niedziela, 26 października 2014

IHT9, produkty które robią mi szope na głowie!



Cześć Dziewczyny! 

Dzisiaj produkty, które pokazywałam Wam już w pielęgnacji moich włosów, niestety trochę pomarudzę z tego względu, że zestaw IHT9 u mnie w ogóle się nie sprawdził! Będąc w jednej z galerii handlowych na wysepce z naturalnymi kosmetykami zauważyłam w pudełku cały zestaw produktów z IHT9, kilka miesięcy temu miałam chęć ich zakupu zaś cały czas odkładałam i stosowałam inne oraz także inne kupowałam. Kiedy jednak miałam dostęp do tego stacjonarnie postanowiłam je wziąć z tego względu, że już od kilku lat bardzo polecany w sieci był właśnie olejek z tej serii, raz z olejkiem kupiłam szampon oraz odżywkę, które okazały się największą masakrą! Przy każdym ich użyciu mam chęć wyrzucić je do kosza zaś cena, jaką za nie zapłaciłam bardzo szybko mnie od tego odwodzi. 



Zaczynając od szamponu to jedyne, co dobrego robi to dobrze się pieni i zmywa olej z włosów zaś na tym jego plusy się kończą. Włosy po umyciu są suche i poplątane. Jest bardzo gęsty jak na szampon i strasznie cuchnie, mocnym ziołowo-kadzidlanym, indyjskim zapachem. Dzięki temu, że jest tak bardzo gęsty jest wydajny w takim stopniu, że odżywkę zużyłam już do samego końca a szamponu została mi jeszcze 3/4 opakowania. Prawdę mówiąc nigdy nie zdarzyło mi się żeby szamponu zostało już tyle, ale prawdę mówiąc to odżywka jest bardzo nie wydajna, ponieważ starczyła mi na około 10 aplikacji. Po zastosowaniu odżywki to zaczyna się już w ogóle śmiech albo w moim przypadku prawie płacz, ponieważ włosy są strasznie splątane, suche i puchate. Żebym mogła je w ogóle rozczesać to muszę posiłkować się dużą ilością odżywki bez spłukiwania w spray bez tego chodziłabym z kołtunem. Na drugi dzień po umyciu włosów to nie da się na nie nawet patrzeć a w dotyku są strasznie suche i wyglądają na mega zniszczone. Produkty te kupiłam ze względu na to, że są przeznaczone dla włosów wypadających, ale także w tym przypadku nic nie pomogły a nawet pogorszyły z tego względu, że podczas ich rozczesywania i ciągania tracę więcej włosów niż przedtem. Więc w takim razie używać tych produktów mogą dziewczyny, które mają piękne i zdrowe włosy od nasady aż po same końce. Włosy rzeczywiście wyglądają na gęste i uniesione u nasady, ale to wszystko sprawka tego, że są one takie suche i napuszone. Co do olejku to jest to jedyny produkt z tej serii, który nie jest moim zdaniem bublem i jest godny uwagi. W tym przypadku wszystko, co napisał producent zgadza sie z tym, co dzieje się po jego użyciu po kilku miesięcznej kuracji. Olejek nakładam na całą noc, niestety także śmierdzi jak reszta produktów z tej serii zaś za jego działania jestem w stanie mu to wybaczyć i to wytrzymać. Włosy po stosowaniu tych produktów może rzeczywiście trochę szybciej rosły, ale to, co wizualnie robią z moimi włosami nie jestem w stanie im wybaczyć i w mojej kosmetyczce jedynie pojawi się ponownie ten olejek a mam wrażenie, że sam także sobie bardzo dobrze poradzi. A teraz przedstawię Wam opis producenta, z którym się ani trochę nie zgadzam a wręcz jest dla mnie śmieszny.


Od producenta: 

ODŻYWKA Wzbogacona o ajurwedyjskie zioła odżywka pomaga niwelować problemy skóry głowy i zapobiegać wypadaniu włosów. Intensywnie odżywia cebulki włosowe, od których zaczyna się proces regeneracji włosów. Ponadto pokrywa włosy cienką warstwą protein, które wyrównują ubytki w strukturze włosa i przywracają włosom gładkość. Odżywka wyrównuje poziom pH włosów. Jest łatwa w użyciu i utrzymuje włosy gładkie, zapobiega plątaniu się włosów, ułatwia rozczesywanie. Pozostawia włosy uniesione, rozdzielone, miękkie, lśniące i pełne objętości. Idealna do każdego typu włosów. Delikatna na tyle, że może być stosowana na włosach po trwałej ondulacji, po koloryzacji, rozjaśnianiu lub z pasemkami

SZAMPON Specjalna formuła szamponu pozbawiona sls’u, parabenów i ftalanów oparta jest na nauce Ajurwedy. IHT 9 zapewnia bezpieczną, zdrową kurację holistyczną przeciwko utracie włosów, bez efektów ubocznych. Jest to naturalne, bezpieczne, ajurwedyjskie panaceum na problem utraty i wypadania włosów. Intensywnie odżywia skórę głowy i stymuluje mieszki włosowe, w których rozpoczyna się proces odbudowy włosów. Zioła lecznicze w nim zawarte wzmacniają cebulki włosa i rewitalizują te obumierające, powodując porost włosów. Zawiera ekstrakty ziołowe, które mogą zmienić kolor lub zapach, co nie wpływa na ich właściwości i działanie produktu.

