Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt denko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2015

Pielęgnacja ciała i włosów - projekt denko

Hej Dziewczyny!!

Wróciłam!!! Mam nadzieję, że już na dobre i w końcu wezmę się za siebie i zacznę dodawać posty regularnie. Powiem Wam, że trochę się za tym stęskniłam :))  Zdjęcia do tego postu przygotowałam już spory czas temu, opakowań także się wtedy pozbyłam ze względu na to, że zawalały mi całą szafkę a zaglądając do niej dzisiaj, aż trochę się przeraziłam, ponieważ znowu się tego nazbierało. No, ale cóż ja poradzę, smarować się trzeba <haha>. W tej części pokaże Wam szybko produkty do pielęgnacji ciała i włosów a w kolejnych całą resztę. Z tego względu, że mam tego sporo nie będę się rozwodzić a z drugiej strony minęło już tyle czasu od ich zużycia, więc już pewnie wiele z czasów ich używania nie pamiętam.

A więc na pierwszy odstrzał idzie serum łopianowe  z elfaPharm, jak dobrze wiecie śledząc mojego bloga wszystkie takie wcierki kupuję tylko z tego względu, aby ruszyły w końcu moje cebulki włosowe do działania i do szybszego wzrostu moich włosów, czasami działają czasami nie. W tym przypadku podziałała, ale nie był to, jakich spektakularny wynik. Serum przeznaczone jest głównie, jako produkt przeciw wypadaniu włosów i tutaj jak najbardziej spełnił swoje zadanie, zaś producent zapewniał także to, czego zawsze oczekuję i wypadł średnio, jeżeli nie będę miała na oku nic nowego do przetestowania to pewnie do niego kiedyś wrócę. Odżywka w sprayu Planeta Siberica, którą kupiłam tylko ze względu na jej skład, czyli że jest produktem organicznym i to jedynym w takiej postaci jaki widziałam. Uwielbiam odżywki w sprayu! Dotąd moją łazienkę nie opuszczały produkty z GlissKur, więc postanowiłam to na jakiś czas zmienić właśnie poprzez zakup i wypróbowanie tego oto produktu. Była dosyć przyjemna w użytkowaniu, miała ładny delikatny zapach oraz spełniała moje oczekiwania zaś jej cena nie jest zbyt niska, ponieważ kosztuje około 30 zł a już po kilku zastosowaniach zauważyłam, że opakowanie zaczęło się buntować i trochę przeciekało. Raczej do niej nie wrócę. Olejek do włosów IHTT9 recenzja tutaj. Kolejny zużyty olejek to Velona, mieszanka olejków, które kupiła mi mama w przeciwieństwie do poprzedniego miał ładny zapach i nadał się do nakładania na całą długość włosów. Po jego użyciu nie miałam problemu z rozczesywaniem włosów. W moim przypadku większość dobrych olejków działa tak samo, a więc nawilżają, wygładzają i nabłyszczają włosy. Produkty Balea nie zachwyciły mnie praktycznie żadne produkty, które kupiłam rok temu na wakacjach w drogerii DM, wszystkie są dosyć średnie. Odżywki nie rozczesują włosów w taki sposób, w jaki bym chciała, nie odżywiają za specjalnie i nie nawilżają a w  naszych drogeriach możemy kupić produkty o wiele lepszym działaniu. Love2mixOrganics szampon oraz maska do włosów z efektem laminowania, które uwielbiałam używać. Super nawilżały i wygładzały włosy. Szampon dobrze zmywał oleje oraz suchy szampon z włosów, na pewno do nich kiedyś wrócę.






Olejek do końcówek Schwarzkopf GLISS KUR jeden z lepszych olejków, który możemy dostać w drogeriach. Produkt jest bardzo wydajny, stosowany, co dziennie starczył mi prawie na rok, jego wydajność wynika także z tego, że stosowany w dużej ilości może pozostawić końcówki tłuste, po czym wyglądają tak strasznie, że  nadają się tylko do mycia. Kilka razy zdarzyło mi się z nim przesadzić, nie miałam już czasu na kolejne umycie włosów, więc musiałam to przecierpieć! Wygładza i nawilża włosy, doprowadza końcówki do porządku, ale tylko po zastosowaniu go w małej ilości. Olejek-serum do włosów Macadamia (recenzjatutaj). Regenerum serum do włosów - włosy dobrze się po nim rozczesują, ale nic więcej nie mogę o nim napisać. Bardzo średni produkt a mało nie kosztuje. Szampon do włosów Alterra, uwielbiam te szampony i zawsze będę je kupować. Dobrze się pienią, super rozczesują się po nich włosy i są tanie, szczególnie w promocji, kiedy kosztują około 6 zł i zawsze wtedy staram się je kupować. Suche szampony Batiste także produkty, które zawsze muszę mieć w zapasie. Nie bielą tak bardzo włosów jak inne suche szampony, włosy są trochę matowe, ale taki urok tych produktów. Antyperspirant Vichy - najlepszy, jaki używałam! Gdyby był tańczy na pewno używałabym tylko jego, natomiast drugi produkt, który zużyłam to antyperspirant z Nivea, który sprawdzał się u mnie kiedyś dosyć dobrze, zaś obecnie nie robi zupełnie nic. Balsamy do ciała Le Petit Marseilliais oraz Vasilenie, oba produkty bardzo polubiłam ze względu na ich delikatne zapachy, działanie oraz wydajność. Perfumy 2in1 Calvin Klein bardzo ładny zapach i przez wiele kobiet bardzo lubiany, w moim przypadku raz go uwielbiam  a raz mi przeszkadza i muszę od niego odpocząć. Długo utrzymuje się na ciele oraz na ubraniach a w ciągu dnia rozwija się i cały czas jest wyczuwalny dla innych osób. 

