czwartek, 28 sierpnia 2014

Bułgaria! :) Wracam za tydzień :)

Cześć! ;)


I w końcu nadszedł ten długo oczekiwany dzień! Wyjeżdżamy w naszą "podróż poślubną" :) Spakowana i strasznie podekscytowana, kładę się zaraz spać, ale tylko na kilka godzin, z tego względu, że nad ranem mały samolot. Kierunek, jaki wybraliśmy to Bułgaria, jednogłośnie po przedstawieniu wszystkich ofert w biurze podróży. Na miejscu zamierzam odwiedzić (pierwszy raz) sławną drogerię DM i zrobiłam zdjęcia produktów, które muszę kupić sobie oraz bliskim, jest to pewnie jedyna możliwość i miejsce w przeciągu następnych kilku lat, kiedy mogę tam zawitać :)


Pozdrawiam
Sylwia


środa, 27 sierpnia 2014

Wyjazdowa kosmetyczka! Co zabieram na wakacje ;)

Cześć Dziewczyny! ;)

Dzisiaj bardzo podekscytowana przychodzę do Was z szybkim postem dotyczącym mojej wyjazdowej kosmetyczki ;) W te wakacje wyjazdów miałam dosyć sporo jednak tym razem będzie to wyjazd najcudowniejszy, ponieważ lecimy do Bułgarii w naszą podróż poślubną! W piątek nad ranem wylot, więc już zaczynam mniej więcej pakować swoją walizkę i kosmetyczkę, planować i dopierać ubrania, ponieważ chciałabym przy tej okazji zrobić trochę zdjęć ze stylizacjami na bloga. Wracając do mojej kosmetyczki wydaje mi się, że zabieram dosyć sporo, ale nie chcę kupować produktów miniaturowych. Nigdy tego nie robię i tym razem także z tego zrezygnuję z tego względu, że kosmetyki te są drogie jak na pojemność w porównaniu do cen pełnowymiarowych produktów. Zazwyczaj nie skąpie na kosmetyki, jak można zauważyć czasami z moich haul-ów zaś w tej sprawie kasy mi szkoda jak diabli ;) Postanowiłam zabrać ze sobą kosmetyki, które są na wykończeniu i tam wyrzucić puste opakowania, tak samo jak zrobiłam to w tamtym roku będąc w Hiszpanii. Walizki nie muszę nieść na plecach, więc nie mam, co się martwić, że będzie za ciężka a limitu wagi i tak nie przekroczę jak bardzo bym się starała ;)


Twarz:
  1. Badiaga Forte - maseczka na przebarwienia, ostatnio moja ulubiona więc muszę ją zabrać. 
  2. Płyn micelarny z BeBeauty 
  3. Żel do mycia twarzy BeBeauty - mam już końcówkę więc zabieram i z pewnością go skończę. 
  4. Żel aloesowy do nwilżania twarzy
  5. Filtr spf 50 do twarzy Vichy
  6. Woda termalna Vichy
  7. Carmex - balsam do ust
  8. Maść antytrądzikowa AcneDerm
  9. Krem pod oczy Oeparol
  10. Kremu z Ziaji jednak nie zabieram ze sobą! Zamiast niego biorę próbkę kremu z Bobbi Brown, którego zobaczycie niżej 

Włosy:
  1. Suchy szampon Batiste - także końcówka i mam nadzieje że starczy mi chociaż na dwa razy ;) 
  2. Szampon do włosów wzmacniający z Pharmaceris ze wszystkich otwartch jego mam najmniej więc dlatego na niego trafiło. 
  3. Odżywka Gliss Kur, nie zamierzam siedzieć tam długo nad poranną toaletą więc biorę szybką odżywkę, którą będę mogła spłukać po 5 minutach. W tamtym roku zabrałam ze sobą odżywkę Long Repair i do dzisiaj jej zapach przypomina mi Hiszpanię, ta pachnie zupełnie inaczej - bardzo słodko więc także miło mi będzie przypominać naszą podróż poślubną ;) 
  4. Spray termoochronny do włosów - nie zamierzam ciągnąć ze sobą moje suszarki, ponieważ tam mamy zapewnioną a że jestem pewna że nie będzie miała nawiewu zimnego powietrza muszę zabrać spray aby chociaż troszeczkę je ochronić. 
  5. Olejek do włosów BabyDream - jeżeli skończy mi się balsam będzie idealny do nawilżania skóry, zaś przedewszystkim biorę go do olejowania włosów. 