OLEJEK Specjalna kuracja skomponowana z rzadkich ziół i olejków zalecanych przez Ajurwedę dla powstrzymania wypadania włosów oraz rekonstrukcji zniszczonych włosów. Olejek wnika głęboko w skórę głowy i odżywia cebulki włosa, wspomagając ich wzrost. Zapobiega łysieniu i wypadaniu włosów; zagęszcza je. Ponadto poprawia krążenie krwi i rewitalizuje słabe, pozbawione energii włosy.Olejek odżywia mieszki włosowe, stymulując wzrost gęstszych, grubszych, zdrowszych włosów. Składa się z oliwy z oliwek i olejów: sojowego, z orzechów włoskich, kokosowego, migdałowego, jojoba i z pestek moreli. Naturalne olejki mają intensywnie właściwości odżywcze, tak aby włosy mogły się wzmocnić i nabrać blasku. IHT 9 jest również wzbogacony o ekstrakty z kozieradki, miodli indyjskiej, bhringrajWspomaga i stymuluje porost włosów.



Wszystkie produkty są o pojemności 200ml. a ich cena kształtuje się około 30 zł za sztukę.


środa, 22 października 2014

Konkurs !!! Do wygrania bony o wartośći 70 złotych!




Cześć Dziewczyny!

Razem ze sklepem internetowym www.forever-young.pl organizujemy dla Was konkurs! Do rozdania mamy trzy bony o wartości 70 złotych do wykorzystania właśnie na ich stronie internetowej.  Na blogu zamieszczam tylko informację o konkursie, ponieważ cała akcja rozgrywa się na Facebook. Więc na wasze zgłoszenia czekam właśnie tam! ;)

Co musicie zrobić???
Warunki, jakie muszą spełnić uczestnicy to:

- Polubienie Facebooka, justeMoiS

- Polubienie Facebooka forever-young.pl

- Udostępnienie informacji/wpisu o konkursie, na Facebook

- W komentarzu pozostawicie link do produktów, które chcielibyście otrzymać za wygrany bon!



Konkurs trwa od 22.10 - 5.11 do godziny 23.59. Trzech szczęśliwych zwycięzców podamy 7.11.2014 r.


Powodzenia Kochani!

wtorek, 21 października 2014

Naturalne masło do ciała - Macrovita!



Dzisiaj jeden z postów, który jestem zobowiązana napisać czyli recenzja Masła do ciała z firmy Macrovita, nie żebym robiła to na siłę ale wszystko jest za sprawką portalu Uroda i Zdrowie, za którego pośrednictwem dostałam kilka produktów do testowania jak pewnie nie jedna blogerka, więc w najbliższym czasie właśnie takich recenzji się pojawi. Czy będą złe czy dobre to się okaże już niedługo... A więc kilka słów o firmie Macrovita przydałoby się napisać! 
  • Firma MACROVITA jest specjalistą z ponad 30-letnim doświadczeniem w zakresie tworzenia kosmetyków nie tylko naturalnych, ale też skutecznych.
  • Składniki naturalne kosmetykach tej firmy stanowią nawet 99%. Większość składników posiada certyfikat ekologiczny
  • MACROVITA jest pionierem w eliminacji parabenów, czyli chemicznych konserwantów.
  • Kosmetyki MACROVITA zawierają bogactwo ponad 200 składników naturalnych. Składniki roślinne pozyskiwane są w najbardziej sprzyjającym, słonecznym klimacie Grecji.
  • Firma MACROVITA jest przyjazna środowisku naturalnemu - nie są testowane na zwierzątach.
  • Kosmetyki MACROVITA nie zawierają pochodnych ropy naftowej lub genetycznie zmutowanych substancji, są wolne od wazeliny i glikolu propylenowego.
  • Kosmetyki naturalne MACROVITA zawierają co najmniej 80% substancji aktywnych, podczas gdy w kosmetykach konwencjonalnych substancji działających na skórę jest zaledwie kilka procent.

