Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 stycznia 2015

Kosmetyczne HITY 2014! - Pielęgnacja


Cześć Dziewczyny!

Pewnie, jako ostatnia ze wszystkich przychodzę do Was z tego typu postem, ale jak się zwala mi na głowę to cała lista spraw i problemów! Nie dość, że zaczęłam nową pracę, która wymaga ode mnie dużego wysiłku umysłowego to jeszcze mamy okres sesji, w której mój "mały móżdżek" musi wykuć duże ilości informacji.... Zmęczona jestem jak cholera, ale kosmetyki, które właśnie dzisiaj Wam przedstawiam są kosmetykami najlepszymi w kategorii pielęgnacyjnej, które używałam i odkryłam w poprzednim roku. Prawdę mówiąc jak na nie patrzę to od razu poprawia mi się humor :) Post z produktami do makijażu wstawiłam już jakiś czas temu, więc jeżeli go przeczyłyście to zapraszam tutaj. 

Zaczynając od pielęgnacji twarzy i od pierwszego kroku pielęgnacji to w tym roku najlepszym żelem do mycia buzi okazał się bardzo tani, wydajny i mega pieniący się żel do mycia twarzy z Ziaji seria liście manuka. Nie dość, że ma pompkę, dzięki czemu bardzo wygodnie się go używa to dobrze oczyszcza twarz i nie pozostawia jej ściągniętej a do tego ładnie pachnie. Czy potrzebuję czegoś więcej za taką cenę??? Nie. 

Od czasu do czasu mojej cerze przydaje się oczyszczenie poprzez zastosowanie maseczki oczyszczającej, którą kupił mi mąż za granicą w sklepie Lush. Mask of Magnaminty jest chyba najlepszą oczyszczającą maską do tej pory, jaką stosowałam, ma najsilniejsze działanie, które widać po każdym zastosowaniu. Recenzja jest już w planach, więc za jakiś czas możecie się jej spodziewać na moim blogu. 

Codziennie pod makijaż stosuję serum rozjaśniające do twarzy z Biochemii Urody recenzja także się wkrótce pojawi. Także moje wielkie odkrycie!

Moja trądzikowa i dosyć często delikatnie przesuszona twarz potrzebuje nawilżenia a najlepszym nawilżaczem podczas miesięcy letnich okazał się Żel aloesowy z Gorvity zaś zimą jest trochę za słaby, z tego względu, że podczas zimowych miesięcy używam bardziej wysuszających produktów do twarzy a także temperatura, jaką mamy na zewnątrz a także w pomieszczeniach wpływa na nią zdecydowanie mocniej wysuszająco i żel już nie sprawdza się tak znakomicie i wtedy do działania wkracza mega nawilżający i łagodzący podrażnienia krem Cicalfate z Avene. Przede wszystkim nie zapycha, czego ja się najbardziej boje w takich mocno nawilżających i natłuszczających kremach do twarzy. Już po jednym zastosowaniu na noc widzę dużą różnicę na buzi. Nie jest to krem, który mogę stosować pod makijaż jest zdecydowanie za tłusty w swojej konsystencji. Więcej tutaj

Najczęściej właśnie pod ten krem Cicalfate, co drugi dzień stosuję tonik z kwasem BHA 2% z Biochemii Urody, jego recenzję także za jakiś czas na pewno zamieszczę, ponieważ jest jak najbardziej tego warty. Przy częstym stosowaniu może spowodować spustoszenie na naszej twarzy, przeogromne wysuszenie, pieczenie, ściągnięcie i złuszczenie naskórka, ale stosowany, co drugi dzień bądź, co trzeci sprawdza się fantastycznie. Twarz stała się bardziej promienna, rozjaśnił delikatnie przebarwienia potrądzikowe oraz zminimalizować ilość wągrów na twarzy oraz na nosie. 

Najlepszym nawilżaczem do ust okazał się balsam do ust Tisane. Stosuję go codziennie na noc dzięki niemu usta mam codziennie w dobrej kondycji mimo tego, że w ciągu dnia chodzę oblizuję je jak szalona i już koło godziny 15 wyczuwam delikatne pieczenie a przed snem już czuję wysuszenie, rano już wszystko mija i tak w kółko ;) Godne polecenia są także masełka Nivea!

Przechodząc już do włosów szamponem oraz maską, które mogę Wam fizycznie pokazać są produkty Love2Mix Organic, produkty z efektem laminowania. Włosy po nich są lepiej dociążone, wygładzone i proste niż po innych produktach, które miałam. Nawilżenie utrzymuje się prawie do następnego mycia. Zazwyczaj już drugiego dnia po umyciu moje końcówki stają się napuszone, po zastosowaniu tych produktów efekt jest mniej drastyczny ;) Włosy dobrze się rozczesują, nie są przetłuszczone i obciążone mimo tego nawilżenia, jakie dają produkty. Szampon dobrze myje włosy nawet z olei, dobrze się pieni mimo tego, że jest to produkt, który nie zawiera SLS. 

Maska, o której wspomniałam wyżej jest przeze mnie oceniona na 5 zaś maska, którą zrecenzowałam tutaj okazała się maską roku!! Planeta Organica Morze Martwe pobudzająca wzrost włosów, do pobudzenia wzrostu i do zagęszczenia naszych włosów polecić Wam mogę maskę Drożdżową Babuszki Agaffi - mam już drugie opakowanie. 