Ciało:
  1. Isana balsam do ciała - także końcówka i dlatego na niego trafiło. 
  2. Eveline, krem do depilacji ciała - w opakowaniu znajduje się dosłownie prododuktu na jedną aplikację więc także zabieram go ze sobą. 
  3. Colgate pasta do zębów
  4. Avene filtr do twarzy - nie sprawdził mi się stosowany do twarzy więc na różnych wypadach smaruję nim ciało swoje męża. 
  5. Ziaja filr do ciała - ten akurat jest dla mnie, jestem już opalona więc taka ochrona z pewnością mi wystaczy 
  6. Antyperspirant Nivea
  7. Przed samym wyjazdem spakuję jakiś żel pod prysznic o delikatnym neutralnym zapachu abyśmy oboje mogli bez problemu się nim myć. 


Makijaż:
  1. Puder bambusowy z Paese
  2. Podkłąd Mac Studio Fix 
  3. Maskara Lovely 
  4. Żel do brwi Catrice
  5. Bronzer Bahama MamaThe Balm
  6. Róż Hot Mama! The Balm
  7. Cień w kremie Maybelline Color tatoo 
  8. Kamuflaż Catrice
  9. Krem do twarzy Bobbi Brown
  10. Korektor pod oczy Bourjois Healthy Mix
  11. Paletka cieni Inglot 
  12. Zabiorę także końcówkę zmywacza do paznokci oraz mój ulubiony ostatnio lakier Essie Watermelon


I to wszystko! Wydaje mi się że i tak jest tego sporo zaś biorąc pod uwagę że około 8 z tych produktów nie wróci ze mną z powrotem da się to przełknąć. Wszystkie produkty do pielegnacji spakuję do walizki zaś do makijażu zabieram ze sobą w bagażu podręcznym ;) 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Bobbi Brown Long-Wear Even Finish Foundation - podkład idealny!

Hej Dziewczyny! 

Tym razem przedstawiam Wam mój pierwszy podkład z wyższej półki, czyli Bobbi Brown Long-Wear Even Finish Foundation. Od razu wspomnę, że będzie to bardzo pozytywna recenzja! Produkty tej firmy dostępne są w perfumerii Douglas i właśnie tam go kupiłam. Zbliżał się mój ślub i od dawna planowałam, że pomaluję się sama, ponieważ nigdy wcześniej nie byłam zadowolona z makijaży, które były wykonywane przez inne osoby, więc musiałam zakupić jakiś dobrze kryjący i trwały podkład, który sprawdzi się w tym dniu. Udałam się, więc do Douglas-a i polecono mi właśnie ten produkt. Poprosiłam o jego nałożenie... Od razu się zakochałam i nie było mowy o zastanawianiu się nad innym! Produkt jednak nie zagościł na mojej buzi podczas jednego z najpiękniejszych dni w moim życiu, ponieważ kilka miesięcy przed planowanym wydarzeniem przemyślałam wszystko i postanowiłam, że tego dnia oddam się w ręce specjalistki ;) Podekscytowanie, które panowało w moich sercu wątpię, że pomogłoby mi w wykonaniu pięknego makijażu. Swoje umiejętności postanowiłam wykorzystać jedynie do zdjęć w plenerze. 


Podkład zamknięty jest w solidnym szklanym opakowaniu z pompką, która na szczęście wydobywa małą ilość produktu i dzięki temu nie zmarnujemy go ani trochę. Uważam, że buteleczka wygląda bardzo estetycznie i jest na tyle gruba, że nie ma mowy o jej stłuczeniu. Produkt otrzymujemy w kartonowym opakowaniu, z resztą jak wszystkie górno półkowe produkty. 

