piątek, 13 marca 2015

Serum rozjaśniające z Biochemii Urody! Moje odkrycie!!

W ostatnich kilku miesiącach, kiedy myślę o pielęgnacji twarzy strasznie ekscytuje mnie ten temat z tego względu, że wszystkie nowe produkty, które wprowadzam mega mi się sprawdzają i do tego poprawiają stan mojej skóry i po każdym ich zastosowaniu widzę różnicę! Z biegiem czasu recenzje każdego z nich będą się pojawiać na blogu i może dodatkowo przygotuję aktualizację pielęgnacji twarzy z tego względu, że ze wszystkich produktów jestem zadowolona i do tego moja zimowa pielęgnacja różni się delikatnie od tej w ciepłe dni. A więc przechodząc do dzisiejszego produktu, który jest gwiazdą i zaskoczył mnie już po dosłownie pierwszym użyciu jest serum rozjaśniające z Biochemii Urody! Jak wiecie już, śledząc mojego bloga i po obserwacji moich wcześniejszych recenzji czy aktualizacji pielęgnacji twarzy, cały czas zmagam się z przebarwieniami po trądziku, który około roku temu jeszcze w znacznych ilościach pokrywał moją twarz! W tym momencie w ciągu miesiąca pojawia mi się kilka nie przyjaciół zaś długo pozostają one na twarzy i zostają po nich intensywne przebarwienia. I dlatego serum to znalazło się w moim zamówieniu ze sklepu.



Przechodząc do produktu to przychodzi do nas jak prawie wszystkie produkty z Biochemii Urody, w oddzielnym woreczku gdzie znajdują się wszystkie składniki/półprodukty, które później ze sobą mieszamy i tak tworzymy same nasz produkt pielęgnacyjny. O dziwo, wszystko jest dziecinnie proste, wystarczy na stronie sklepu włączyć instrukcje wykonania i tam wszystko mamy dokładnie, krok po kroku opisane. Serum po wymieszaniu jest bardzo rzadkie, dosłownie jak woda. Kolor z tego względu, że wygląda jak mleko, czyli białe i rzadkie. Zapach ma bardzo a to bardzo delikatny, wyczuwam cytrynę. Po wykonaniu produktu kosmetyku miałam wrażenie, że będzie niewydajny, ze względu na jego rzadka konsystencje zaś pomyliłam się, jest wydajny i patrząc na to ile mi go jeszcze zostało to zostanie mi go na jeszcze dwa miesiące. Czyli cały produkt przy codziennym stosowaniu wystarczy mi na cztery miesiące używania. Serum nakładam codziennie pod makijaż, zaś, kiedy go nie wykonują po prostu na oczyszczoną skórę twarzy i działa na niej tak cały dzień. Po wykonaniu produktu uzyskujemy około 40 ml gotowego serum, które jest ważne przez 6 miesięcy. Kosmetyk przechowujemy w dwóch buteleczkach. Jedna część z opakowaniu z pipetą jest pojemnościowo znacznie mniejsza i jest to porcja, którą możemy trzymać np. w łazience, w miejscu gdzie będzie nam wygodnie i blisko podczas codziennego stosowania. Druga część serum znajduje się w ciemnym plastikowym opakowaniu, którą przechowuję w zimnym, ciemnym miejscu i czeka na swoją kolej. Jest to szklane ciemne opakowanie z wygodną pipeta.

Cena serum to 35 złotych.



Po pierwszym tygodniu stosowania, kiedy przez te dni nie widziałam się z moimi dziadkami, zauważyli, że coś jest ze mną nie tak! Kiedy rano weszłam do kuchni usłyszałam "a co ty taka blada jesteś??" I już wszystko było pewne, bo to właśnie to serum tak działa! Kiedy ja obserwowałam moją twarz już po trzecim dniu także zauważyłam lekkie jej rozjaśnienie zaś po krótkie chwili pomyślałam, że to nie możliwe i że sama sobie to wmawiam, a jednak nie! Serum działa i to rewelacyjnie!


Przechodząc już do sedna sprawy i do dokładnych właściwości produktu, mimo działania rozjaśniającego produkt w żadnym wypadku nie wysusza skóry, a wręcz przeciwnie delikatnie ją jeszcze nawilża. Już przy tak krótkim półtora miesięcznym używaniu zauważyłam rozjaśnienie moich wcześniejszych przebarwień. Nie pozbyłam się ich, w 100% ale widoczne jest ich rozjaśnienie. W przerwie pisania postu weszłam na stronę Biochemii Urody i przeczytałam o działaniu produktu, i zgadzam się prawie we wszystkim, więc po prostu Wam to wszystko skopiuję!
 "» Serum rozjaśniające EXTRA to kompleksowa kuracja wspomagająca walkę z przebarwieniami skóry, jednocześnie zapewniająca poprawę stopnia nawilżenia skóry i działanie regenerujące oraz przeciwzmarszczkowe.
» Redukuje przebarwienia pigmentacyjne skóry (szaro-brązowe plamy).
» Ujednolica i rozjaśnia nierównomierny i poszarzały koloryt skóry.
» Spłyca drobne zmarszczki powierzchniowe skóry, uelastycznia i wygładza.
» Wpływa na wzrost nawilżenia i poprawia barierę lipidową skóry.
» Łagodzi podrażnienia i stany zapalne. 
» Działa antyoksydacyjnie, zwalcza wolne rodniki powodujące przedwczesne starzenie skóry oraz hamuje i regeneruje zniszczenia skóry powodowane promieniowaniem UV." 
Czyż nie jest idealnym serum???