I co o niej sądzicie??? ;)

Więc tak do testów otrzymałam rewitalizujące masło do ciała z serii Olive & Argan. Macrovita jest pierwszą grecką firmą, która zastosowała w kosmetykach oliwę z oliwek. Oliwa z oliwek pochodząca z Grecji jest uznawana po dziś dzień za najlepszą na świecie, a jako składnik kosmetyku wyróżnia się zadziwiająco pozytywnym wpływem na nasze ciało, twarz i włosy. Wraz z produktem otrzymałam także kilka próbek i zastanawiam się czy nie zamowić sobie jakiegoś produktu z ich sklepu internetowego. Otwierając paczkę byłam bardzo podekscytowana, ponieważ wyjełam dosyć duży jak na produkt do testów 200 ml masło, zamknięte w solidnym platikowym słoiczku, po tym jak weszłam na ich stronę okazało się że jest to produkt pełnowymiarowy. Otworzyłam i niestety zapach mi się nie spodobał.  Byłam rozczarowana że nie będę używać go regularnie, ze względu właśnie na ten zapach, ponieważ jeżeli chodzi o balsamy i żele pod prysznic zapach to jedna z pierwszych cech jaką się kieruję, z resztą... pewnie jak wszyscy. Przyszedł wieczór i postanowiłam że po kąpieli go użuję, wzięłam na dłoń i pomyślałam "kurcze będzie też nie wydajny", zaś kiedy zaczęłam go rozsmarowywać doszłam do wniosku że nakładam go o wiele za dużo, już przy następnych aplikacjach doszłam do tego że bardzo niewielka jego ilość wystaczy na rozmarowanie go po całym ciele. Pod koniec pierwszej aplikacji zastanawiałam się ile on będzie mi się wchłaniał, z tego względu że za dużo go użyłam a nie lubię chodzić oblepiona kiedy wszystko się do mnie klei. Miałam wtedy bardzo suchą skórę, ponieważ wróciliśmy tylko co z wakacji a sami wiecie - słońce, słona woda, chlor w basenie, nie wpływają dobrze na kondycję nawilżenia naszej skóry. Ku mojemu zdziwieniu ta gruba warstwa wchłoneła się w skórę momentalnie, moja skóra po prostu wypiła go nawet nie wiedziałam kiedy! Jak wspomniałam wcześniej zapach mi się nie spodobał zaś kiedy położyłam się do łóżka - mój mąż zwrócił mi uwagę że te masło bardzo ładnie pachnie i mu się strasznie podoba ;) Jego zdaniem jest to dosyć elegancki zapach, ale tylko jego zdaniem ponieważ ja tak nie uważam a z resztą sama nie wiem jak go opisać. Więc dzięki niemu właśnie produkt ten zaczęłam używać codziennie. Po kilku dniach stosowania moja skóra była odmieniona! Skóra była bardzo delikatna i gładka, nawilżenie także było zdecydowanie odczuwalne, szczegółnie w partiach, które bardzo często mam przesuszone. Nie mam skóry suchej zaś w tamtym czasie potrzebowała intensywnego nawilżenia. Zapach podczas aplikacji jest dosyć intensywny zaś po kilku minutach staje się bardzo delikatny i dopiero wtedy zaczyna mi się trochę podobać.  Ma dosyć ciekawą konsystencję ponieważ mimo tego że jest do masło to nie jest tak gęsty jak produkty z The Body Shop, on ma zaś konsystencję puddingu.



Podsumowując dzięki mojemu męźczyżnie używałam go codziennie z tego względu ze spodobał mu się zapach. Idealnie nawilża i szybko wchłania się w skórę. Pozostawia ją nawilżoną przez kilka dni, ponieważ i takie przerwy miałam kiedy po prysznicu nie chciało mi się nic aplikować tylko szybko położyć się pod ciepłą kołderkę i spać. Mimo mojego pierwszego wrażenia jest bardzo wydajny, używam go już ponad miesiąc a mam jeszcze 3/4 opakowania. Co do ceny to kosztuje 69 złotych i jest on najdroższym masłem jakie występuje na stronie Macrovia, cena pozostałych to 49 złotych.



Od producenta: 
Wyjątkowo naturalna formuła arganowego masła do ciała z kwasem hialuronowym zawiera bogactwo nawilżających, odżywczych, zmiękczających i kojących podrażnienia składników pielęgnujących i służących rewitalizacji skóry. Po zabiegu skóra jest miękka, elastyczna, doskonale nawilżona i delikatnie pachnąca. Do każdego rodzaju cery.
Zawartość nawilżającego Masła Karite, wosku pszczelego czy masła kakaowego odpowiada za długotrwałe i głębokie nawodnienie komórek skóry oraz jej zdrowy wygląd. Bogactwo kwasu hialuronowego, organicznego aloesu, wyciągu z nasion drzewa sandałowego oraz innych BIO-składników z ekologicznych upraw (marokański olej arganowy, oliwa z oliwek z Krety, lukrecja) skutkuje zadziwiającym efektem widocznego ujędrnienia i odmłodzenia skóry.


