poniedziałek, 1 czerwca 2015

Warszawski haul!




Cześć Dziewczyny!!

Jeżeli mieszkacie w małej miejscowości i do wielu produktów kosmetycznych jak i sklepów nie macie dostępu to pewnie wiece jakie to uczucie raz na jakiś czas odwiedzić Warszawę aby w wiele produktów się zaopatrzyć oraz odwiedzić kilka sklepów do których tylko w naszej stolicy mamy dostęp, a do tego jeszcze jeżeli wiele blogerek zachwyca się nad jakimś produktem a my niestety nie możemy go mieć! W ostatnim czasie zdarzyło się tak że mogłam gościć w Warszawie aż dwa razy, zrobił wielkie zakupy... Nie tylko kosmetyczne ale także ubraniowe. A do tego kupiłam coś o czym marzyłam już od kilku lat ale to pokażę Wam w następnym poście, zaś jeżeli jesteście bardzo ciekawe co to jest to zajrzyjcie na mojego Instagrama - tam jestem na bieżąco. Pierwszym sklepem który zawsze odwiedzam jest BathAndBodyWorks oraz Mac i tym razem było tak samo. A Bath kupiłam dwa balsamy do ciała oraz żel pod prysznic, tego typu produkty z tego sklepu mam pierwszy raz i byłam ciekawa ich jakości. Rok temu kiedy pierwszy raz odwiedziłam ten sklep kupiłam trzy mgiełki do ciała, którymi jestem zachwycona i jeszcze nie zdąrzyłam ich zużyć mimo częstego używania w letnie dni - takie produkty lubię używać tylko podczas wakacji więc na zbliżające się mam już mały zapas. Idąc dalej weszłam do Maca i tak zaopatrzymał sie w mój ulubiony podkład Mac Studio Fix w kolorze NC 15 teraz jest idealny zaś kiedy stopniowo będę przybierała trochę koloru zamierzam mieszać go z NC 25 której pozostało mi jeszcze trochę po zeszłorocznych wakacjach. W moje rączki wpadł także "kamuflaż" Studio Finish Concealer, powiem Wam że zaczynam go lubić tak samo jak podkład, niestety jedyną wpadką okazał się Paint Pot, którego wszyscy używają jako bazy pod cienie. Moja przyjaciółka kupiła go kilka miesięcy temu i także piała za nim z zachwytu zaś u mnie w ogóle się nie sprawdza, wiem, wiem że nie jest to typowa baza pod ciebie i nie mogę go za to obwiniać ale bardzo chciałam używać tego produktu w ten sam sposób jak inne kobietki, ale niestety. Na zbliżające upały - które mam nadzieję że niedługo zagoszczą zaopatrzymał się już w Lotnio Oil Control - krem pod makijaż przeznaczony dla cery tłustej. Na razie go używać nie będę z tego względu że mam jeszcze jeden produkt do wykorzystania. I w końcu postanowiłam zajrzeć po raz pierwszy do Victoria Secret's i na szczęście trafiłam na promocje  i dzięki temu kupiłam trzy produkty: dwie mgiełki, które zachwyciły mnie swoim zapachem oraz masło do ciała. Zapachy mają niesamowite, moim zdaniem bardziej zmysłowe i kobiece niż w BathAndBodyWorks ale i tak bardzo lubię jedne jak i drugie. Kolejnym tego typu sklepem który w ostanim czasie odwiedziłam jest The Body Shop w którym przedewszystkich kupiłam produkty do pielęgnacji twarzy a produkty do ciała dostałam po jednym groszu ze względy na uzyskanie pieczątek z programu lojalnościowego. W mojej pielęgnacji twarzy w najbliższym czasie zagoszczą takie produkty jak: miodowa maseczka do twarzy(nawilżająca, delikatnie złuszczająca oraz oczyszczająca), maseczka oczyszczająca, krem matujący oraz serum zwężające pory. Produkty jakie wybrałam sobie jako dodatkowe to żel do mycia ciała oraz balsam zapachy słodkie i typowo wakacyjne. Maziać i pryskać w najbliższych miesiącach mam się czym, wybierać i przebierać mogę jak tylko chcę do woli.








Zakupy ubraniowe także okazały się bardzo udane! Za kilka dni mam wesele więc wymyśliłam sobie że potrzebuję nowej sukienki.... Każda okazja jest dobra na zakup kolejnej <haha> Weszłam do New Look-a i tak ujżałam  zwykłą, delikatna i zwiewną sukienkę w pięknym kolorze zgniłej zieleni, od dawna chciałam kupić coś w takim kolorze i w końcu trafiłam. Zmierzyłam i wszyscy namawiali mnie abym ją brała, więc jak mogłam się oprzeć! Idąc do kasy skręciłam jeszcze na dział z biżuterią więc i tam skusiłam się na dwa dosyć pokaźne naszyjniki. Kiedy ja już kupiłam sukienkę dla siebie, musiałyśmy jeszcze znaleść coś moje mamie więc pomyślałam że zajrzymy jeszcze do Zary, a tam nie dość że mama kupiła sobie ładna sukienkę to jeszcze ja znalazłam drugą która bardzo mi przypadła do gustu i po zmierzeniu jej miałam mały dylemat czy przypadkiem nie oddać z powrotem tamtej, którą kupiłam kilka minut wcześniej. Po kilku minutach kręcenia się przy lusterku i wkurzania ludzi którzy czekali w długiej kolejce do przymierzalni (żeby nie było jak też wcześniej trochę w niej postałam więc należało mi się troche pomarudzić i spędzić czas na zastanawianiu się nad zakupem, a co!) mój kochany mąż stwierdził że obie są ładne i godne zakupu więc muszę kupić tą takża. A więc od tego momentu stałam się posiadaczką dwóch bardzo ładnych sukienek. Podczas drugiego wyjazdu postanowiłam zaopatrzyć się w dwie pary butów. W Stradivariusie kupiłam już od dawna przeze mnie wypatrzone pudrowo-różowe szpilki a w Wrangler znalazłam białe trampki, które ostatnio nakładam do prawie wszystkie i nie dość ze jest mi w nich mega wygodnie to jeszcze pasują mi do wszystkiego.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...