Mam nadzieję że pomogłam Wam chociaż trochę podjąć decyzję jeżeli zastanawiałyście się nad którymś z tych produktów. 
Kiedy widzę ile jeszcze mam tych pustych opakowań to aż mi słabo <hahaha> mam nadzieję że w najbliższych tygodniach obrobię je na blogu i będę mogła się ich pozbyć. 


Miłego dnia! Buziaki :) 




środa, 29 kwietnia 2015

Projekt denko - pielęgnacja twarzy

Cześć Dziewczyny!!

Ostatnio wszystko zaczęło mi się zużywać w jednym czasie i to w takich ilościach że post z denkami musiałam podzielić na trzy części. Dzisiaj pokażę Wam produkty do pielęgnacji twarzy a później do ciała i włosów razem zaś na końcu kilka produktów do makijażu. Wszystkie posty postaram się przeplatać innymi aby was nie zanudzić. W ostatni weekend byłam w Warszawie i kupiłam sobie bardzo dużo produktów a w tym także rzecz z garderoby o której już dawno marzyłam! Jestem mega zadowolona mimo to że jutro czeka mnie bardzo ciężki dzień w pracy, zresztą ostatnie wszystkie moje dni są ciężkie i będą przez najbliższy czas z tego względu że uczę się cały czas nowych rzeczy, które nie są takie proste a wydaje mi się że taka tępa nie jestem <hahaha> Piszcie co tam u Was? :) 



  • Bourjois płyn micelarny - Moim zdaniem jest to jeden z lepszych płynów na rynku, który możemy dostać w każej drogerii. Nie podrażnia nie, nie wysusza ani skóry pod oczami ani cery. Bez problemu zmywa makijaż oczu bez pocierania, wystarczy chwilkę przytrzymać wacik i bez problemu schodzi wszystko. Kosztuje około 13 złotych. 
  • Ziaja, żel do mycia twarzy - był w moich ulubieńcach roku, więc to już mówi samo za siebie.
  • Mydło Aleppo - lubię i nie lubię... dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia skóry i nie wysusza zaś posiada dwa wielkie minusy przez które go więcej nie kupię a więc po dostaniu się produktu do oczy strasznie szczypie oraz po umyciu twarzy skóra jest tak oczyszczona że aż poszczy... mi ten efekt nie odpowiada, mimo że jej nie wysusza po takim efekcie na buzi mam takie wrażenie


  • Babuszka Agaffi oczyszczająca maska do twarzy - uwielbiam ją! Kosztuje 6.50 zł a opakowanie starczyło mi na 3 miesiące używania. Maskę nakładałam dwa razy w tygodniu na około 20 minut. Nie wysuszała mi skóry twarzy, oszczała i to widocznie oczyszczała... Po jej zmyciu cera jest uspokojona, zmatowiona i bardzo gładka. Za taką cenę polecam koniecznie ją wypróbować. 
  • Gorvita, żel Aloesowy - lubię go stosować w ciągu dnia lub nakładać pod krem na noc. Nawilża skórę i goi świeże ranki. Także mało kosztuje i warto mieć go cały czas w swojej kosmetyczce. Na pewno kupię go ponownie. 
  • Ziaja, krem nawilżająco-matujący - to już moje 3 opakowanie i na pewno pojawi się kolejne. Recenzja tutaj 
  • Tisane, balsam do ust - obok masełka do ust z Nivea oraz Carmex jeden z lepszych produktów nawilżających do ust na naszym rynku. Jest to już moje kolejne opakowanie i na pewno pojawią się kolejne, szczególnie w okresach zimowych sprawdza się znakomicie. Nawilża, regeneruje i odżywia usta podczas niskich temperatur. Używam takich produktów szczególnie na noc, po czym rano usta są już całkowicie w innej - oczywiście dużo lepszej formie. 
  • Yasumi krem pod oczy - produkt dobry zaś nie za cenę którą kosztuje, nawilża dosyć dobrze, nie zbiera się oraz nie waży się na nim korektor. I to chyba wszystko czego oczekuję od kremu pod oczy. 


poniedziałek, 2 marca 2015

Zużycia ostatnich miesięcy!

Cześć Dziewczyny!!