Składniki naturalne zawarte w produkcie: 
  • Marokański Olej Arganowy* - jeden z najdroższych roślinnych olejków, zwany „płynnym złotem”, „eliksirem młodości”, „złotem maroka”. Jest uznanym antyoksydantem chroniącym komórki przed utleniaczami, likwiduje problemy suchości skóry, zwalcza zmarszczki, działa przeciwzapalnie, odżywia i uelastycznia skórę, reguluje pracę gruczołów łojowych, łagodzi objawy alergii, przyśpiesza gojenie ran, oparzeń, odleżyn, odmrożeń.
  • Oliwa z oliwek z Krety* - zawiera bogactwo witamin, związków mineralnych, naturalnych przeciwutleniaczy, polifenoli i jednonienasyconych kwasów tłuszczowych. Oliwa używana w kosmetykach MACROVITA pochodzi z Grecji i uznawana jest za najlepszą na świecie. Działa intensywnie jako przeciwutleniacz, pobudza komórki, działa przeciwzapalnie, ściągająco i skutecznie nawilża.
  • Masło Shea (Karite) - zawiera znaczne ilości witamin A i E, polifenoli oraz naturalnych filtrów UV, wykazuje znakomite właściwości nawilżające i antyoksydacyjne, opóźnia procesy starzenia, odżywia, wygładza zmarszczki, przywraca skórze witalność i zdrowy wygląd.
  • Masło kakaowe - zawiera wysokie stężenie wolnych kwasów tłuszczowych oraz steroli roślinnych, mało kakaowe jest biozgodne ze skórą człowieka, skóra staje się odpowiednio nawilżona i natłuszczona, zapach czekolady poprawia nastrój, tak więc masło kakaowe potrafi wprowadzić w przyjemny stan ukojenia.
  • Wosk pszczeli - wydzielina pszczół robotnic uzyskiwana przez nie po spożyciu dużej ilości pyłku i miodu, zawiera karotenoidy i wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wykazuje właściwości nawilżające, natłuszczające i ochronne, polecane są szczególnie osobom z tendencją do wysuszania skóry, dodatek wosku pszczelego do kremów i balsamów ułatwia rozprowadzanie po powierzchni ciała oraz zapewnia pozostawienie ochronnego filtru na skórze.
  • Nasiona drzewa sandałowego - olejek z drzewa sandałowego zwalcza problemy zarówno skóry suchej, jak i tłustej poprzez doskonałą regulację wydzielania sebum, polecany do pielęgnacji skóry ze względu na walory ściągające i antyseptyczne.
  • Kwas hialuronowy - naturalny składnik macierzy międzykomórkowej skóry, umiejętność wiązania wody w naskórku, ochrona skóry przed wysychaniem i wiotczeniem, zwalcza wolne rodniki, które są odpowiedzialne za obumierania komórek i proces starzenia skóry, stanowi skuteczną barierę ochronną przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi, np. silnym wiatrem czy ostrym słońcem.
  • Kompleks witamin E+C+F - mają zasadniczy wpływ na zachowanie prawidłowej kondycji skóry, potęguje właściwości syntetyzujące kolagenu, tym samym opóźniając starzenie skóry i zapobiegając powstawaniu zmarszczek, przeciwdziała pojawianiu się zaczerwień i przebarwień, właściwości oczyszczające i detoksykujące, co pozwala na utrzymanie prawidłowej struktury skóry, a także zachowanie wrażenia świeżości i gładkości cery, podtrzymywanie właściwego poziomu nawilżenia skóry oraz wytwarzanie na powierzchni skóry naturalnego filmu ochronnego, własności antyoksydacyjne, przeciwdziałają zwiotczeniu i przesuszeniu skóry.
  • Aloes* - obecne w nim witaminy A, C i E pełnią funkcję antyoksydacyjną, likwidują wolne rodniki. Aloes stymuluje aktywność fibroblastów, czyli komórek produkujących kolagen i elastynę. Dzięki temu skóra staje się bardziej napięta oraz doskonale nawilżona.
  • Alantoina - przyspiesza odnowę komórkową, działa łagodząco i nawilżająco, ułatwia gojenie się uszkodzonego naskórka. Działanie złuszczające pobudza powstawanie nowej, świeżej i jędrnej warstwy naskórka.
  • Lukrecja* + skoncentrowany ekstrakt z lukrecji - składnikiem bazowym lukrecji jest kwas glicyryzynowy o wybitnych właściwościach łagodzących i regenerujących, działa antyseptycznie, znakomicie nawilża oraz likwiduje wolne rodniki.
  • Prowitamina Β5 (Panthenol) - wykazuje działanie gojące, łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia oraz znakomicie nawilża skórę, nadając jej miękkość i elastyczność. Pantenol nie wykazuje właściwości alergizujących.

piątek, 17 października 2014

Pędzelki GlamBrush - mam i JA!! ;)



Tak, przyszedł ten dzień, w którym i Ja stałam się posiadaczką pędzli Glam Brush a do tego jeszcze gąbeczki Glam Sponge! Na zakup tych zdecydowałam się już dawno, wchodziłam kilka naście razy na stronę gdzie można je kupić i się zastanawiałam, które wziąć, zaś, kiedy na Instagramie Hania ( przy okazji zapraszam Was do mojego)  poinformowała nas, że niedługo będzie dostępna także gąbeczka do makijażu postanowiłam poczekać i dodać ją także do zamówienia.

