poniedziałek, 9 lutego 2015

Lush Mask of Magnamenty - jedna z lepszych masek oczyszczających ever!!


Dzisiaj produkt, o którym Wam wspominałam w ulubieńcach roku, czyli maska oczyszczająca marki Lush. Jest ona stworzona dla osób z problematyczną cerą, czyli tłustą, mieszaną bądź trądzikową. Pokochałam ją od pierwszego użycia dzięki jej działaniu i efektom, jakie uzyskuje po jej zastosowaniu. 

Maskę mam w opakowaniu 250 ml i kosztowała około 16 euro. Jak wszystkie produkty marki Lush znajduje się w czarnym, matowym, plastikowym opakowaniu z nakrętką a na niej znajdują się naklejki z najważniejszymi informacjami. Produkt ważny jest tylko przez trzy miesiące od daty wykonania, termin dosyć krótki z resztą jak wszystkie produkty tej marki, więc od samego jej zakupu spinam się bardzo i nakładam ją na skórę twarzy dwa razy w tygodniu, co odpowiada jej jak najbardziej. Mimo to, że stosuję ją regularnie, nakładam ją w znacznych ilościach to i tak jest wydajna, żeby nie ten termin ważności używałabym jej przez 6 miesięcy a nie przez 3 miesiące, które narzuca producent. Po dokładnym oczyszczeniu twarzy należy nałożyć ją na 5-10 minut, zaś ja i tak często ja przetrzymuję nieco dłużej, co wcale nie prowadzi do jakiś skutków ubocznych jej stosowania. Maska nie wysusza skóry, czego na początku się obawiałam. Po zmyciu jest nawilżona, rozjaśniona i doskonale oczyszczona. Po pierwszym użyciu, przez dłuższy czas stałam przyglądałam się i dotykałam moją buzię! Nie mogłam się nadziwić, co widzę lusterku. Pory oczyszczone, wągry, które zalegają dosyć głęboko były nieco rozjaśnione tak samo jak cała twarz. Rozjaśniona po prostu rozpromieniona jakbym dopiero, co wstała, wyspana i mega szczęśliwa. Nie odczuwam po jej zmyciu ściągnięcia a wręcz przeciwnie jest delikatnie nawilżona, mięciutka i gładziutka. Co do zapachu i koloru to produkt po otwarciu pudełka bije nas po nosie intensywnym zapachem mięty a kolor także ma intensywny zielony. Po jej nałożeniu i zmyciu aż robi nam się trochę chłodno! Konsystencja maski podchodzi dla mnie pod konsystencje grudkowatego musu. Dzięki, któremu podczas zmywania możemy wykonać delikatny peeling. Czyż nie jest to produkt idealny?? Jest!

Żeby nie było... zdjęcia były robione po pierwszym jej użyciu... obecnie maska jest już na wykończeniu :) 

Oprócz jednego minusu, który posiadają wszystkie produkty Lush, czyli dostępność! Nie mam pojęcia, dlaczego jeszcze sklepy Lush-a nie zawitały do Polski.


11 komentarzy:

  1. ja też, gdyby były w Polsce chętnie bym poszła i coś sobie wybrała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tej nie miałam, ale maska Catastrophy jest cudna, działa jak Glamglow, którego nie lubię bo się źle zmywa i mnie po nim wysypuje, a po Catastrophe nie, muszę spróbować tą Twoją. Ja uwielbiam z Lusha scruby do ust, wczoraj zaopatrzyłam się w kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już tak długo czekam, żeby lush do polski trafił :( ale coś chyba się nie szykują na to. A szkoda, bo chętnie wypróbowałabym wiele kosmetyków z ich oferty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog ;)
    Pozdrawiam, http://xblueberrysfashionx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze wiedzieć :) mam kilka opakowań po czyścikach lush. przekażę je siostrze by wymieniła za free na tą maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kusi... ;) Ale ta dostępność to faktycznie minus.

    OdpowiedzUsuń
  7. A nie wiecie, czy w którejś drogerii można znaleźć taki peeling? Bo faktycznie bardzo kusi :P
    Zapraszam do mnie: http://mariatruewoman.blogspot.com/
    Dopiero zaczynam, więc potrzebuję wsparcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy produkt ;)
    Pozdrawiam
    http://kosmetyczny-kuferek.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ ja żałuję, że nie mam dostępu do Lusha :(
    Chociaż może to i lepiej dla portfela :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go przetestować na sobie

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham LUSH - czekam kiedy wreszcie będzie dostępne w Polsce- bo zamawianie z zagranicy niestety trwa i kosztuje zbyt wiele ... A takie Lushowe zakupy sa raczej impulsowe- tu wklepie, tam powącham i już cos jest w koszyku ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...