I znowu mnie nie było prawie cały luty... Pojawił się tylko jeden post mimo że miałam kilka pomysłów oraz kilka rzeczy chciałam Wam pokazać, nie miałam czasu aby usiąść i coś napisać. Sesja, praca trochę domowych obowiązków i znowu brak czasu. W ciągu tego czasu nazbierałam trochę pustych opakowań i dzisiaj chciałabym je Wam pokazać i w końcu się ich pozbyć ponieważ zajmują trochę miejsca. Dzisiaj postanowiłam sobie że się wezmę za to więc szybko Wam opiszę moje zużyte denka.
 Pielęgnacji jak zawsze jest dużo, zaś z kolorówki także coś się znalazło! 


1. Zestaw IHT 9 szampon i odżywka recenzja tutaj

2. Suchy szampon Batiste - suchych szamponów zużywam dosyć sporo z tego względu, że włosy bardzo często mi się przetłuszczają i zmuszona jestem myć je rano z tego względu, że gdybym umyła je na wieczór nadawałyby się tylko do kolejnego mycia. Więc nie raz najlepszym rozwiązaniem dla mnie jest po prostu spryskanie ich szamponem Batiste. Używałam ich dużo i do tej pory najlepiej sprawdzały się właśnie te szampony. Nie dość, że najdłużej działały, dawały fajny efekt uniesienia a także ładnie pachną, zapach czuć przez cały dzień.

3. Olej z korzenia łopianu z ziołami -  w praktycznie wszystkich olejach do włosów jestem zakochana z tego względu, że dobrze działają na moje włosy poprzez ich mega właściwości nawilżające, czego moje włosy a konkretnie końcówki potrzebują cały czas. Ten konkretny olejek kupiłam przede wszystkich do stosowania na skórę głowy z tego względu, że boję się aplikować produkty, które posiadają zioła w swoim składzie z tego powodu, że mogą je przesuszyć poprzez swoje właściwości. Po stosowaniu olejku zauważyłam delikatnie szybszy wzrost oraz pojawienie się niewielkiej ilości nowych baby hair.

4. Olejek z bawełny - stosowałam go na końcówki, nie zauważyłam jakiegoś rewelacyjnego efektu nawilżenia i zabezpieczenia końcówek przed kolejnym rozdwajaniem i przesuszeniem. Musiałam bardzo z nim uważać, ponieważ już bardzo mała jego ilość powodowała, że w całości nie wchłaniał się we włosy i pozostawały one tłuste. Raczej więcej go nie kupię!


5. Macrovita, masło do ciała recenzja tutaj

6. Love me Green, balsam do ciała  - znalazłam go w GlossyBox-ie, zapach mi strasznie nie pasował, zaś jego działanie było bardzo fajne. Wcześniej miałam już balsam tej firmy i tamten mnie zachwycił! Jego recenzje możecie przeczytać tutaj

7. Stara Mydlarnia, peeling do ciała - recenzja tutaj

8. Woda szungitowa - nawilżający spray do twarzy, który stosowałam zamiast toniku. Bardzo fajnie nawilża i odświeża, moim zdaniem jest jeszcze lepsza niż woda różana. Posiada także właściwości bakteriobójcze. Bezzapachowa. Na pewno kupię ją ponownie.

9. Bobbi Brown - krem nawilżający, od razu wspomnę, że fenomenalny! Miałam małą próbeczkę, która dostałam przy zakupie podkładu matki Bobbi Brown. Próbka 10ml wystarczyła mi na około 3 miesiące codziennego stosowania. Super nawilża, ładnie łączy się z podkładem, nie waży się na nim oraz nie zmazuje. Najlepiej współgra z podkładem tej samej marki. Nawilżenie czuć przez cały dzień noszenia makijażu na buzi. Stosowałam go jedynie pod podkład, w bardzo małej ilości z tego względu, że mała jego ilość wystarczyła do idealnego poziomu nawilżenia, jakie natychmiast dawał. Kosztuje dużo, zaś jest mega wydajny - przypuszczam, że pełnowymiarowe opakowanie starczyłoby mi na rok codziennego używania! Cały czas zastanawiam się nad jego zakupem.

10. Bourjois, nawilżający korektor, który używałam tylko skórę pod oczami. Mega wydajny, to trzeba mu przyznać, ponieważ używałam go ponad rok przy prawie codziennym aplikowaniu na skórę. Jest drogi (cena około 50 zł) zaś biorąc pod uwagę wydajność i porównując do innych tańszych korektorów wcale nie jest taki drogi a wręcz przeciwnie jego zakup jest bardzo opłacalny. Ładnie wygląda pod oczami, nie wchodzi w zmarszczki, dobrze kryje a zarazem rozświetla, nie waży się i utrzymuje na skórze przez cały dzień. 

11. Catrice, bezbarwny żel do brwi - mam już kolejne opakowanie i będę kupowała go przez cały czas. Jest tani (cena około 12 zł w drogerii Natura), dobrze utrzymuje włoski przez cały dzień na miejscu i jest wydajny. Czego mi więcej trzeba???

12. Paese, puder bambusowy recenzja tutaj


niedziela, 12 października 2014

Wakacyjne i powakacyjne zużycia...



Cześć Dziewczyny!

