnich wieczorów, czyli wieczory, w których możemy poddać się totalnemu chillout-owi! I dzisiaj, bo ciężkim tygodniu w końcu taki nadszedł! Od sześciu lat jesteśmy razem, więc jakaś tam rutyna na pewno wkradła się do naszego związku, ale nie możemy pozwolić żeby go zdominowała, więc pozwalamy sobie na małe zachcianki, co jakiś czas. Raz na jakiś czas w sobotni wieczór wychodzimy na imprezę, zaś, kiedy wolimy zostać w domu zamawiamy sobie pizzę, sushi albo jakieś inne danie na wynos, kupujemy wino i włączamy ciekawy film, który wiemy, że zaciekawi nas oboje i na pewno nie jest to jakiś horror, ponieważ oboje ich nie znosimy!
Taki wieczór nie kosztuje dużo a na prawdę bardzo umila chwile spędzone we dwoje ;) 

Miłego wieczoru kochani! 


sobota, 14 czerwca 2014

Zakupy kosmetyczne


Cześć Dziewczyny!

Chciałabym pokazać Wam produkty, które kupiłam na ostatnich zakupach z mamą, oraz kilka perełek, które kupiłam w między czasie ;) Są to perfumy, produkt do makijażu oraz do pielęgnacji. Postanowiłam zużyć wszystkie moje perfumy i nie kupowałam nowych (oprócz tych, które dostałam od narzeczonego) i doszło do tego, że zostały mi tylko dwa flakony, których za żadne skarby nie chciałam używać, na co dzień, ponieważ były za drogie i staram się je oszczędzać. W perfumerii Superpharm byłam promocja na perfumy i kupiłam od razu trzy flakony, aby za jakiś czas znowu za innymi nie latać i nie szukać. Po długim wybieraniu razem z mamą, postawiłyśmy na:

  • Calvin Klein IN2U
  • Coty, Lady Gaga, The Fame Black Fluid
  • Puma Sync Woman


Wszystkie flakony wzięłam w małych opakowaniach ze względu na to, że niektóre perfumy bardzo szybko mi się nudzą a nie chcę, aby używanie ich było czymś nieprzyjemnym. 

Ze względu na to, że filtr do twarzy z Avene w ogóle mi się nie sprawdza postanowiłam kupić filtr matujący z Vichy, który podobno jest jednym z lepszych na rynku. Trochę go już używam, więc za jakiś czas pojawi się recenzja porównawcza. Do filtru dostałam w gratisie wodę termalną. Na razie nie będę jej używać, ponieważ kiedy pojedziemy na wakacje na pewno nam się przyda. 


Odwiedziłyśmy zwykłą osiedlową drogerię i tam znalazłam produkty Paese, więc przy okazji postanowiłam kupić puder bambusowy, który kosztował 28 złotych. 



Postanowiłam zajrzeć do Golden Rose i także wypróbować pomadkę matową velvet matte, która jest ostatnio bardzo sławna w blogosferze, kosztowała 12.90 zł wybrałam kolor 08 i starałam się, aby nie był on duplikatem jakiegoś koloru, który już mam w swojej małej kolekcji. Nie uwierzycie, ale kupiłam moją pierwszą konturówkę do ust, cena 7.90 zł.  Pewnie myślicie jak można żyć bez konturówki - a widzicie jednak można ;) Wcześniej nie miałam potrzeby jej kupować, ale w końcu postanowiłam wypróbować jej działania i co wnosi w makijaż ust. Mój kolor to 309 seria Classics, wodoodporna. 



W drogerii Natura kupiłam w końcu pigment, za którym chodziłam już jakiś czas, ale w końcu wybrałam kolor najbardziej uniwersalny i wzięłam srebrny "star dust" cena 7.90 zł. Przede wszystkim weszłam tam, aby kupić cień w kremie Color Tatoo w kolorze 40 - permanent taupe, jak możecie się domyślić, oczywiście do wypełniania brwi! Cena 22.90 zł. Że skończył mi się peeling a jakoś nie mam czasu na wykonywanie przed każdym prysznicem peelingu kawowego, kupiłam peeling solny ze Starej Mydlarni.  