Konsystencja podkładu jest dosyć gęsta. Nie jest tak gęsty jak Revlon i Estee Lauder Doule Wear. Jest dosyć lepki i szybko zasycha. Podczas aplikacji dłońmi musimy szybko z nim pracować, zaś podczas nakładania go zwilżoną gąbeczką mamy czas na zabawę. Jest produktem mocno kryjącym i bez problemu możemy nim budować krycie bez uzyskania maski. 
Krycie od średniego do mocnego. 
Nawet przy mocnym kryciu wygląda naturalnie, idealnie wtapia się w skórę i daje bardziej naturalny efekt niż podkłady wspomniane wyżej. Jedynym minusem, jaki zauważyłam to, to, że może podkreślać rozszerzone pory. Jeżeli nie nałożę pod niego bazy, zostawia na skórze kropki, wyglądają jak małe puste dziurki. Po zastosowaniu bazy efekt jest niesamowity i wszystko wygląda idealnie. Nie ściera się, nie pozostawia plam i utrzymuje się na buzi do 12 godzin, a i nawet po tym czasie wyglądamy jeszcze przyzwoicie. Efekt ten uzyskuje mimo tego, że mam skórę tłustą. Nie podkreśla suchych skórek, wszystko maskuje i wygładza. 
Do uzyskania pełnego krycia nie potrzebujemy dużej ilości produktu, trzy pompki to i tak już max, który ledwo możemy gdzieś nałożyć i rozprowadzić ze względu na to, że nie ma takiej potrzeb. Pęknięte naczynko, które mam na nosie kryje lepiej niż kamuflaż z Catrice! Przy jego aplikacji nie potrzebuję stosowaniu jakichkolwiek kamuflaży czy korektorów na blizny oraz wypryski, ponieważ sam sobie z nimi lepiej poradzi, nakładam jedynie korektor pod oczy, ponieważ na te okolice jest o wiele za ciężki. Na twarzy pozostawia matowy a zarazem aksamitne wykończenie.  Efekt świecenia skóry zauważał dopiero po kilku godzinach od aplikacji. Niestety wchodzi w zmarszczki ( mam takie dwie obok ust), ale to normalnie, ponieważ nawet przy podkładach nawilżających, nie mogłam pozbyć się tego efektu. 
Gama kolorystyczna jest bardzo rozbudowana, ponieważ produkt występuje aż w 18 odcieniach. Mój odcień to Beige - 3, jest kolorem neutralnym, naturalnym. Nie wpada ani w żółć ani w róż. 

Oszczędzam go jak tylko mogę i nakładam jedynie na imprezy, większe wyjścia lub kiedy muszę mieć makijaż przez wiele godzin na twarzy. Do końca wakacji z pewnością go zużyję - niestety, ponieważ jeżeli nie znajdę jego tańszego odpowiednika będę zmuszona go kupić.
Jego cena regularna to 185 złotych. Gdyby nie był taki drogi mogłabym używać go codziennie ;) 



sobota, 23 sierpnia 2014

Założyłam INSTAGRAM!! ;)


Cześć!

Dzisiaj taka mała informacja: W końcu założyłam konto na INSTAGRAM! ;) Instagram opanował świat, tak samo jak wcześniej facebook, zaś mi jakoś opornie to szło i uważałam, że nie jest mi to wcale potrzebne! Teraz, kiedy mam trochę więcej czasu postanowiłam się tym pobawić i mam wielką nadzieję, że ta zabawa będzie przynosiła mi trochę radości. ;) Zapraszam do obserwowana i przy okazji zapraszam także na Facebook! Wszystkie linki poniżej! 

http://instagram.com/justemoisylvie



https://www.facebook.com/justemois.sylwia?fref=ts


czwartek, 21 sierpnia 2014

Ulubione pomadki na lato!