Z tego, co dopiero sprawdziłam to ostatnie dna pokazywałam Wam przed wakacjami, kiedy wyprowadzałam się z wynajmowanego mieszkania a miało to miejsce pod koniec czerwca, więc produkty te zbierałam ponad trzy miesiące. Jak na taki długi okres czasu i tak uważam, że nie jest ich dużo porównując z innymi tego typu postami, zaś z drugiej strony wiele produktów nie pojawi się w tym poście z tego względu, że wyjeżdżając na wakacje wzięłam takie produkty, które mogłam wykończyć i wyrzucić puste opakowania na miejscu. Wykończyłam także kilka produktów z kolorówki, co bardzo rzadko się u mnie zdarza. Na pierwszy ogień  pójdą produkty do włosów, później do twarzy i ciała no i na końcu kosmetyki do makijażu.

  • Szampon wzmacniający do włosów osłabionych, Pharmaceris - szampon super się pienił i tak samo dobrze zmywał oleje. Jest gęsty, wydajny i nie mam mu zupełnie nic do zarzucenia oprócz tego, że przy stosowaniu go za każdym myciem moje włosy nabierały delikatnego różowego koloru. Nie było to bardzo widoczne, ale i tak na słońcu można było zauważyć delikatny odcień różu, więc mogłam go stosować tylko, co drugie mycie. Miał delikatny, przyjemny zapach. Niestety nie zmniejszył przetłuszczania włosów, ale włosy i tak po umyciu były delikatnie uniesione u nasady. Po umyciu nie były one mega nawilżone, ale i tak nie było problemu z ich rozczesaniem. Moim zdaniem produkt warty polecenia i na pewno go kiedyś kupię ponownie.
  • Szampon i maska do włosów jasnych zniszczonych, PILOMAX - recenzja tutaj


  • Odżywka do włosów GLISS KUR OIL NUTRITVE - nie wiem sama, dlaczego nie pojawił się jeszcze oddzielny post na jej temat? Przebiła wszystkie odżywki, które miałam wcześniej z drogerii. Miałam ją na wakacjach i sprawiła się mega dobrze przy codziennym stosowaniu. Włosy były nawilżone, sypkie, błyszczące i super się rozczesywały. Pięknie pachnie i jest mega wydajna, do pokrycia całych włosów wystarczy ilość orzecha włoskiego. Stosowałam ją, kiedy się spieszyłam i trzymałam ją na włosach góra 2 minuty, a efekt był powalający! Jestem nią zachwycona i do tego kupiłam ją w promocji za 7 złotych. Na pewno kupię ją ponownie, zaś będzie to za bardzo długi czas, ponieważ produktów do pielęgnacji włosów w zapasach mam bardzo dużo.
  • Olejek do ciała BabyDream fur Mama - przyzwoity olejek nie dość, że do włosów to i do ciała. Mega skład za mega cenę, ponieważ kosztuje poniżej 10 złotych. Ładnie delikatnie pachnie i tym bardziej jego stosowanie było bardzo przyjemne. Nie robi może jakiegoś szału na włosach, ale jeżeli ktoś zaczyna dopiero przygodę z olejowaniem warto go kupić. Stosując go na ciało mega nawilża i o dziwo dosyć szybko jak na olejek się wchłania. Kiedyś zapewne pojawi się ponownie.


  • Garnier, płyn micelarny - dużo lepszy od płynu z BeBeauty, nie dość, że dużo lepiej zmywa makijaż oczu jak i twarzy to nie pozostawia lepkiej warstwy, którą wyczuwam w micelu z Biedronki. Jeżeli skończę tamten na pewno kupię właśnie ten. Kosztuje kilka złotych więcej, ale jest bardziej wydajny i lepszy, więc stawiam na niego.
  • Plastry na zniszczone pięty PUREDERM - w opakowaniu było 4 plastry, które zabrałam ze sobą na wakacje. Pudełeczko zostawiłam zaś plastry wzięłam ze sobą, ponieważ zajmowały mało miejsca a nie chciałam brać pełnowymiarowego produktu do pielęgnacji stóp. Kupiłam je w Biedronce i jak za dwie noce stosowania cena była zbyt wygórowana. Spodziewałam się lepszych efektów, pięty były delikatnie nawilżone i mięciutkie, ale bardzo podobny efekt uzyskuje przy stosowaniu innych tańszych produktów przeznaczonych do stóp.
  • QUIZ COSMETICS, nawilżająca pomadka do ust - słaby produkt, nie robił prawie nic z moimi ustami. Nawilżał je bardzo delikatnie, ale tylko wtedy, kiedy smarowałam nim się kilka razy dziennie. Na mocno spierzchnięte usta nie pomoże i im nie ulży. Kiedy produkt dostał mi się do buzi nie miłosiernie gryzło mnie w gardle, co mnie strasznie irytowało. Nie polecam.