Wczoraj przyszło do mnie moje zamówienie ze sklepu Lady Makeup a w niej gąbeczka do makijażu Real Techniques, cena 29 złotych. Z pewnością pojawi się recenzja porównawcza z BeautyBlender. Do koszyka dodałam także bibułki matujące z Catrice, które w zbliżających się miesiącach będą jednym z must have w torebce ;) 





Miałyście, któryś z tych produktów?? Jak się sprawdzał?? ;) 

czwartek, 12 czerwca 2014

Podkład Healthy Mix - drogeryjny podkład godny uwagi!

Cześć Dziewczyny!!!

Czas na recenzję, jednego z moich ulubionych podkładów drogeryjnych, czyli Bourjois Healthy Mix. Jest to moje drugie opakowanie, więc to samo mówi za siebie ;) Ostatnie opakowanie tego produktu zużyłam rok temu w wakacje i teraz na wiosnę także postanowiłam do niego wrócić.


Bourjois kilka miesięcy temu zmieniło opakowanie i z tego, co słyszałam majstrowali coś przy składzie, ale w porównaniu do starej wersji nie zauważyłam zmian w stosowaniu czy w zachowywaniu się na skórze.
Stara wersja podkładu zamknięta była w plastikowym opakowaniu zaś obecnie możemy kupić ją w szklanej, solidnej i ciężkiej buteleczce. Opakowanie standardowe 30ml z pompką, która bez problemu wydobywa odpowiednią ilość produktu. Produkt ładnie pachnie trochę owocowo i zapach utrzymuje się jakiś czas na buzi. Podkład jest lekki i rzadki i dzięki temu dobrze rozprowadza się na skórze.
Nie pozostawia smug. 
Nie ściera się. 
Nie zapycha.



Krycie podkładu możemy stopniować od niskiego do średniego krycia nie bojąc się, że zrobimy sobie efekt maski. Po nałożeniu podkład jest dosyć mokry na twarzy, ale wystarczy przypudrować i pozostaje delikatna satyna. Mam cerę tłustą, ale podkład jest dla mnie i tak idealny, ponieważ w ogóle nie przetłuszcza skóry. Mimo to, że jest nawilżający to satyna pozostaje dosyć długo na twarzy. Po stosowaniu podkładów matujących szybciej widzę błysk sebum na twarzy niż po tym właśnie podkładzie.
Jedynym minusem jaki zauważyłam w tym podkładzie jest efekt utleniania - podkład ciemnieje po około godzinie od aplikacji! 



Jest waszym ulubieńcem??? ;) 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Nowe współprace i zakupy przy ich okazji ;)

Cześć!

Dzisiaj przedstawiam Wam produkty, które otrzymałam do testów. Od sklepu internetowego Ukryte w słowach (prowadzą także sprzedaż stacjonarnie w Lublinie) dostałam trzy produkty. W ich sklepie możemy znaleźć rosyjskie kosmetyki oraz wszelkiego rodzaju kosmetyki naturalne, do włosów, pielęgnacji włosów jak i ciała. Drugą współprace podjęłam z firmą Onyx, która specjalizuje się w produktach do opalania w solarium dostałam trzy saszetki balsamów przyspieszających opalanie. Produkty tej firmy możemy dostać w każdym profesjonalnym solarium. 

Od Ukryte w słowach, dostałam informację abym odebrałam kosmetyki do testów w ich sklepie stacjonarnym, w którym często robię zakupy pielęgnacyjne, więc uradowana poleciałam do ich sklepu stacjonarnego, aby je odebrać i przy okazji kupiłam dwa produkty. Sklep do tej pory znajdował się w Lublinie na ul. Krakowskie Przedmieście zaś teraz przeniósł się i wszystkie produkty możemy dostać na ul. Bernardyńskiej 8.
W paczce testowej znalazły się produkty, o których nigdy nie słyszałam i jestem mega ciekawa jak się sprawdzą, ponieważ swoimi właściwościami bardzo przyciągają uwagę a więc:

