Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mac. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 grudnia 2014

Podkłady długotrwałe!


Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj przyszedł w końcu czas na to abym pokazała Wam podkłady długotrwałe, które posiadam w swojej toaletce. Zbliżają się święta, sylwester oraz studniówki, więc pewnie wiele z Was szuka idealnego podkładu na takiego typu okazje. Wszystkie produkty posiadają cechę, którą kieruję się zazwyczaj podczas zakupu lub wyszukiwania kolejnego nowego podkładu dla siebie czyli - długotrwałość jest dla mnie bardzo ważna z tego względu, że posiadam cerę mieszaną i skłonną do zmian trądzikowym i w ciągu dnia nie mam czasu i nie myślę o tym, aby latać, co jakiś czas do łazienki i go poprawiać, więc kupno takiego podkładu jest dla mnie sprawą priorytetową. Podkłady, o których dzisiaj wspomnę bądź podsunę Wam tylko linki do recenzji, ponieważ dwa z nich już zadebiutowały w oddzielnych i pozytywnych postach na blogu, mają jeszcze jedną super cechę a mam na myśli idealne krycie! Wszystkie te podkłady są produktami z wyższej półki, oprócz oczywiście Revlonu zaś w porównaniu do innych, które możemy kupić w zwykłej drogerii wypada on z niej najdrożej. 



Pierwszy podkład górno półkowy, który miałam zaszczyt nosić na buzi, czyli Bobbi Brown, Long-Wear Even Finish Foundation - recenzja tutaj 





Podkład, który aktualnie jest non stop w użyciu i uważam go za podkład "prawie" idealny, czyli Mac, Studio Fix - recenzja tutaj 



Mac, Pro Longwear produkt, którego stosowałam najkrócej do tej pory, ale to tylko z tego względu, że zamawiałam go przez Internet i zamówiłam zbyt jasny kolor, a że miało to miejsce przed wakacjami to mogłam cieszyć się nim tylko kilka naście dni. Podkład długotrwały, ale konsystencją nie jest podobny do Revlonu, jest dużo lżejszy i nie ma obawy, że bardzo szybko zrobimy nim efekt maski. Utrzymuje długo mat i nie gryzie się z żadnym pudrem do twarzy, który posiadam a obecnie kilka ich jest,  więc pod tym kątem sprawdził się bardzo dobrze. Przyszły miesiące zimowe, jestem już dosyć blada więc w końcu mogłam do niego wrócić, jeszcze jakiś czas a na pewno pojawi się oddzielna dokładna recenzja. Ale już teraz mogę Wam powiedzieć że jest na prawdę bardzo dobry! 


I ostatni, czyli Revlon Color Stay, podkład, którego znają wszyscy, ponieważ wątpię, że jest jakaś osoba, która nigdy o nim nie słyszała! Od razu na wstępie powiem, że jest to podkład, którego najmniej lubię z tych wszystkich, ale jest to pierwszy podkład o tak mocnym kryciu, który kupiłam i używałam. Jest bardzo gęsty, i ciężko się go rozprowadza na twarzy, jest ciężki i wyczuwalny podczas noszenia. Utrzymuje długo mat, ale moim zdaniem ma tendencje do ważenia się oraz ciemnienia w ciągu dnia. Bardzo łatwo zrobić nim efekt maski i należy nauczyć się i bardzo delikatnie go nakładać i stopniować krycie, czyli lepiej się nim pobawić i nałożyć kilka bardzo cieniuteńkich warstw niż jedną grubą maskę! Nie jest odpowiedni dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem, ponieważ na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie raz musiałam chodzić z nim na twarzy, po tym jak przy szybkim szykowaniu się zrobiłam sobie na prawdę nie złą tapetę. Aplikuję go tylko i wyłącznie gąbeczką i wtedy wiem, że efekt będzie bardzo delikatny a zarazem kryjący, pędzle oraz dłonie w moim przypadku całkowicie odpadają. Cena około 60 złotych w drogerii, zaś na promocji możemy go kupić nawet za 35 złotych, a za taką cenę właśnie spotykamy go na stronach internetowych, więc uważam, że lepiej poczekać i kupić go w drogerii na promocji po wcześniejszym dobraniu koloru. Mam dwie buteleczki - kolor, (który widzicie na zdjęciu) 150 oraz 320 - zazwyczaj mieszam je ze sobą. Kiedy mi się skończą z pewnością do niego nie wrócę, ponieważ w drogeriach jak i perfumeriach czeka na mnie jeszcze kilka podkładów długotrwałych, które bardzo chciałabym wypróbować ;) 


Miałyście te produkty???

wtorek, 30 września 2014

Mac Studio Fix - podkład i puder w kompakcie - znalazłam podkład idealny!!!!


Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj recenzja podkładu i pudru w kompakcie Mac, które podbiły moje serce i są jednymi z lepszych produktów, które używałam! Niestety podkład ma kilka minusów, ale kiedy zadbamy dobrze o swoją cerę uzyskujemy efekty na prawdę idealny. Brzmi to trochę głupio... Ale cóż takie są fakty ;)

Podkład Studio Fix kupiłam osobiście w stacjonarnym sklepie Mac w Warszawie zaś puder zamówiłam ze strony internetowej Douglas. Oba produkty są dosyć popularne i często wychwalane w sieci, dlatego się na nie zdecydowałam i poprosiłam w Mac-u o nałożenie produktu na twarz, który po tym trafił do mojej toaletki. 
Oba produkty znajdują są w bardzo estetycznych i niczym nieurozmaiconych opakowaniach, wygląda to bardzo schludnie i można powiedzieć, że profesjonalnie. Podkład zamknięty jest w 30 ml, szklanym opakowaniu, zaś puder w solidnym plastikowym kompakcie z lusterkiem i miejscem na gąbeczkę/puszek. Jednym z minusów opakowania podkładu jest to, że za cenę 125 złotych otrzymujemy produkt bez pompki, którą jeżeli chcemy możemy dokupić. Moim zdaniem w podkładzie za taką cenę pompka powinna być dołączona bez żadnej łaski, skoro producent podkładów np. z Essence, które kosztują 15 złotych, bez problemu dodaje pompkę, to tym bardziej  Mac powinien się za to zabrać! W moim przypadku, pompkę dokupiłam i kosztowała jak się nie mylę 24 złotych i automatycznie zwiększa to cenę podkładu. Mam podkład bez pompki (Revlon ColorStay) i nie lubię takiego wydobywania go z opakowania, z tego względu, że jeżeli się śpieszymy na pewno wyleci nam tego podkładu o wiele za dużo a nie wyobrażam sobie abym płaciła za podkład wysoką cenę i sama go marnowała! Mój drugi podkład z Mac, kosztował 138 złotych i jest wyposażony w pompkę, jest droższy owszem, ale dodając do Studio Fix cenę pompki i tak wychodzi kilka złotych więcej. 


Kontynuując temat podkładu, zacznę właśnie od niego. A więc zapach jego jest bardzo intensywny i podchodzi pod zapach właśnie Revlonu ColorStay, dla mnie przypomina zapach ciężkich i długotrwałych podkładów. Podkład podczas noszenia jest dla mnie czasami wyczuwalny, i w trakcie dnia, powiewu wiatru czy szybkiego obrócenia wyczuwam go. Dla niektórych może to być wielki minus, nie powiem dla mnie na początku także był zaś po jakimś czasie ciągłego używania, da się do tego bez problemu przyzwyczaić. Swoją konsystencją trochę mnie zadziwił, dlatego że jest dużo rzadszy niż ColorStay bądź Estee Lauder Double Wear, jest nadal dosyć zbity i gęsty, ale na pewno trochę rzadszy niż te przeze mnie wspomniane. Podkład najlepiej aplikować zwilżoną gąbeczką, u mnie najlepiej sprawdza się gąbka z Real Techniques, z resztą ostatnimi czasy nie wyobrażam sobie aplikacji jakiegokolwiek podkładu czymś innym. Aplikacja gąbeczką RT w przypadku tego podkładu sprawdza się o wiele lepiej niż gąbką Beauty Blender a z tego względu że kiedy mam suche skórki, gabką RT uzyskujemy efekt wygładzenia i lepszego krycia. Dzięki niej podkład jest dla mnie wtedy idealny i myślę że w tym momencie mogę stwierdzić że chyba znalazłam podkład idealny. Ale oczywiście kiedy zastosuję ten duet razem! Jak już wspomniałam podkład ma kilka minusów zaś i tak jestem nim zachwycona! Produkt wygląda najlepiej, jeżeli  mamy dobrze wypielęgnowaną twarz, czyli kiedy jest wcześniej poddana peelingowi, jest dobrze nawilżona i bez jakichkolwiek suchych skórek. I w tym właśnie momencie możemy stwierdzić, dla jakiej skóry jest stworzony. Nie jest to absolutnie moim zdaniem podkład dla cery suchej! Idealnie sprawdzi się przy cerach tłustych i mieszanych, ale nie przy takich cerach, na których trwa ekstremalna kuracja przeciwtrądzikowa, kiedy mimo przetłuszczania ona jest sucha i odwodniona. Osobiście jestem cały czas na kuracji antytrądzikowej zaś moja pielęgnacja cery jest bardzo wyrówna pomiędzy jej nawilżaniem i stosowaniem aptecznych wysuszających maści. Na cerze suchej podkład podkreśli niestety wszystkie suche skórki i osiądzie na nich w taki sposób, że powstaną placki nieroztartego podkładu i jakby było tego jeszcze mało będą to pomarańczowe placki, na których przede wszystkim osiądzie pigment. Aplikować podkład możemy pod warunkiem dobrego nawilżenia cery. W tym przypadku wygląda na twarzy fenomenalnie, i w tym właśnie momencie tego postu zacznę sie nad nim rozpływać ;) Studio Fix jest moim zdaniem podkładem bardzo dobrze kryjącym i w czasie jego stosowania nie potrzebuję maskować dodatkowo niedoskonałości oraz przebarwień. Nie wchodzi w pory ani ich nie podkreśla a wręcz przeciwnie wchodzi w nie w taki sposób, że pozostawia twarz wygładzoną efekt ten jeszcze bardziej potęguje później nałożony puder, o którym wspomnę niżej. Nie zapycha, na całe szczęście gdyż moja skóra jest na to bardzo podatna i tego właśnie boję się w podkładach. Co do efektu, jaki daje na cerze, to nie jest to typowy mat, jest to wykończenie matowo-satynowe, bardzo delikatnie wygląda na twarzy. Trudno uzyskać nim efekt maski, wtapia się w skórę i tworzy drugie lepsze płótno. Jest widoczny na twarzy, z resztą jak każdy podkład, nie zdarzyło mi się jeszcze posiadać podkładu, który nie jest widoczny, efekt wizualny nie jest nachalny i przytłaczający. Mimo to, że jest podkładem dobrze kryjącym nie uzyskamy nim efektu "sztucznej lalki", u mnie wystarczającą ilością, jaką nakładam na twarz są dwie pompki a i tak pompka nie wydobywa dużej ilości podkładu, dodam jeszcze, że rozcieram także podkład na szyi właśnie z tą ilością. Podkład stosowałam podczas lata, więc zaczynał błyszczeć się jak wszystkie podkłady, czyli na ratunek w bibułkami matującymi przychodziłam około 3 godziny od aplikacji. Teraz kiedy zaczeły się już chłodne dni bibułki wkraczają po około 6 godzinach.  Podkład nie ściera się, ani nie spływa z twarzy, jest dosyć lepki i właśnie dzięki temu dobrze się jej trzyma.  
Mój kolor to NC25