  • PHARMACERIS, podkład intensywnie kryjący - omg, bubel jakich mało, więc recenzja już w przygotowaniu
  • Essence, all about matt - puder transparentny, najbardziej zmielony puder, jaki kiedy kolwiek miałam. Super wydajny, wystarczyła niewielka ilość produktu, aby zmatowić twarz na wiele godzin. Po przypudrowaniu i przetarciu delikatnie twarzy opuszkami palców sprawiał wrażenie jakby była na nim jakaś powłoka typu "silikonowa" tylko matowa i sucha, nigdy nie spotkałam się z takim czymś w pudrach. Godny wypróbowania.
  • PAESE, puder bambusowy - także dobry produkt, pozostawiał mat na trochę, której niż Essence, ale tym samym nie miał takiego mocnego matowego efektu wizualnego jak ten wyżej. Także wydajny, zresztą moim zdaniem wszystkie pudry sypkie są mega wydajne. Kupiłam teraz puder ryżowy, także tej firmy, więc pewnie za jakiś czas przygotuję Wam krótką recenzję... 



A jak Wam idzie z denkiem??? ;) 

wtorek, 24 czerwca 2014

Denko wyprowackowe! ;)

Cześć! 



Wyprowadzamy się! W końcu nadszedł dzień wyprowadzki i bardzo się z tego cieszę. Skończyłam ostatnią licencjacką sesję - obroniłam się i jestem bardzo zmęczona i trochę rozdrażniona przez ten stres, ale i tak jestem mega szczęśliwa, że już wracam do domu i zaczynam nowy etap w moich życiu.  Przede mną mój własny ślub, remont i poszukiwanie pracy. Trzymajcie kciuki :) 

Zużywałam wszystko, co było na wykończeniu, aby jak najmniej opakowań, buteleczek itd.  niepotrzebnie wieść tyle kilometrów do domu i udało się! Jestem już prawie spakowana i tak przyglądam się moim walizkom i stwierdzam, że myślałam, że jest tego więcej. Mój narzeczony także zapewne się ucieszy - przynajmniej nie będzie musiał tego nosić ;) 


Kategoria włosy:


  • Rosyjska Bania – Maska Regenerująca Receptury Babuszki Agafii ! recenzja tutaj 
  • Gęsta Toskańska Maska do Włosów Suchych i Zniszczonych! PLANETA ORGANICA recenzja tutaj 


  • Schwarzkopf, Gliss Kur szampon - nigdy więcej nie spojrzę na drogeryjne szampony tego typu! Naturalne szampony jak i maski najlepiej działają na moje włosy, więc postaram się już nigdy ich nie zdradzać... Szampon dobrze oczyszcza włosy z oleju, ale to normalne przy produktach o takim składzie. Działanie regeneracyjne??? Nie zauważyłam nic takiego, jedynie to, że strasznie przetłuszczał mi włosy a włosy przy jego stosowaniu w ogóle nie chłonęły olei w takim stopniu jak wcześniej.
  • Szampon Alterra - w tym przypadku pałam wielką miłością do szamponów tej firmy i sprawdzają się u mnie wszystkie bez względu na rodzaj. Zawsze do nich wracam :) 



  • Produkty Marion - Zabieg laminowania i kuracja proteinowa, recenzja zbiorcza kosmetyków Marion w przygotowaniu! 


  • Suchy szampon Batiste, nie zamienię ich na żadne inne ;) Na wakacje zrobiłam już sobie zapas dwóch, więc na pewno starczą mi na długo. Produkt bardzo wydajny, trochę bieli, ale w porównaniu do innych produktów tego typu, co jest wręcz nie widoczne. Swój suchy efekt i uniesienie u nasady utrzymują przez cały dzień. Produkt fenomenalny!
  • Schwarzkopf, Taft - lakier do włosów w sprayu - bubel, jakich mało! Na pewno nigdy do niego nie wrócę. Po spryskaniu nim włosów mamy efekt nieutrwalonych włosów jak po zwykłych lakierach, że są suche, tutaj wręcz przeciwnie włosy wyglądają na mokre i przetłuszczone aż do wyczesania, z czym jest także wielki problem. Używałam go na wiele sposobów i za każdym razem efekt był taki sam. Nie polecam.


Twarz: 
  • Marion, płyn micelarny - recenzja zbiorcza kosmetyków Marion wkrótce
  • Zaiaja, dwufazowy płyn do demakijażu - produkt stworzony do demakijażu wodoodpornego a bardzo ciężko sobie z nim radził. Aby zmyć makijaż musiałam zużyć kilka wacików oraz długo trzymać przy oku po czym i tak miał problem i jedynym wybawieniem było pocieranie nim oczu. A wynikiem tego była czerwona, podrażniona skóra wokół oczu. Nie polecam
  • Avene, płyn micelarny, z tej czwórki sprawdził się najlepiej. Ale czy wart jest swojej ceny?? Super zmywał makijaż - twarzy jak i oczu. Nie podrażniał, po dostaniu się do oczu nie odczuwałam żadnego pieczenia. Podukt idealny ale taki sam możemy dostać w niższej cenie, więc po co przepłacać?? ;)
  • Lirene, nawilżający płyn micelany, produkt strasznie szczypał i podrażniał oczy jak i skórę wokół nich. Miał problem ze zmycie zwykłego makijażu, szybko się skończył. Nie polecam



