Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2015

Pierre Rene - Skin Balance podkład!

Cześć Dziewczyny!!

Dawno nie było recenzji jakiegoś podkładu, więc dzisiaj przychodzę do Was z produktem z niższej półki a dokładnie z podkładem marki Pierre Rene - Skin Balance. Podkład wychwalany i polecany ze względu na jego wysokie krycie oraz niską cenę. Jak to ze mną bywa produkty właśnie tego typu, które u reszty osób sprawdzają się super i są na językach całej blogosfery u mnie wywołują całkiem inne emocje i działanie. Producenta jak zwykle poniosło i kupując możemy przeczytać o wielu jego zaletach zaś moim zdaniem żadna do niego nie pasuje ;)


Opakowanie dosyć ładne i estetyczne. Wielkim plusem jest oczywiście dobrze działająca pompka, która już po jednym naciśnięciu wydobywa odpowiednią ilość produktu. Szklane, wykonane z grubego szkła  i niestety przez to trochę ciężkie, co nie jest dobre podczas podróżowania, zaś jestem pewna, że nawet po upadku na ziemię raczej ciężko by było, aby się zbiło.
Cena także przystępna, jeżeli tylko sprawdziłby mi się i mogłabym używać go codziennie do pracy tak jak zamierzałam, niestety po jakimś miesiącu używania i testowania w różny sposób miałam już dosyć eksperymentowania i zmieniania to pudru to kremu i dogadzania mu, aby tylko się sprawdził i skończyć go do samego końca.  Wydziwianie z nim nie wyszło mi, więc będę musiała się go pozbyć. Już od pierwszego użycia nie podpasował mi pod względem koloru z tego względu, że wpada w różowe tony, co przy mojej dosyć żółtawej karnacji bardzo było widać i odznaczało się, kiedy nie rozsmarowałam go delikatnie na szyi, efekt maxymalnego odznaczenia delikatnie znikał zaś tylko delikatnie. Jak z naszymi drogeriami wiadomo, mimo że sprawdzałam go z innymi podkładami oraz nakładałam na szyję nie było widać jego świnkowych tonów. Co do konsystencji to jest bardzo gęsty i kilka minut po aplikacji bardzo widoczny, po przypudrowaniu go, tworzy maskę zaś kilka minut później scala się ładnie ze skórą, ale i tak nie jest to efekt, którego oczekuję. Wiem, wiem jest to podkład "mocno kryjący" (mimo to ja tak nie myślę), mimo to nie powinien aż tak się odznaczać, mam porównaniu z innymi tego typu produktami. Przez pierwsze 4 godziny wygląda na skórze bardzo ładnie... A później zaczyna się już cyrk na twarzy. Podkład masakrycznie się waży i świeci na skórze, w ogóle nie matuje jej na dłuższy czas. Widać go już z kilometra... ;) Nie ważne, czym go nałożę, czy pędzlem, czy palcami, mokrą gąbeczką a nawet oryginalnym Beauty Blenderem i tak efekt jest taki sam. Bardzo chciałam go zużyć, bo nawet tych 20 zł, które kosztuje szkoda mi było i zaplanowałam go używać, na co dzień do pracy zaś nie jestem w stanie z nim walczyć i denerwować się po każdym przyjściu do domu - patrząc w lusterko! Czy mocno kryje??? Nie sądzę! Miałam już w swojej karierze podkładowej kilka podkładów mocno kryjących i on wypada dosyć blado w porównaniu do pozostałych. Moim zdaniem, aby zakrył w takim stopniu, w jakim oczekuję musiałabym go nałożyć dużo za dużo, tamtych wystarczyła odrobina ;) 
Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam, że mnie delikatnie zapycha, więc jest to kolejny dosyć mocny minus na jego koncie abym go dalej używałam. 


Podsumowując nie sprawdził mi się w ogóle, więc nigdy więcej już na niego nie spojrzę. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...