Przedstawiam Wam moje ulubione letnie pomadki! Z pomadkami moja historia nie jest zbyt długa, ponieważ wcześniej stawiałam bardziej na błyszczyki i to częściej chodziłam po prostu bez niczego na ustach. Miałam kilka w mojej kolekcji, ale leżały i tylko się kurzyły, błyszczyki jak i pomadki. Zakochałam się w szminkach od kilku tygodni a spowodowała to jedna z nich znajdująca się na zdjęciu... mowa o pomadce MAC Angel! Kiedy byłam w Mac-u poprosiłam, aby nałożono mi ją na usta i nie mogłam się na patrzeć ;) Postanowiłam bez wahania ją kupić i od razu po tym poleciałam do drogerii po inne egzemplarze pomadek. Od tamtego dnia, kiedy tylko wychodzę z domu muszę mieć pomalowane usta :) Mam nadzieję, że będzie tak dalej, ponieważ w końcu zrozumiałam, że podkreślone usta na prawdę wnoszą bardzo wiele do makijażu. 

  1. Catrice Pure Shine Colour 030 Don't thing just pink - jest to pomadka i błyszczyk w jednym a dodałabym, że i masełko do ust. Zostawia piękny delikatny kolor, nawilża usta oraz ładnie odbija światło. Używałam jej praktycznie cały maj i czerwiec. 
  2. MAC Angel - bardzo delikatny codzienny delikatny róż, odbija światło i ma delikatne mokre wykończenie. Moim zdaniem ideał, który będzie pasował dla każdej kobiety. 
  3. Rimmel by Kate Moss 101 - delikatny róż, jest trochę bardziej napigmentowana niż Angel, ale to tylko dlatego że ma satynowe wykończenie. 
  4. Maybelline Color sensational Shocking Coral 910 - już bardziej odważniejszy kolor, i bardziej rzucający się w oczy. Wykończenie satynowe z dodatkiem delikatnie nawilżającego, które ładnie odbija światło. 
  5. Golden Rose Velvet Matte 08 - moim zdaniem jest to fuksja, o wykończeniu matowym.



poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Nawilżający krem pod oczy Oeparol!

Cześć!  

Dzisiaj tak szybko wspomnę o kremie pod oczy z Oeparol, który dostałam do testów od tej właśnie firmy. Odezwano się do mnie z propozycją przetestowania jakiegoś produktu, więc zgodziłam się tylko nie wiedziałam dokładnie, co wybrać. Przeglądając ich produkty natknęłam się właśnie na ten krem i zdałam sobie sprawę, że muszę w końcu zadbać o tę okolicę na twarzy! Przyznaję się do tego bez bicia, że od kilku ładnych miesięcy bardzo zaniedbałam skórę pod oczami i nie używałam dosłownie nic w tamte partie, w swoich zapasach także nie miałam żadnego produktu pod oczy, który mogłabym w końcu zacząć używać. Wcześniej miałam kilka produktów pod oczy, starałam się je regularnie używać, ale i tak nie zawsze mi to wychodziło! W końcu postanowiłam wziąć się w garść i zdecydowałam się na przetestowanie produktu pod oczy właśnie z Oeparol i wybrałam nawilżający krem po oczy, który bardzo szybko mi przesłano.

Krem aplikuję pod oczy od około dwóch miesięcy i jestem bardzo zadowolona z działania, ponieważ zauważyłam wielką różnicę w skórze pod oczami. Staram się go nakładać pod oczy dwa razy dziennie, czasami mi nie wychodzi i przypominam sobie o nim dopiero wieczorem, ale to i tak duża zmiana w przeciwieństwie do mojej regularności wcześniejszej.