  • Płyn do pielęgnacji skóry - L'AZEL ACTIVE Professional, recenzja tutaj
  • Organique, Glinka Ghassoul - kupiłam ją już dosyć dawno, ale odstawiłam ją zimą, ponieważ tak mocnego wysuszenia i zahamowania przetłuszczania skóry w tych miesiącach nie potrzebowałam, więc wróciłam do niej na wiosnę i tym razem ją skończyłam. Produkt idealny do stosowania w letnie miesiące: hamuje przetłuszczanie skóry, trochę ją wysusza - przy stosowaniu raz w tygodniu efektu wysuszenia mocno nie widać, ale kiedy użyłam jej dwa razy w tygodniu efekty wysuszenia był za duży, więc dlatego tak rzadko jej używałam. Delikatnie oczyszcza i odświeża skórę. Bardzo ciężko się ją rozrabia, ponieważ trzeba się nauczyć dawkować ilość wody, jaką do niej dodajemy. Bawienie się nią trochę mnie drażniło, więc raczej więcej do niej nie wrócę. 


Ciało: 
  • Masełko do ust The Body Shop - produkt o ślicznym zapachu i niestety na tym jego plusy się kończą. Produkt prawie wcale nie nawilżał, więc używałam go tylko, aby go zużyć. O zlizaniu go z ust nie było mowy, ponieważ kiedy dostał się do gardła strasznie drapał, co było mega nie przyjemne. Mam zamiar kupić kiedyś osławione masła z tej firmy, i mam jedynie nadzieję, że nie wypadną tak słabo jak to masełko. 
  • Woda toaletowa Avon, Love - śliczny delikatny zapach i do tego długo utrzymuje się na ubraniach jak i na skórze. Na pewno do niego wróćę. 
  • Maść ochronna z witaminą A - bardzo tania maść, stosowałam ją na twarz w celu nawilżenia skóry. Nie było to jakieś fenomenalne nawilżenie, ale nie zapychała i delikatnie nawilżała, więc mi pasowało zaś, kiedy przyszła zima nie dawała sobie rady z nawilżeniem ani trochę a co denerwowało mnie w niej najbardziej to, to, że prawie wcale nie wchłaniała się twarz i musiałam chodzić z błyszcząca mokrą twarzą. Jest tania, więc warto wypróbować jej działania na swojej skórze.



  • Peeling cukrowy do ciała Perfecta - produkt super ściera naskórek. Posiada duże drobinki, których jest dosyć dużo, jest mega gęsty i zbity. Przy nakładaniu na ciało nie spływa z rąk ani z ciała, trzyma się aż do spłukania i wypeelingowania. Już na pierwszym składzie posiada parafinę, co widać od razu po spłukaniu go wodą. Całe kropelki wody utrzymują się na ciele aż do samego wytarcia się ręcznikiem. Produkt daje tylko złudne wrażenie nawilżenia. Jeżeli nie znajdę czegoś lepszego mimo tej okropnej parafiny, której staram się wystrzegać we wszystkich produktach będę skazana do niego wrócić. 
  • Masło do ciała, Love me green - recenzja za jakiś czas pojawi się na blogu
  • Krem do depilacji - wszystkie kremy do depilacji ciała, jakie miałam działają na mnie tak samo, więc zawsze, kiedy idę do drogerii biorę akurat ten, który jest aktualnie na promocji i kosztuje najmniej. Sprawdził się tak samo dobrze jak reszta


  • Zabieg antycelulitowy - recenzja w trakcie 

niedziela, 27 kwietnia 2014

Zużyte kosmetyki! Co o nich myślę???

Kolejne zużycia w moim pudełeczku z pustymi opakowaniami. Za kilka miesięcy wyprowadzamy się z obecnej kawalerki i zaczynamy "nowy rozdział w naszym życiu". Często w moich zużyciach bywa tak, że kończą mi się podstawowe produkty, więc zadowolona z ich zużycia nie jestem, ponieważ muszę iść i kupować następne! A staram się zużywać kosmetyki kolorowe. Niektóre prawdę mówiąc na siłę, ponieważ szkoda mi wyrzucić podkład, który kosztował 60 złotych - nie sprawdza się a jednak używam go i jak zobaczycie dalej jeden z takich produktów grzecznie odszedł z moich zbiorów kolorówkowych. 


Pierwszymi produktami będą produkty, które mi się sprawdzały i zawsze odkupuję te same! Mowa oczywiście o odżywce bez spłukiwania Gliss Kur, bez, których nie mogę się obyć raz szampon z Alterry. W zakupach zobaczycie, że znowu je kupiłam. Nie będę się nad nimi rozwodzić, bo powtarzają się w każdych zakupach i denkach i już sama nie wiem czy jest sens je dalej pokazywać. 

Skończyłam produkt z e-naturalne - olej z kiełków pszenicy. Na pewno zamówię go jeszcze raz! Jak go używałam nie zauważyłam ani jednej rozdwojonej końcówki! Niestety prawie połowa opakowania mi się wylała ze względu na dziurawą zakrętkę. Końcówki były błyszczące i gładkie. Jak to z takimi olejkami bywa musimy z  nim uważać, ponieważ przetłuści końcówki. 