Przechodząc już do następnego produktu powiem, że jest także bardzo dobrym produktem i jestem z niego mega zadowolona. Puder idealnie stapia się z każdym podkładem i na każdym wygląda bardzo dobrze a mogę nawet stwierdzić, że poprawia wygląd niektórych podkładów, które u mnie średnio się sprawdzają. Puder nadaje delikatny kolor, tym samym wygładza, ujednolica i delikatnie zakrywa niedoskonałości, czyli wspomaga krycie podkładu. Uwielbiam efekt, jaki daje na moim nosie, z tego względu, że zakrywa moje wągry i widoczne są one dopiero z bardzo bliska, a aż tak blisko nikt się do mnie nie zbliża ;) Najlepiej aplikuje mi się go pędzlem do pudru zaś przy tym zajmuje mi to trochę czasu, z tego względu, że muszę obchodzić się z nim bardzo delikatnie, aby za mocno nie przycisnąć pędzla do pudru, ponieważ będzie się pylił i delikatnie skruszał a aplikacja dołączoną gąbeczką daje efekt na prawdę kryjący i ciężki, dlatego wydaje mi się, że będzie ona idealna pod warunkiem aplikowania jedynie pudru, czyli jego drugiego zastosowania, w jakim stworzył go producent - podkład w kompakcie. 
Mój kolor to, NC15


Czy u Was także sprawdzają się tak fenomenalnie jak u mnie???

czwartek, 21 sierpnia 2014

Ulubione pomadki na lato!



Przedstawiam Wam moje ulubione letnie pomadki! Z pomadkami moja historia nie jest zbyt długa, ponieważ wcześniej stawiałam bardziej na błyszczyki i to częściej chodziłam po prostu bez niczego na ustach. Miałam kilka w mojej kolekcji, ale leżały i tylko się kurzyły, błyszczyki jak i pomadki. Zakochałam się w szminkach od kilku tygodni a spowodowała to jedna z nich znajdująca się na zdjęciu... mowa o pomadce MAC Angel! Kiedy byłam w Mac-u poprosiłam, aby nałożono mi ją na usta i nie mogłam się na patrzeć ;) Postanowiłam bez wahania ją kupić i od razu po tym poleciałam do drogerii po inne egzemplarze pomadek. Od tamtego dnia, kiedy tylko wychodzę z domu muszę mieć pomalowane usta :) Mam nadzieję, że będzie tak dalej, ponieważ w końcu zrozumiałam, że podkreślone usta na prawdę wnoszą bardzo wiele do makijażu. 

  1. Catrice Pure Shine Colour 030 Don't thing just pink - jest to pomadka i błyszczyk w jednym a dodałabym, że i masełko do ust. Zostawia piękny delikatny kolor, nawilża usta oraz ładnie odbija światło. Używałam jej praktycznie cały maj i czerwiec. 
  2. MAC Angel - bardzo delikatny codzienny delikatny róż, odbija światło i ma delikatne mokre wykończenie. Moim zdaniem ideał, który będzie pasował dla każdej kobiety. 
  3. Rimmel by Kate Moss 101 - delikatny róż, jest trochę bardziej napigmentowana niż Angel, ale to tylko dlatego że ma satynowe wykończenie. 
  4. Maybelline Color sensational Shocking Coral 910 - już bardziej odważniejszy kolor, i bardziej rzucający się w oczy. Wykończenie satynowe z dodatkiem delikatnie nawilżającego, które ładnie odbija światło. 
  5. Golden Rose Velvet Matte 08 - moim zdaniem jest to fuksja, o wykończeniu matowym.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...