Produkt zamknięty jest w plastikowej dosyć dużej (jak na produkt pod oczy) podłużnej tubce, w takiej samej jak inne produkty pod oczy z cieniutkim aplikatorem. Kremu aplikuję na prawdę bardzo niewiele, ponieważ jest bardzo nawilżający i niewielka ilość wystarczy, aby rozprowadzić go pod oczami jak i na powiekach. Kiedy nałożę go na noc, wstając rano czuję jeszcze jego delikatną warstewkę pod oczami. Nie dla wszystkich będzie to plusem, zaś mi to w zupełności nie przeszkadza. Skóra nie jest już taka sucha, i delikatnie pomarszczona a korektor pod oczy także nie wchodzi tak mocno jak wcześniej w moje małe zmarszczki. Dzięki niewielkiej ilości, jaką potrzebuję, produkt będzie bardzo wydajny i jestem pewna, że starczy mi jeszcze na długie miesiące jak nie na rok! Pod makijaż nakładam go rzadko, ponieważ przy większej ilości korektor trochę się ślizga. Kiedy mam czas na zabawę z makijażem i mam czas nałożyć krem dużo wcześniej, aby się wchłoną, to tylko wtedy się na niego decyduję i jeszcze mniejszą ilość niż na noc wklepuję delikatnie w skórę.


sobota, 16 sierpnia 2014

Zakupy ubraniowe (maj,czerwiec,lipiec,sierpień)

Cześć Dziewczyny!!

Kilka nowych rzeczy potrzebowałam w mojej szafie, więc musiałam się w nie zaopatrzyć. Nie były to zakupy jednorazowe - tylko kilka dobrych wypadów na zakupy, które poczyniłam w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. 
W sklepie Stradivarius, znalazłam dwie bluzki - koszule bez rękawów, idealne na lato. Zwykłe spodnie, taka koszulka i jesteśmy gotowe do wyjścia! Jest jeszcze dużo więcej dostępnych tego typu koszul w sklepie. W Pull&Bear kupiłam długo szukane przeze mnie spodnie w kwiaty. W poprzednie wakacje miałam kupić podobne w Zarze, ale że znalazłam je dopiero pod koniec wakacji nie chciałam, aby kilka miesięcy leżały nowe w szafie, i przełożyłam zakup na później. Do kasy zabrałam również koszulkę trochę w stylu sportowym, ale to także fajna część stylizacji, do której nic więcej ciekawego nie trzeba dodawać, a tym bardziej w wakacje, kiedy na zewnątrz jest ponad 30 stopni Celsjusza. Z powodu tych masakrycznych opadów, które nawiedziły nas w maju byłam zmuszona kupić w sklepie Heavy Dutty kalosze. Kalosze na obcasie, biało czarne w kokardy, już wcześniej widziałam je na półkach tego sklepu, ale nie byłam przekonana do zakupu, ponieważ i tak nałożyłabym je jedynie kilka razy w roku. Tym razem zła i cała przemoczona, z wiedzą, że w mieszkaniu wszystkie buty mam mokre weszłam do sklepu i kupiłam je za cenę 79 złotych.

Trzy tygodnie temu kupiłam baleriny czarne w sklepie, Sinsey niestety Wam ich nie pokaże, ponieważ się już rozwaliły! Nigdy więcej butów z tamtego sklepu. Byłam zmuszona kupić na szybko baleriny, więc poszłam do sklepu H&M i zmierzyłam w panterkę, widziałam je wcześniej i strasznie mi się podobały, ale trochę szkoda mi było 79 zł, ale tym razem postanowiłam je wydać ze względu na to, że innych bym pewnie na szybko nie znalazła. 


Kolejne torebki w mojej kolekcji! Torebek mam już trochę, ale cóż ja poradzę, że je uwielbiam ;) Mój ukochany jeszcze wtedy narzeczony mimo tego, że uważa, że i tak mam ich za dużo kupił mi kolejną, torebka pochodzi ze sklepu River Island i jest to torebka typu "kuferek" w kolorze pudrowego różu. Piękna <3
Idealnie będzie pasować mi do wiosennych i letnich stylizacji, ponieważ muszę postawić teraz na zakup kolorowych torebek a nie tylko czarne, które przeważają w tych, które mam
Drugą torebkę - kopertówkę kupiłam mi mama w sklepie New Look. Zaś trzecią beżową zamówiłam na stronie internetowej MissWish.


