Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peeling. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 listopada 2014

Peelingi ze Starej Mydlarni, jeden Hit drugi Kit!



Cześć Dziewczyny! 

Tym właśnie postem chciałabym też pokazać Wam, że w każdej firmie kosmetycznej znaleźć można produkty, które są dosłownie bublami i nie wiadomo, dlaczego weszły do sprzedaży a z drugiej strony w swoim asortymencie posiadają takie produkty, do których się wraca i kupuje jedno po drugim. Tak właśnie u mnie zdarzyło się podczas spotkania z dwoma peelingami ze Starej Mydlarni. Dwa lata temu miałam kilka produktów od nich i bardzo mi się sprawdziły, więc kiedy po raz pierwszy użyłam peelingu, którego nawet nie nazwałabym peelingiem byłam w szoku! Ale dzięki temu, że mam jeden, peeling, którego uwielbiam i wcześniej miałam produkty, które także nie źle się sprawdzały na pewno się nie odwrócę od ich produktów. Miesiąc temu będą w sklepie, zobaczyłam ich produkty na półce i przypomniałam sobie, że mój peeling starczy mi już zaledwie na kilka użyć, więc od razu zaczęłam szukać takiego samego, niestety o tym zapachu, którego ja mam nie było, został tylko jeden zaś ten zapach mi się nie spodobał, więc postanowiłam go szybko odłożyć. I w tym momencie zobaczyłam peeling także ze Starej Mydlarni zaś w dużo większym opakowaniu, a po spojrzeniu na cenę była także dosyć niska w porównaniu go wielkości opakowania. Otworzyłam go i mimo zabezpieczeniu i tak było czuć delikatny owocowy zapach, więc już się rozpłynęłam i nie było wyjścia. Biorę! Kiedy wieczorem wróciłam do domu, poszłam pod prysznic i zaczęłam rozsmarowywać go po ciele mój zachwyt minął bardzo szybko a później to już było tylko gorzej. A więc w tym poście głównymi bohaterami będą Peeling solny Lemongrass & Pineapple i Peeling do ciała na bazie soli z Morza Martwego PITAHAYA & OPUNCJA. 



Może na początek zacznę od tego produktu, do którego będę wracać non stop, ponieważ jest najlepszym, peelingiem jaki do tej pory miałam! I jest to ten peeling solny z Lemongrass & Pineapple, kosztuje około 30 złotych za 250 ml. Cena jest dosyć wysoka jak na peeling, zaś jest on bardzo wydajny, ponieważ przy stosowaniu raz na dwa tygodnie, podczas wakacji stosowałam go trochę częściej starczył mi na prawie pół roku. Na prawdę nie trzeba go dużo, aby dobrze "złuścić" naskórek. Opakowanie produktu do ponad połowy wypełniony jest solą zaś reszta opakowania zawiera olejki. Na początku używania peelingu jest z nim trochę zabawy z tego względu, że musimy uważać, aby nie wydobyć z pojemniczka więcej olejku niż peelingu, więc najlepiej trochę odsączyć nad opakowaniem a później nakładać tą papkę na skórę i masować. Duża ilość olejków i tak zostanie nie dość, że na dłoniach to jeszcze pomiędzy drobinkami, peelingującymi. Produktu w tej chwili zostało mi zaledwie na kilka zastosować, mimo tego, że olejek już nie pływa oddzielony od reszty tak jak to jest na początku to i tak jest tam jeszcze jego sporo i podczas peelingu odczuwa się go na ciele. Przechodzą do działania to jest to najlepiej złuszczający peeling, jakiego miała! Posiada duże drobinki, delikatne, które na pewno nie zrobią nam krzywdy, o ile same do tego nie doprowadzimy ;) Dzięki olejkom pozostawia skórę delikatną, nawilżoną i pięknie pachnącą! Ach ten zapach! Niesamowity... Owocowy, intensywny a zarazem delikatny, w łazience unosi się przez kilka godzin a na ciele czuć go aż do następnego dnia. Powłoka, jaką pozostawiają olejki jest bardzo delikatna i w żadnym wypadku nie potrzebna jest nam aplikacja balsamu do ciała. Jest moim numerem 1!


I teraz niestety przyszedł czas na tego, którego nawet nie chcę patrzeć. Zużyję go, ponieważ szkoda mi wyrzucać produktów, chyba, że do twarzy, jeżeli robią mi krzywdę, ale produkty do ciała jak ten zużyję, nie chętnie, ale zużyję. Ten produkt w porównaniu do poprzedniego wychodzi o wiele taniej mimo tego, że kosztuję tyle samo, czyli około 30 złotych to pojemność  jest dwa razy większa i wynosi 500ml. Produkt ma straszną konsystencję, podczas wydobywania go z opakowania i rozsmarowywania po skórze mam wrażenie jakbym rozsmarowywała margarynę! Przykleja się dosłownie do skóry a podczas spłukiwania jest problem, aby zszedł i się spłukał. Gruba jego warstwa pozostaje na skórze i całe ciało się klei. Co do peelingowania to prawie w ogóle nie ma w sobie drobinek i aby odczuć to, że coś zrobiłam ze skórą muszę stać pod prysznicem i dłuższą chwilę trzeć i rozsmarowywać a i tak dla mnie efekt nie jest zadowalający. Po pierwszej aplikacji, kiedy wytarłam się i założyłam piżamę, cała się lepiła do skóry a w miejscach gdzie nie miałam kontaktu z tkaniną wyglądałam jakbym była pokryta tłuszczem, błyszczałam się i lepiłam! Nie był to efekt delikatnego nawilżenia jak w poprzednim produkcie. Wszystko za sprawą PARAFINY! Produkt posiada w swoim składzie parafinę, ale żeby to aż taką ilość?? Peeling z Perfecty wymiękł przy nim i nie pozostawia tak strasznie grubej powłoki. Jest to strasznie irytujące, niewygodne i czuję się jakbym była dalej brudna! Przy następnej kąpieli postanowiłam najpierw wykonać peeling a później umyć się żelem do mycia ciała. Wyobraźcie sobie, że nawet płyn miał problem, aby zmyć tą tłustą warstwę ze skóry. Jak wcześniej mówiłam zużyję produkt do końca, ale będę używać go właśnie w tej drugi sposób. Co do zapachu to jest dosyć ładny, delikatny, słodki i jest to jedyny pozytywny aspekt tego produktu. 