W paczce znalazły się: 

  • T01
  • T13
  • T08
  • gąbeczka Glam Sponge
Wszystkie pędzelki mają zastosowanie do makijażu twarzy, za jakiś czas zamierzam także dokupić kilka pędzelków do oczu zaś już tamte zamierzam kupić z firmy Zoeva. Macie może porównanie obu tych firm? Może jeszcze zmienię zdanie ;)



środa, 15 października 2014

Pomadki w odcieniach różu - moja mała kolekcja ;)



Cześć!!

Kilka dni temu robiłam przegląd moich wszystkich produktów do ust, więc przy okazji chciałabym Wam pokazać pomadki, w, których czuję się najlepiej, czyli te, które mają odcień różowy. W tym poście nie zobaczycie intensywnych, żarówiastych kolorów - takie noszę, ale tylko od czasu do czasu podczas letnich miesięcy, więc moje ulubione pomadki wakacyjne możecie zobaczyć tutaj. A więc dzisiaj delikatne odcienie różu, którymi możecie pomalować się na każdą okazję. 



  • Wibo, Eliksir kolor numer 04 - poluję także na numer 06 zaś na nią nigdy nie mogę trafić w żadnym Rossmanie. Tania a nawet powiem bardzo tania pomadka, ponieważ na promocji zapłaciłam za nią około 5 złotych, z tandetnym plastikowym opakowaniem zaś z cudem w środku. Nawilżająca i mimo to długo się utrzymująca a na dodatek, kiedy schodzi robi to bardzo delikatnie i równomiernie. Piękny kolor i super wygląda na ustach! 
  • Golden Rose, velvet matte numer 09 - mam jeszcze numer 08, jak dla mnie kolor już bardziej letni zaś ten, który możecie zobaczyć tutaj jest mega naturalny na ustach. Idealny do każdego makijażu z resztą jak wszystkie tutaj pokazane pomadki. O produktach velvet matte nie ma chyba, co mówić, ponieważ zakochała się nich cała blogosfera i ja też! Mimo że są matowe moim zdaniem nie do końca, u mnie efekt jest satynowy i mega mi się to podoba. Nie wysuszają ust, nie podkreślają suchych skórek i utrzymują się kilka godzin bez konieczności poprawek. 
  • Rimmel by Kate kolor 101 - pomadka także o wykończeniu satynowym, bardzo delikatny, lalkowy trochę róż. Na początku miała być moją pomadką ślubną zaś w ostatniej chwili znalazłam coś mega trwałego, ale tamtej na pewno poświęcę osobny post. Powracając do tej, także utrzymuje się długo i moim zdaniem podobna jest do pomadek Golden Rose velvet matte tylko podczas nakładania jest trochę bardziej masełkowa. 
  • BeYu kolor 97 - pomadkę tą dostałam w gratisie podczas zakupów z perfumerii Douglas ponad rok temu. Delikatnie metaliczne, ale tylko minimalnie jak możecie zobaczyć na zdjęciu. Nawilża i trochę krócej utrzymuje się na ustach niż pozostałe.
  • Mac, Angel - nigdy nie spodziewałam się, że będę miała pomadkę za tak duże pieniądze, nawet kilka tygodni przed jej nieplanowanym zakupem rozmawiając z przyjaciółką powiedziałam jej, że co, jak co ale na pomadkę z Maca nigdy się nie skuszę i nie jestem wariatką żeby wydać takie pieniądze! Będą w Macu poprosiłam o jej nałożenie z ciekawości, nad czym się tak wszyscy rozpływają. I przepadłam! Więc co ja będę tutaj jeszcze pisać ;)
  • Catrice, Pure Shine Color numer 030 Dont' Think just pink - po prostu masełko do ust, które nadaje delikatny subtelny kolor, nawilża zdecydowanie, więc będzie idealna do suchych ust. Trzeba ją często aplikować ponownie z tego względu, że szybko znika z ust, ale nie jest to jakiś jej minus z tego względu, że jej aplikacja nie wymaga użycia lusterka. Czyli codzienna pomadka na szybko!



A jakie Wy pomadki możecie mi polecić w podobnych kolorach???

niedziela, 12 października 2014

Wakacyjne i powakacyjne zużycia...



Cześć Dziewczyny!

Z tego, co dopiero sprawdziłam to ostatnie dna pokazywałam Wam przed wakacjami, kiedy wyprowadzałam się z wynajmowanego mieszkania a miało to miejsce pod koniec czerwca, więc produkty te zbierałam ponad trzy miesiące. Jak na taki długi okres czasu i tak uważam, że nie jest ich dużo porównując z innymi tego typu postami, zaś z drugiej strony wiele produktów nie pojawi się w tym poście z tego względu, że wyjeżdżając na wakacje wzięłam takie produkty, które mogłam wykończyć i wyrzucić puste opakowania na miejscu. Wykończyłam także kilka produktów z kolorówki, co bardzo rzadko się u mnie zdarza. Na pierwszy ogień  pójdą produkty do włosów, później do twarzy i ciała no i na końcu kosmetyki do makijażu.