Szampon Babydrem dla dzieci, koszt 4.99 zł. Stosuje go do wszystkiego! Od mycia pędzli i BeautyBlendera do kąpieli mojej Maltanki. Zawsze musi być pod ręką! 
Szampon Schwarzkopf, Gliss Kur - obciąża i przetłuszcza mi włosy. Dobrze zmywa oleje, ale to wszystko z jego plusów. Nie lubię drogeryjnych szamponów tego typu i tego także nie polubiłam. 
Suchy szampon Syoss, drogi jak na swoje działania. Zdecydowanie wolę Batiste lub po prostu suchy szampon z Isany. Dobry dla brunetek, ponieważ białe pyłu prawie w ogóle nie zauważyłam w porównaniu do innych szamponów tego typu. Unosi trochę włosy, ale włosy pozostają tylko w przyzwoitym stanie dwie, trzy godziny. Batiste pochłania wszystko, co jest tłustego na włosach i włosy bez problemu możemy nosić rozpuszczone. Więcej go nie kupię! 




Wcierki - Radical i Jantar, porównanie i recenzja tutaj 



Zaczynając od lewej to produkty z Avon, czyli kulka Pur Blanca, która jest do niczego! Pociłam sie po niej bardziej niż gdybym nie zastosowała żadnego antyperspiratnu. Po jej zastosowaniu i spoceniu się jeszcze nigdy ode mnie tak nie "capiło". Nigdy więcej jej nie kupię i nie chcę nawet na nią patrzeć!
Woda toaletowa Pur Blanca, zapach ten od dawna mi się podobał. Jest bardzo delikatny, ale ta delikatność przenosi się również na długość utrzymywania się na ciele i ubraniach. Aby było od nas ja czuć musimy pryskać się, co godzina. Niestety mi to w ogóle nie pasuje, więc do niej także nie wrócę.
Garnier, Mleczko do ciała, strasznie pachnie - dla mnie jest to zapach jakichś starych kosmetyków, ale od razu wam mówię, że produkt w 100% nie przekroczył daty ważności. Zapach ten utrzymuje się na skórze około 20 minut od aplikacji. Długo się wchłania i pozostawia tłustą warstwę na skórze. Nawilża bardzo przyzwoicie.
Antyperspirat Dove - jak przyzwoity antyperspirant, czyli chronił przed nieprzyjemnym zapachem, sam w sobie miał ładny zapach, który utrzymywał się na skórze kilka godzin. Trochę długo sie wchłaniał, ale to pewnie ze względu na jego gęstą jak na takie produkty konsystencje. Produkty wart polecenia.



Bielenda, płyn micelarny - produkt, na którego szkoda każdej złotówki. Przy dostaniu się go do oka, szczypał, co u mnie od razu dyskwalifikuje produkt. Z makijażem twarzy miał problem i trzeba było zużyć kilka wacików, więc już chyba wiecie jak ciężko było z demakijażem oczu!
Pianka do mycia twarzy Organic Therapy - miała piękny zapach, nawet nie mam pojęcia, do czego go porównać, ale pianka idealna na poranki, zapach idealnie orzeźwia i pobudza. Nie miała problemu ze zmyciem makijażu. Jak na piankę wydawała mi się strasznie nie wydajna, ponieważ płyn znikał z buteleczki w mgnieniu oka.



Podkład Bourjois Flower Perfection recenzja tutaj
Podkład Bare Minerals orignal recenzja tutaj
Puder w kamieniu Stay Matte z Rimmel, można było z nim przesadzić! Nie spodziewałam się, że jak na puder w kamieniu będzie taki wydajny. Miałam kolor transparentny, ale wydawało mi się, że nadawał makijażowi lekkie krycie. Nie zauważyłam, aby fenomenalnie utrzymywał ten mat. Na szczęście wykończenie miał satynowe to bardzo mi odpowiadało.



Mascara Essence recenzja tutaj
Baza pod cienie Essence I love Stage - moje powieki są strasznie tłuste i mało produktów się na nich sprawdza. Baza ta bardzo tania, ponieważ kosztowała około 10 złotych, ale niestety nic specjalnego. Utrzymywała cienie ma moje powiece góra dwie godziny dłużej. Nie podbijała ich koloru. 



Jak u Was idą zużycia???

czwartek, 27 marca 2014

Było i się skończyło... - projekt denko

Cześć!!