Kiedy produkt mi się skończy kupię kolejne tego typu serum i postanowiłam, że będzie to także kosmetyk z BU, tylko, że tym razem zamówię Serum antyoksydacyjne flavoC15. 



poniedziałek, 2 marca 2015

Zużycia ostatnich miesięcy!

Cześć Dziewczyny!!

I znowu mnie nie było prawie cały luty... Pojawił się tylko jeden post mimo że miałam kilka pomysłów oraz kilka rzeczy chciałam Wam pokazać, nie miałam czasu aby usiąść i coś napisać. Sesja, praca trochę domowych obowiązków i znowu brak czasu. W ciągu tego czasu nazbierałam trochę pustych opakowań i dzisiaj chciałabym je Wam pokazać i w końcu się ich pozbyć ponieważ zajmują trochę miejsca. Dzisiaj postanowiłam sobie że się wezmę za to więc szybko Wam opiszę moje zużyte denka.
 Pielęgnacji jak zawsze jest dużo, zaś z kolorówki także coś się znalazło! 


1. Zestaw IHT 9 szampon i odżywka recenzja tutaj

2. Suchy szampon Batiste - suchych szamponów zużywam dosyć sporo z tego względu, że włosy bardzo często mi się przetłuszczają i zmuszona jestem myć je rano z tego względu, że gdybym umyła je na wieczór nadawałyby się tylko do kolejnego mycia. Więc nie raz najlepszym rozwiązaniem dla mnie jest po prostu spryskanie ich szamponem Batiste. Używałam ich dużo i do tej pory najlepiej sprawdzały się właśnie te szampony. Nie dość, że najdłużej działały, dawały fajny efekt uniesienia a także ładnie pachną, zapach czuć przez cały dzień.

3. Olej z korzenia łopianu z ziołami -  w praktycznie wszystkich olejach do włosów jestem zakochana z tego względu, że dobrze działają na moje włosy poprzez ich mega właściwości nawilżające, czego moje włosy a konkretnie końcówki potrzebują cały czas. Ten konkretny olejek kupiłam przede wszystkich do stosowania na skórę głowy z tego względu, że boję się aplikować produkty, które posiadają zioła w swoim składzie z tego powodu, że mogą je przesuszyć poprzez swoje właściwości. Po stosowaniu olejku zauważyłam delikatnie szybszy wzrost oraz pojawienie się niewielkiej ilości nowych baby hair.

4. Olejek z bawełny - stosowałam go na końcówki, nie zauważyłam jakiegoś rewelacyjnego efektu nawilżenia i zabezpieczenia końcówek przed kolejnym rozdwajaniem i przesuszeniem. Musiałam bardzo z nim uważać, ponieważ już bardzo mała jego ilość powodowała, że w całości nie wchłaniał się we włosy i pozostawały one tłuste. Raczej więcej go nie kupię!


5. Macrovita, masło do ciała recenzja tutaj

6. Love me Green, balsam do ciała  - znalazłam go w GlossyBox-ie, zapach mi strasznie nie pasował, zaś jego działanie było bardzo fajne. Wcześniej miałam już balsam tej firmy i tamten mnie zachwycił! Jego recenzje możecie przeczytać tutaj

7. Stara Mydlarnia, peeling do ciała - recenzja tutaj

8. Woda szungitowa - nawilżający spray do twarzy, który stosowałam zamiast toniku. Bardzo fajnie nawilża i odświeża, moim zdaniem jest jeszcze lepsza niż woda różana. Posiada także właściwości bakteriobójcze. Bezzapachowa. Na pewno kupię ją ponownie.

9. Bobbi Brown - krem nawilżający, od razu wspomnę, że fenomenalny! Miałam małą próbeczkę, która dostałam przy zakupie podkładu matki Bobbi Brown. Próbka 10ml wystarczyła mi na około 3 miesiące codziennego stosowania. Super nawilża, ładnie łączy się z podkładem, nie waży się na nim oraz nie zmazuje. Najlepiej współgra z podkładem tej samej marki. Nawilżenie czuć przez cały dzień noszenia makijażu na buzi. Stosowałam go jedynie pod podkład, w bardzo małej ilości z tego względu, że mała jego ilość wystarczyła do idealnego poziomu nawilżenia, jakie natychmiast dawał. Kosztuje dużo, zaś jest mega wydajny - przypuszczam, że pełnowymiarowe opakowanie starczyłoby mi na rok codziennego używania! Cały czas zastanawiam się nad jego zakupem.

10. Bourjois, nawilżający korektor, który używałam tylko skórę pod oczami. Mega wydajny, to trzeba mu przyznać, ponieważ używałam go ponad rok przy prawie codziennym aplikowaniu na skórę. Jest drogi (cena około 50 zł) zaś biorąc pod uwagę wydajność i porównując do innych tańszych korektorów wcale nie jest taki drogi a wręcz przeciwnie jego zakup jest bardzo opłacalny. Ładnie wygląda pod oczami, nie wchodzi w zmarszczki, dobrze kryje a zarazem rozświetla, nie waży się i utrzymuje na skórze przez cały dzień. 

11. Catrice, bezbarwny żel do brwi - mam już kolejne opakowanie i będę kupowała go przez cały czas. Jest tani (cena około 12 zł w drogerii Natura), dobrze utrzymuje włoski przez cały dzień na miejscu i jest wydajny. Czego mi więcej trzeba???

12. Paese, puder bambusowy recenzja tutaj


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...