czwartek, 22 stycznia 2015

Warszawski shopping! ;) Wyprzedaże

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam moje zakupy wyprzedażowe, które poczyniłam w Warszawie. Na samą myśl, że mam okazję jechać do stolicy na zakupy aż przechodzą mnie ciarki i godzinami myślę, co kupię, gdzie pójdę i co mi jest potrzebne (moim zdaniem, co jest potrzebne, często po fazie ekscytacji zakupami dochodzi do mnie, że mogłam jeszcze z tym zakupem poczekać). Do wielu sklepów, które mogę odwiedzić w galeriach Warszawskich na moim Podlasiu nie mam dostępu stacjonarnego i w związku z tym staram się ten wyjazd jak najbardziej wykorzystać. Tym razem już nie szalałam w Bath&BodyWorks, z tego względu, że świeczka, którą wcześniej kupiłam trochę mnie rozczarowała, ale o tym wam jeszcze na pewno wspomnę a mgiełki, które kupiłam są tak niesamowicie wydajne, że starczą mi jeszcze na pewno do wakacji, więc do tego sklepu na pewno skoczę na zakupy wiosną bądź latem przy mojej następnej wizycie, którą w tych miesiącach ciepłych już planuję. Odwiedziłam Maca, wypróbowałam kilka kosmetyków na sobie, po czym chciałam je kupić a tutaj wielki szok! ponieważ w szufladach już ich nie było a do sklepu jeszcze nie dotarły kosmetyki po świątecznych pustkach... rozczarowana wyszłam bez niczego, ale za to pieniążki te mogłam przeznaczyć na ubrania, które kupiłam po bardzo fajnych cenach. A więc jedynym przystankiem kosmetycznym gdzie wyjęłam kartę płatniczą był sklep The Body Shop, którego także bardzo lubię a tam sprawiłam sobie masło do ciała, krem do rąk oraz masełko do ust. Jak na ten sklep przystało wszystko ładnie pachnie i super nawilża. 


Trochę pomierzyłam, poprzebierałam i znalazłam dwie rzeczy, które wcześniej oglądałam, ale ze względu na cenę cały czas odkładałam zakupy a tutaj patrzę na metkę.... - cena super.... - biorę! A więc kupiłam biały sweterek, nie wiem jak go opisać... czy jest to "ala kardigan" czy "ala ponczo" same go sobie nazwijcie. Jest cieplutki i fajnie sam się układa na osobie, nie muszę go non stop poprawiać jak często może się zdarzać przy tego typu swetrach. Zaopatrzyłam się także w czarne, bardzo wygodne spodnie, które długością w końcu na mnie pasują. Pewnie myślicie, o czym ja mówię, ale tak, często, kiedy mierzę spodnie w sklepie są one wszystkie na mnie za krótkie. Latem jak najbardziej lubię nosić spodnie, które długością sięgają do kostek zaś zimą w zupełności mi to nie odpowiada! W sklepie Stradivarius kupiłam kurtkę beżową ze wstawkami misiowatymi i skórzanymi, mierzyłam ją wcześniej zaś kosztowała 249 złotych, teraz po przecenie 149złotych - od dawna chciałam mieć taką kurtkę przejściową, ponieważ każdą, którą mam teraz jest albo za gruba albo za cienka na niektóre miesiące w naszym roku. W tym też sklepie znalazłam sukienkę, na zdjęciu nie wygląda jakoś fenomenalnie, ale w rzeczywistości jest na prawdę bardzo ładna i dziewczęca, cena 59 złotych. Sukienka biała w małe czarne serduszka, na dekoldzie dwa paski materiału, które możemy zawiązać w kokardkę. Od około trzech miesięcy myślałam o zakupie różowego płaszczyka, zaś, kiedy już znalazłam kosztował majątek, aż 350 złotych! Szukałam w innych sklepach zaś ceny także krążyły wokół podobnej kwoty. Mój wypatrzony płaszczyk czekał na mnie w sklepie Bershka, mierzyłam go kilka razy zaś cały czas jego cena stała w miejscu, Podczas pierwszego tygodnia przecen widziałam go za 299 złotych, później 239 złotych zaś podczas kolejnej wizyty w tym sklepie na metce widniała cena 139 złotych!! Nie czekałam już dłużej, kupiłam. Do płaszcza postanowiłam wybrać sobie jakiś szal czy szalik, więc poszłam do Zary i kupiłam właśnie taki, jaki widzicie na zdjęciu z płaszczem, jest to gruby kocowaty szalik, kosztował 69 złotych. Wyprzedaże zimowe bardzo mnie zaskoczyły nie dość, że ceny były fajne to i wiele innych rzeczy mi się także podobało, które chciałabym mieć, ale musiałam się ogarnąć i wybrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy. W najbliższym miesiącu a może nawet i dwóch raczej już nic nie wpadnie w moje ręce a jeżeli coś kupię to będą to na pewno pojedyncze rzeczy, które z pewnością pokażę Wam na moim Instagramie, więc tam Was serdecznie zapraszam. 


A wy co ciekawego kupiłyście na wyprzedażach??? :)

8 komentarzy:

  1. Mam ochotę na masełko do ust TBS.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też lubię poszaleć na wyprzedażach. Najchętniej właśnie w Stradivariusie, Bershce i w HM jeszcze. Fajne rzeczy Ci się trafiły. W zasadzie wszystkie w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna ta sukienka i szalik. Ja wczoraj złożyłam zamówienie na Top Secret i to całe moje szaleństwo wyprzedażowe:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam i lubię kosmetyki z The body shop, ciekawa jestem tego o zapachu Mango.

    Zapraszam do mnie na lap-stajla.blogspot.com, u mnie recenzja kosmetyków z Balea.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam TBS, więc masło i krem chętnie bym Ci podkradła ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...