  • Maska do Włosów Pobudzająca Wzrost Włosów, Planeta Organica - Seria z Morza Martwego 
  • Łagodząca Maska to Twarzy z Olejkiem Babassu , Organic Therapy
  • Badiaga Forte - Żel do Ciała na Przebarwienia, Plamy i Trądzik
  • Aktywne Ziołowe Serum na Porost Włosów, Apteczka Agafii
  • Bania Agafii, Fitoaktywna Witaminowa Maseczka do Twarzy - Multinawilżenie

środa, 4 czerwca 2014

Ampułki Radical - jedna z lepszych wcierek ze zbyt wysoką ceną!



Cześć!
Zakończyła sie juz moja miesięczna kuracja polegająca na codziennym wcieraniu w skore głowy ampułki radical! Niesamowicie sie zawzięłam i ani jednego dnia nie opuściłam, aby nie wetrzeć preparatu w skalp. W opakowaniu znajduje sie 15 ampułek a kosztują około 35 złotych! Czyli na cały miesiąc wcierania musiałam kupić dwa opakowania. Wcześniejsze wcierki także wystarczyły mi na miesiąc wcierania więc i te także postanowiłam testować przez 30 dni a do tego na opakowaniu producent zamieścił informacje że "optymalne rezultaty daje miesięczna kuracja". I co wy na to??? Czy te ampułki są warte swojej zawrotnej ceny???

Jak już wspomniałam w jednym opakowaniu znajdziemy 15 ampułek wykonanych z grubego ciężkiego szkła o pojemności 5 ml każda. Specyfik, który wcieramy w skore głowy jest bardzo rzadki, o kolorze żółtym i zapachu ziołowym i dosyć intensywnym, który na szczęście szybko sie ulatnia (zapach utrzymuje sie do dwóch minut od aplikacji). W opakowaniu znajdziemy również aplikator, który nasadzamy do każdej ampułki i dzięki niemu w bardzo łatwy i wygodny sposób możemy wetrzeć i rozprowadzić płyn po skórze.

Produkt wcierałam codziennie. Włosy myje, co drugi dzień wiec, kiedy je  myłam, ampułkę nakładałam na skalp przed wysuszeniem włosów zaś drugiego dnia od razu po tym jak wracałam do domu. Wcierka nie przetłuszcza włosów a nawet unosi je u nasady, co u mnie jest na wielki plus, ponieważ im bardziej są dłuższe tym bardziej wyglądają na oklapnięte, czasami nawet po umyciu.

Za taka cenę i wiele pozytywnych opinii w internecie spodziewałam się sie dużo więcej od tego produktu i niestety trochę jestem na tak i trochę na nie. Ampułki są bardzo drogie i wydaje mi sie ze to zbyt  wygórowana cena jak na produkt to stosowania, jako wcierka. Po zastosowaniu kilku ampułek włosy rzeczywiście przestały wypadać w takiej ilości jak wcześniej wiec tutaj sprawdziły sie w 100%. Nie przetłuszcza włosów i wręcz przeciwnie zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu. Unosi włosy u nasady. Kupiłam je tylko po to, aby przyśpieszyły wzrost moich włosów, i tutaj także sprawdziły się bardzo dobrze, ponieważ pobiły wcierkę Jantar i miesięczny przyrost wyniósł 2 cm! Nowych włosków nie zauważyłam a myślałam, że wyskoczy mi ich dosyć sporo. Podsumowując produkt w przypadku porostu oraz w zmniejszeniu wypadania sprawdził się bardzo dobrze, niestety największym minusem jest cena i to, że nie sprawił, aby moja czupryna trochę przybrała na objętości – dzięki babyhair i tylko, dlatego więcej go nie kupię. Pojawi się ponownie na moim skalpie, jeżeli znajdę go w niskiej cenie. Na jednym z blogów czytałam, że można go dostać za 10 zł. Więc jeżeli wiecie gdzie można go kupić dajcie koniecznie znać. 
Niestety za takie pieniądze spodziewałam się że spełni wszystkie moje oczekiwania ;)


Używałyście???

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...