O dziwo przez ten długi czas poczyniłam również zakupy w Zarze. Często tam nie kupuję ze względu na to, że przeginają z cenami, ale tym razem skusiłam się na kilka rzeczy. Kupiłam dwie pary długich jeansowych spodni w kolorze jasnego jeansu. Są to moje pierwsze spodnie z tego sklepu i żebym wiedziała, że znajdują się tam takie niesamowite okazy na pewno zaopatrywałabym się tam ciągle w dolną część mojej garderoby. Są mega, jakości i w noszeniu czuć dużą równicę, są mięciutki, wygodne i dopasowują się super, z czym ja mam wielki problem, bo jednak jestem szczupła a w tych spodniach bardzo mi się podoba jak wyglądam ;)
Kupiłam także trzy luźne bluzki oraz jedną z długim rękawem. Ostatnio bardzo mi się podobają takie bluzki, nie są to sweterki (sama nie wiem jak je nazwać), ale w dalszej części zobaczycie, że upolowałam jeszcze dwie tego typu.


W Stradivariusie kupiłam dwie bluzeczki bez rękawów. Jedna krótka i idealna do spodni z wysokim stanem zaś druga z "grzecznym" kołnierzykiem. W sklepie Pimkie, który za czasów nastolatki uwielbiałam, nie wiem, dlaczego w ostatnich latach czasami go omijałam... Zaopatrzyłam się w dwie spódniczki w kształcie linii A, za którymi ostatnio chodzę i wyszukuję, ale niestety wszystkie są albo za krótkie albo po prostu brzydkie, na moje szczęście weszłam i znalazłam dwie ;) Do tego wzięłam jeszcze 2 bluzki na długi rękaw, jedna z motywem kwiatów - którą aktualnie uwielbiam i chodziłabym w niej codziennie - jeżeli tylko jest trochę chłodniej na zewnątrz.


Co do spódniczek do zamówiłam jeszcze jedną przez Internet, na stronie Coctail Shock niestety przyszła trochę za ciasna :( Czy to jest moment, w którym muszę schudnąć??? ;)


Z za granicy mama przywiozła mi jeszcze koszulę jeansową z motywem kwiatowym oraz koszulę mgiełkę.


Za dwa tygodnie wyjeżdzamy w naszą podróż poślubną więc jeszcze ostatnio dokupiłam w sklepie Stradivarius kilka rzeczy, a jest to t-shirt, koszula, spodenki i sukienka i oprócz spodenek wszystko z motywem kwiatowym ;)

czwartek, 14 sierpnia 2014

wtorek, 12 sierpnia 2014

Party like a lord! #FRIENDSIE Time !!


*Post powstał we współpracy z marką Somersby i jest przeznaczony tylko dla osób pełnoletnich. Szczegółowy regulamin promowanej akcji możecie znaleźć pod tym linkiem - Regulamin akcji #friendsie #somersby
Lord Somersby będzie monitorował sieć, wychwytywał zdjęcia otagowane #Friendsie #Somersby i wysyłał nagrody niespodzianki. Nagrody czekają, więc zapraszam do zabawy ;) 

Wraz z Somersby chcemy wspierać dobrą zabawę w gronie znajomych dlatego przyłączyłam się do tej akcji! W mediach społecznościowych widoczne jest promowanie socjalnych postaw, ale nazywanie ich #selfie. Lord Somersby postanowił  zastąpić #selfie jego nowym wymiarem: #Friendsie, czyli zdjęciem, na którym jest grupa znajomych, ponieważ zdjęciapokazują zazwyczaj spotkania ze znajomymi w fajnych miejscach, które chcemy uwiecznić. Według nas to nie jest #selfie tylko #friendsie, bo właśnie znajomi stanowią o atrakcyjności takiego zdjęcia. Moim zdaniem nie ważne gdzie ale ważne z kim! 


Lord Somersby nie zapomniał także o świetnych gadżetach! Friendsiemejker jest cudowny i bardzo często mi ostatnio towarzyszy, ustawianie wyzwalacza i ustawianie aparatu (często w miejscach dla niego niebezpiecznych) było dosyć czasochłonne i denerwujące a dzięki temu małemu cudowi możemy zrobić sobie prawdziwe #frendsie z rąsi :P 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...