Postanowiłam przygotować kolejny projekt denko, ponieważ pudełko, w którym trzymam puste opakowania już nie zamyka! A że wynajmujemy bardzo malutkie mieszkanie, nie mogę zagracać sobie miejsca.
Zapraszam do czytania <3 

  
  • Isana, Masło do ciała z masłem shea i kakao - kupiłam go z zamiarem kremowania włosów, ale nigdy tego nie zrobiłam, jakoś bałam się, że włosy się przesuszą, wypadną i różne straszne rzeczy chodziły mi po głowie. Postanowiłam zostać jednak tylko przy olejach, więc wykorzystałam go w taki sposób, jaki powinien być stosowany, czyli na ciało. Masło super nawilża, skóra jest delikatna i mięciutka aż do następnego zastosowania, ponieważ nie po każdej kąpieli stosuję masła do ciała. Staram się nakładać takie produkty przynajmniej dwa, trzy razy w tygodniu. Zapach nie pozostaje na skórze długo, myślę, że przez jedynie dwie godziny. Kiedy posmaruję się nim na noc, rano nie wyczuwam już dosłownie nic. Jest bardzo wydajny. Kosztuje około 10złotych za 500ml. I za cenę i pojemność, jaką musimy za niego zapłacić to jest super produktem. Skład także ma bardzo fajny. Jedynym minusem, jaki zauważyłam to, to, że musimy go strasznie długo rozsmarowywać, ponieważ zostawia białe smugi na skórze. 

  • Eveline, Serum modelujące biust - od razu mogę się przyznać, że nie stosowałam go regularnie, ale tylko, dlatego że o nim zapominałam. Miałam kilka podejść do niego  - stosowałam go przez okres miesiąca a później znowu zapominałam. W końcu postanowiłam go wykończyć, ponieważ koniec daty ważności była już bardzo blisko. Czy wypełnia i powiększa biust??? Nie... I na pewno takim produktem tego nie uzyskamy. Może nam się wydawać, że biust jest jakiś większy, ale to tylko, dlatego że super napina i nawilża skórę biustu. Jest bardzo wydajny, wystarczy na prawdę bardzo mała ilość na jedną aplikację. W przyszłości na pewno do niego wrócę ze względu na jego ujędrnienie i napięcie skóry. 
  • Isana, krem do rąk 5% mocznikiem, krem super nawilża skórę i jest to jego wielki plus, ale ja go więcej nie kupię. Ma straszny zapach - ostry, ciężki trochę duszący zdecydowanie nie dla mnie. Bardzo wolno się wchłania - nawet, kiedy nałożyłam małą ilość produktu. Dłonie przez dłuższy czas się lepią i na pewno nie jest to produkt do stosowania w ciągu dnia. Stosowałam go jedynie na noc i nakładałam bawełniane rękawiczki, aby nie czuć jego zapachu.


  • Marion, spray dodający włosom objętości - kupiłam go ze względu na to, że potrzebowałam produktu termoochronnego a nie było mojego ulubionego w czerwonej buteleczce także z Marion. Pomyślałam, że ma właściwości termoochronne a do tego ma dodawać objętości włosom to, czemu nie?? I niestety nic takie nie zauważyłam. Spray jak spray - w ogóle nie dodawał objętości włosom. A dziubek, z którego wydobywa się produkt pryska tylko w jedno miejsca - czyli celował prosto w skórę głowy. Ale, po co mi produkt termoochronny, który działa tylko na włosy przy nasadzie??? Ciężko było mi z niego korzystać, ponieważ większy nacisk kładę na ochronę włosów przy końcach. Nie obciąża włosów, ale więcej i tak go nie kupię. W mojej kosmetyczce króluje już jego brat w czerwonym opakowaniu. 
  • Schwarzkopf Gliss Kur, odżywki z tej serii pojawiają się w każdym projekcie denko. Po każdym zużytym opakowaniu kupuję następną tylko w innym kolorze. Więc nie ma, co na ten temat więcej się rozpisywać. Po prostu UWIELBIAM!!! 

  • John Frieda, Sheer Blonde recenzja tutaj

  • Maseczka Montagne Jeunesse - nic specjalnego! Jest do dostania w takim dwu paku, drugą cześć już zużyłam i wyrzuciłam. Nie zauważyłam jakiegoś specjalnego zadnia. Moim zdaniem maseczki z Ziaji za 1.49 Są od niej o wiele lepsze. Bardzo słabo nawilża. A jej używanie nie jest w ogóle przyjemnie, ponieważ zapach ma bardzo intensywny i nie pachnie ładnie tylko pachnie jak by był przeterminowany, otwarty od dłuższego czasu,

  • Ziaja, Maska kojąca - zawsze jakaś maseczka z Ziaji pojawia się w projekcie denko. Zużywam ich dosyć dużo i bardzo lubię wszystkie rodzaje tych maseczek. 

  • Nivea, Masełko wanilia i makadamia - bardzo, bardzo wydajny jeszcze takiego wydajnego produktu do ust nie miałam. Stosowałam go codziennie na noc na usta już chyba od prawie roku ;) Super nawilżał, ale wydaje mi się, że już pod koniec opakowania moje usta się przyzwyczaiły i nie działał na nie już tak szybko i mocno jak na początku. Ma bardzo ładny, słodki zapach. I na pewno kupię kolejne masełko z Nivea tylko o innym smaku.


  • Avon, perfumy Instinct - bardzo lubię perfumy z Avon. Nie są drogie, dość intensywnie pachną i mają bardzo ładne zapachy (nie mówię oczywiście o wszystkich). I właśnie te takie były. Bardzo je polubiłam. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...