poniedziałek, 10 czerwca 2013

Peeling enzymatyczny Biochemia Urody - cudeńko, które szybko się kończy

A dzisiaj już ostatnia recenzja produktu ze sklepu internetowego Biochemia Urody :)



Jest to produkt, którego najbardziej chciałam wypróbować i przetestować na swoje trądzikowej cerze. Wcześniej używałam peelingu enzymatycznego z Pharmaceris i nie byłam nim zbytnio zadowolona a był to mój pierwszy peeling takiego typu. Ten jednak ma zupełnie silniejsze działanie, które mi odpowiada jednak od czasu do czasu, kiedy moja cera jest w dobrej kondycji lubię zrobić sobie zwykły mechaniczny peeling.


Zapach:  produkt pachnie owsianką, bardzo lubię jego zapach


Konsystencja:  peeling jest w postaci proszku




Skład produktu:  koloidalna mączka owsiana, mleko krowie, enzymy z ananasa i papai - 3%

Opakowanie:  produkt przechowujemy w białym, zakręcanym, plastikowym opakowaniu, które przychodzi nam w zestawie z peelingiem

Przygotowanie:  niestety z tym miałam największy problem. Jedną łyżeczkę proszku mieszałam w mlekiem i niestety nie zawsze wychodziła mi taka konsystencja, jaką chciałam uzyskać. Przy mieszaniu go z mlekiem bądź jakimkolwiek hydrolatem należy dodawać odrobinę płynu i mieszać, aby nie przesadzić, ponieważ wyjdzie nam bardzo rzadka konsystencja, która będzie spływać nam z twarzy.

Zastosowanie:  produkt trzymałam na skórze twarzy 10min, po czym spłukiwałam go letnią wodą,  używałam go 2 razy w tygodniu

Wydajność:  produkt
nie jest wydajny, ponieważ w słoiczku przychodzi nam dosyć mała ilość produktu. Produkt starczył mi na ok 25 zastosowań, ale tylko, dlatego że byłam bardzo oszczędna w jego stosowaniu



Działanie: 

  • delikatnie złuszcza 
  • skóra po użyciu jest bardzo mięciutka, tak samo jak po zastosowaniu jakiejkolwiek maseczki nawilżającej
  • skóra jest oczyszczona
  • wygładzona
  • na pewno delikatnie ją rozjaśnia 
  • zmiany trądzikowe są uspokojone i rozjaśnione 


A jak u Was sprawdzają się peelingi enzymatyczne?? 

Obecnie nie mam żadnego, więc: Jaki polecacie???

wtorek, 13 listopada 2012

Peelingi Joanna - recenzja

Pewnie każda z Was stosowała już te peelingi, wstyd się przyznać, ale ja kupiłam je po raz pierwszy ;)

I od razu się w nich zakochałam ;)

Dla mnie jak za taką cenę, wydajność i zapach są WSPANIAŁE ! ! !

 Jeden i drugi peeling występuje w kilku zapachach

Ja posiadam: 
Peeling Gruboziarnisty o zapachu malin 
oraz
Peeling myjący Truskawkowy


Kupiłam je w drogerii Natura ;) Nie pamiętam cen - ale wydaje mi się, że gruboziarnisty kosztował coś koło 11 zł a myjący około 6zł...    


Dziewczyny, jeżeli znacie dokładną cenę, proszę podajcie ;))))

Peeling Gruboziarnisty o zapachu malin 
+ ma grube drobinki, które bardzo dobrze ścierają martwy naskórek
+ ślicznie pachnie, zapach jest delikatny a zarazem intensywny i długo utrzymuję się na ciele 
+ skóra jest delikatna, miękka i delikatnie nawilżona

Stosuję raz w tygodniu 


Peeling myjący Truskawkowy
w porównaniu do tamtego to ma bardzo dużo drobinek tylko, że są bardzo malutkie, ale także dobrze ścierają
+ także ślicznie pachnie, ale już nie tak intensywnie
+ skóra jest delikatna, miękka i nawilżona jak w tamtym

Stosuję raz w tygodniu



Czy kupię je ponownie??? 
Na pewno :) 
Muszę wypróbować wszystkie zapachy :)) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...