  • Szampon wzmacniający do włosów osłabionych, Pharmaceris - szampon super się pienił i tak samo dobrze zmywał oleje. Jest gęsty, wydajny i nie mam mu zupełnie nic do zarzucenia oprócz tego, że przy stosowaniu go za każdym myciem moje włosy nabierały delikatnego różowego koloru. Nie było to bardzo widoczne, ale i tak na słońcu można było zauważyć delikatny odcień różu, więc mogłam go stosować tylko, co drugie mycie. Miał delikatny, przyjemny zapach. Niestety nie zmniejszył przetłuszczania włosów, ale włosy i tak po umyciu były delikatnie uniesione u nasady. Po umyciu nie były one mega nawilżone, ale i tak nie było problemu z ich rozczesaniem. Moim zdaniem produkt warty polecenia i na pewno go kiedyś kupię ponownie.
  • Szampon i maska do włosów jasnych zniszczonych, PILOMAX - recenzja tutaj


  • Odżywka do włosów GLISS KUR OIL NUTRITVE - nie wiem sama, dlaczego nie pojawił się jeszcze oddzielny post na jej temat? Przebiła wszystkie odżywki, które miałam wcześniej z drogerii. Miałam ją na wakacjach i sprawiła się mega dobrze przy codziennym stosowaniu. Włosy były nawilżone, sypkie, błyszczące i super się rozczesywały. Pięknie pachnie i jest mega wydajna, do pokrycia całych włosów wystarczy ilość orzecha włoskiego. Stosowałam ją, kiedy się spieszyłam i trzymałam ją na włosach góra 2 minuty, a efekt był powalający! Jestem nią zachwycona i do tego kupiłam ją w promocji za 7 złotych. Na pewno kupię ją ponownie, zaś będzie to za bardzo długi czas, ponieważ produktów do pielęgnacji włosów w zapasach mam bardzo dużo.
  • Olejek do ciała BabyDream fur Mama - przyzwoity olejek nie dość, że do włosów to i do ciała. Mega skład za mega cenę, ponieważ kosztuje poniżej 10 złotych. Ładnie delikatnie pachnie i tym bardziej jego stosowanie było bardzo przyjemne. Nie robi może jakiegoś szału na włosach, ale jeżeli ktoś zaczyna dopiero przygodę z olejowaniem warto go kupić. Stosując go na ciało mega nawilża i o dziwo dosyć szybko jak na olejek się wchłania. Kiedyś zapewne pojawi się ponownie.


  • Garnier, płyn micelarny - dużo lepszy od płynu z BeBeauty, nie dość, że dużo lepiej zmywa makijaż oczu jak i twarzy to nie pozostawia lepkiej warstwy, którą wyczuwam w micelu z Biedronki. Jeżeli skończę tamten na pewno kupię właśnie ten. Kosztuje kilka złotych więcej, ale jest bardziej wydajny i lepszy, więc stawiam na niego.
  • Plastry na zniszczone pięty PUREDERM - w opakowaniu było 4 plastry, które zabrałam ze sobą na wakacje. Pudełeczko zostawiłam zaś plastry wzięłam ze sobą, ponieważ zajmowały mało miejsca a nie chciałam brać pełnowymiarowego produktu do pielęgnacji stóp. Kupiłam je w Biedronce i jak za dwie noce stosowania cena była zbyt wygórowana. Spodziewałam się lepszych efektów, pięty były delikatnie nawilżone i mięciutkie, ale bardzo podobny efekt uzyskuje przy stosowaniu innych tańszych produktów przeznaczonych do stóp.
  • QUIZ COSMETICS, nawilżająca pomadka do ust - słaby produkt, nie robił prawie nic z moimi ustami. Nawilżał je bardzo delikatnie, ale tylko wtedy, kiedy smarowałam nim się kilka razy dziennie. Na mocno spierzchnięte usta nie pomoże i im nie ulży. Kiedy produkt dostał mi się do buzi nie miłosiernie gryzło mnie w gardle, co mnie strasznie irytowało. Nie polecam.


  • PHARMACERIS, podkład intensywnie kryjący - omg, bubel jakich mało, więc recenzja już w przygotowaniu
  • Essence, all about matt - puder transparentny, najbardziej zmielony puder, jaki kiedy kolwiek miałam. Super wydajny, wystarczyła niewielka ilość produktu, aby zmatowić twarz na wiele godzin. Po przypudrowaniu i przetarciu delikatnie twarzy opuszkami palców sprawiał wrażenie jakby była na nim jakaś powłoka typu "silikonowa" tylko matowa i sucha, nigdy nie spotkałam się z takim czymś w pudrach. Godny wypróbowania.
  • PAESE, puder bambusowy - także dobry produkt, pozostawiał mat na trochę, której niż Essence, ale tym samym nie miał takiego mocnego matowego efektu wizualnego jak ten wyżej. Także wydajny, zresztą moim zdaniem wszystkie pudry sypkie są mega wydajne. Kupiłam teraz puder ryżowy, także tej firmy, więc pewnie za jakiś czas przygotuję Wam krótką recenzję... 



A jak Wam idzie z denkiem??? ;) 

czwartek, 9 października 2014

Maska do włosów - jedna z lepszych jakie miałam!!! Planeta Organica Morze Martwe - maska do włosów masaż i pobudzenie wzrostu

Cześć!

Dzisiaj typowy post dla włosomaniaczek, czyli recenzja maski do włosów, którą jestem zachwycona i każdej z Was ją polecam. W posiadanie tej maski weszłam dzięki sklepowi Ukryte w słowach, który mieści się w Lublinie i wszystkie produkty naturalne, które miałam i które trzymam jeszcze w zapasach, kupuje właśnie tam. Paczkę dostałam kilka miesięcy temu i właśnie tam znajdowała się ta maska. Wszystkie produkty, które otrzymałam sprawdzają się rewelacyjne i ich recenzje na pewno będą sie pojawiać. Z resztą u mnie rzadko, kiedy produkty naturalne sprawdzają się słabo, dlatego zawsze do nich wracam i przeważają w pielęgnacji włosów jak i twarzy.  Czy ja zawsze podczas pisania postu dotyczącego takich produktów muszę się rozpływać??? Jestem nienormalna ;)


A więc maska zamknięta jest w plastikowym pojemniku, z którego w wygodny sposób można wydobyć produkt ze względu na jego szerokość. Opakowanie jest niskie, ale szerokie i znajduje się w nim 300ml produktu. Podstawowym zadaniem maski jest przyśpieszenie porostu włosów, niestety efekty nie są jakieś spektakularne, ale z drugiej strony nie możemy tego oczekiwać od maski którą mamy na włosach góra pół godziny ! Dzięki niej uzyskałam około 1,7 cm w ciągu dwóch miesięcy. Myślę żę jest to dobry wynik. Osoba, która ją kupi z zamiarem uzyskania dzięki niej rewelacyjnych efektów będzie bardzo rozczarowana i może uznać ją za bubel! W moim przypadku bublem nie jest ze względu na jej działanie i efekty, jakie daje na moich zniszczonych włosach, po prostu jest fenomenalna! Maska ma bardzo intensywny zapach makowca, ciasta, które uwielbiam!Mniam... Konsystencja średnio gęsta, w której zatopione są małe granulki, których jest dosyć sporo, a znajdują się w niej w celu wykonywania masażu. Przechodząc do aplikacji produktu, to tutaj możemy znaleźć także mały minus tej maski, ponieważ nakładanie jej jest trochę czasochłonne. Podczas aplikacji staram się nałożyć jej jak najwięcej na skórę głowy, trochę ją pomasować a później resztę przeciągnąć na całą długość włosów. Podczas masowania duża ilość granulek spada do brodzika i wykonywany masaż jest bardzo delikatnie odczuwalny. Po jej nałożeniu nakładam na głowę foliowy czepek oraz turban, ponieważ bez tego opadają podczas wykonywania jakichś domowych czynności. Na szczęście maska i granulki brudzą tylko delikatnie wannę a po spłukaniu wszystko się zmywa i nie pozostaje nic, co by zmuszało nas do porządków. Radość zaczyna się dopiero podczas jej zmywania! Włosy rozczesuję palcami, bez jakich kolwiek problemów, są mięciutkie, śliskie a pod palcami czuję jakby zaaplikowany był na nich olej! Tak właśnie olej - są bardzo śliskie i  błyszczące. Niektóre z Was pewnie się w tym momencie przestraszyły, to nic strasznego... ja także mam skórę przetłuszczającą się a maska nie pozostawia w żadnym wypadku efektu tłustych włosów a wręcz przeciwnie włosy od nasady są delikatnie uniesione. Maskę na wszelki wypadek jednak długo spłukuję, ale włosy i tak zostają bardzo miękkie. Nawet podczas osuszania ich ręcznikiem czuję, jakie są delikatne. Po wysuszeniu włosy są wygładzone, proste, miękkie, błyszczące i nie ma w ogóle problemu z ich rozczesywaniem! Cud, miód, malina! :) W mojej komodzie znajduje się bardzo dużo produktów do włosów, więc kiedy skończę je wszystkie i nie znajdę dla niej godnego zastępcy na pewno do niej wrócę...

Cena około 23 złotych.



Skład INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil (oliwka z oliwek), Cetyl Esters, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Powder ( zmielone nasiona granatu), Hydrolyzed Lupine Protein, Panthenol, Theobroma Cacao Butter/ Dicaprylate /Dicaprate /Xanthan Gum ( fito mleczko kakaowe), Juglans Regia Oil (olej orzecha włoskiego), Organic Persea Gratissima (Avocado) Fruit Oil (organiczny olej awokado), Cyclopentasiloxane, Maris Sal (sól z Morza Martwego), Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum, Hydroxyethylcellulose, Citric Acid

Sól z Morza Martwego -  pobudza przemianę materii w skórze głowy i cebulkach włosów.

Organiczna oliwa z oliwek - zawiera16 podstawowych aminokwasów, które są niezbędne włosom i skórze. Odżywia włosy, czyniąc je jedwabistymi, gładkimi i błyszczącymi

Zmielone nasiona granatu - służą jako naturalny peeling dla skóry głowy. Granulki delikatnie, lecz skutecznie usuwają ze skóry martwe komórki, pobudzają krążenie, oczyszczają skórę głowy, otwierają zaczopowane gruczoły łojowe, zapewniając skórze lepsze „oddychanie” , zdrowy, piękny wygląd

Fito mleczko kakaowe – skutecznie kondycjonuje skórę i włosy. Działa wygładzająco oraz chroni przed nadmiernym wysuszeniem

Olej orzecha włoskiego - zawiera wielonienasycone kwasy tłuszczowe i witaminę E. Jest niezastąpionym składnikiem dla regeneracji struktury włosów

Olej awokado – intensywnie wygładza, nawilża i regeneruje. Zawiera cały szereg witamin (A, E, C, D, witaminy z grupy B), kwas foliowy, potas, wapń i żelazo. Jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych (kwasu linolowego, linolenowego i oleinowego). Olej z awokado stanowi również doskonały filtr słoneczny

poniedziałek, 6 października 2014

Jesienne zakupy ubraniowe ;)

Cześć!

Niestety ciepły wrzesień już za nami i czas było wyruszyć na zakupy w poszukiwaniu cieplejszych rzeczy. W mojej szafie zrobiłam już przemeblowanie i wszystkie letnie ubrania schowałam na sam jej dół a cieplutkie sweterki wyciągnęłam na wierzch, aby było mi wygodnie i abym jeszcze dłużej nie spędzała czasu rano przez wyborem stroju. Priorytetem tych zakupów była nowa kurtka i buty zaś przypadkiem, jak zawsze całkiem przypadkiem do przymierzalni trafiły także inne rzeczy ;) A więc w sklepie Bershka, kupiłam kurtkę w karmelowym kolorze, pomyślałam, że parek w kolorze zielonym jest na ulicach dużo za dużo to postanowiłam wziąć właśnie ją. Kolor ten w tym sezonie także jest bardzo modny w nakryciach wierzchnich a zatem jeszcze trochę i wyrówna się ich ilość z zielonymi. Podążając za ciosem i za moją listą zakupów w tym też sklepie znalazłam czarne, proste buty, które możecie zobaczyć na samym końcu. Od dawna szukałam takich prostych w tym stylu. Do przymierzalni wzięłam dwa proste, T-shirt, których nigdy za wiele w szafie oraz jasne jeansy, do których w tym roku zaczęłam się przekonywać i zamierzam nosić także jasne spodnie podczas zimnych miesięcy. Od dawna podobały mi się koszule w czerwoną kratę, więc i ją wzięłam. W Stradivarius kupiłam luźną bluzeczkę w stylu folkowym, nie mam nic podobnego, więc trochę zmiany mi się przyda, do kasy zabrałam również długą, dosyć szeroką marynarkę oraz białe futerko. W Zarze tym razem kupiłam tylko torebkę, która idealnie nadaje się do noszenia na ramieniu, jest luźna i bardzo pakowna.


Pozdrawiam Sylwia

piątek, 3 października 2014

Mój wybawiciel! Cień w kremie, który pobił wszystkie bazy! Maybelline Color Tatoo...


Baz pod cienie w mojej karierze kolorówkowej miałam już kilka i żadna się nie sprawdziła! Może nie dosłownie, ponieważ niektóre sprawdzały się trochę lepiej a prawdę mówiąc inne w ogóle nie podołały wymaganiom, jakie im stawiałam zaś ten produkt, czyli cień w kremie z Maybelline pobił wszystkie, ponieważ żaden inny produkt nie przedłużał trwałości cieni na aż tak długo. Cień Color Tatoo kupiłam, ponieważ podobało mi się jego wykończenie i chciałam go używać, jako cień bazowy podczas wykonywania ciemniejszych makijaży. Taki makeup gości u mnie tylko od czasu do czasu, więc ten cień także i dużo czasu zeszło mi na tym, aby w końcu zorientować się, że to on utrzymuje moje cienie na miejscu przez całą noc podczas imprezy. Zazwyczaj po imprezie, od razu zmywałam makijaż nie oglądając w lusterku jak trzyma się podkład czy tym bardziej cienie, więc jego magiczne działania zauważyłam dopiero, kiedy zaczęłam używać jego mikroskopijne ilości do makijażu dziennego.


Tutaj już dawno zamieszczona recenzja tego produktu.  Ale koniecznie chciałam Wam o nim wspomnieć jeszcze raz! 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...