Batiste! Mega odkrycie, bez którego nie mogę praktycznie żyć! Moje włosy bardzo szybko się przetłuszczają, czasami wyglądają tak źle, że musiałabym je myć codziennie, dzięki temu szamponowi nie muszę wstawać prawie godzinę wcześniej. Oczywiście jest to produkt to stosowania sporadycznego! 

Antyperspirant z Vichy, nie spodziewałam się tego, że będzie on taki dobry! Na pewno kupię go ponownie i tyle w temacie antyperspirantu ;) 

Do pielęgnacji ciała największym odkryciem okazał się peeling ze Starej Mydlarni, więcej tutaj.



Podzielcie się swoimi ulubieńcami! :)))

czwartek, 15 stycznia 2015

Kosmetyczne HITY 2014! - Makijaż


Cześć!

Dzisiaj post, który na moim blogu trochę się opóźnił, ale mam nadzieję że z ciekawością dowiecie się jakie perełki odkryłam w roku 2014 a wspomnę że kosmetycznie był to bardzo owocny czas. Trafiłam na wiele ciekawych i dobrze sprawdzających się kosmetyków pielęgnacyjnych jak i makijażowych, kolorowych i w związku z tym przygotowują się do robienia zdjęć na bloga miałam wielki problem aby wybrać nie za dużo produktów i nie zawalić zdjęciami całą moją toaletkę. Mimo moich starań i tak muszę podzielić moich ulubieńców na dwa posty i dzisiaj jako pierwszy pojawia się post z makijażowymi hitami!

  • Cienie do powiek, moja kolekcja paletek z cieniami powiększyła się w tym roku w stopniu nawet mnie zaskakującym i jak na moje potrzeby wydaje mi się teraz, że jest ich za dużo zaś i tak marzę jeszcze o dwóch, które w przyszłości będę musiała wypróbować. Ach... A więc moją ulubioną paletką stała się NUDE tude z The Balm! W roku 2013 pokazałam Wam Naked 2 i dalej ją lubię i używam zaś w tym poście chciałam Wam pokazać już nowe produkty, aby się nie powtarzać. Pamiętajcie wszystkie produkty z ulubieńców 2013 dalej używam i bardzo lubię. Powracając do NUDE tude to paletka ma piękne, nasycone i  napigmentowane dobrze kolory. Nie utleniają się, nie zmieniają koloru i nie bladną na powiece po kilku godzinach noszenia. Moja powieka jest bardzo tłusta i wiele cieni do powiek bez bazy oraz mocnego przypudrowania nie utrzymują się na niej, zaś te nawet stosowane bez bazy utrzymują się około 6 godzin i wyglądają tak jak na początku. Po zastosowaniu bazy mam około 12 godzin spokoju i wiem, że mogę im zaufać. Paletka bardzo spodobała się mojej mamie, więc na Święta Bożego Narodzenia kupiłam jej ją na prezent i także ona może teraz się nią cieszyć. Cienie są bardzo sypkie, i po spotkaniu z pędzelkiem kruszą się trochę w opakowaniu i niestety mam wrażenie, że nie będą wydajne i w porównaniu do innych cieni skończą mi się o wiele szybciej. 
  • Bronzery, nie mogłam wybrać, ponieważ oba produkty są godne polecenia i znane pewnie przez wszystkich, a mowa o Hoola z Benefit,  którego używam zimą, podczas miesięcy, kiedy moja twarz staje się jasna bez jakiegokolwiek śladu opalenizny, ponieważ jest delikatniejszy i jaśniejszy od drugiego mojego ulubieńca, czyli Bahama Mama z The Balm, który wchodzi w moje życie makijażowe w miesiącach letnich, ciepłych. Bronzer The Balm ma dużo ciemniejszy kolor i w związku z tym podczas aplikacji musimy bardziej uważać niż przy Hoola. Oba produkty są wydajne, dobrze napigmentowane, nie ma problemu z ich roztarciem po wcześniejszym dobrym przypudrowaniu twarzy. A pudełeczka w obu są przepiękne!! 
  • Kolejny produkt z The Balm, czyli rozświetlacz Mary- Lou Manizer, jak same możecie zauważyć firma ta w moich przypadku bardzo dobrze się sprawdza i w tym przypadku cena idzie równo, z jakością! Produkty są drogie, ale jak najbardziej warte są swojej ceny. Rozświetlacz używam już półtora roku a nie widać po nim prawie wcale śladów zużycia. Na kościach policzkowych zostawia piękną taflę koloru i rozświetlenia, przypuszczam, że przez najbliższe lata nie będę potrzebowała produktu tego typu ze względu na jego wydajność i efekt, jaki daje na buzi. Kilka miesięcy po zakupie spadł mi na kafelki w łazience, a podnosząc go dosłownie modliłam się, aby nic mu się nie stało, niestety nie obeszło się bez niczego, ponieważ pudełko mi się połamało i rozdzieliła mi się jedna strona pudełeczka od drugiej i w związku z tym nie mogę go zabierać w podróże. 
  • A teraz przyszedł czas na róż i jak mogliście zobaczyć wcześniej jest to piękny delikatny i pasujący moim zdaniem do wszystkich karnacji róż z firmy Mac o kolorze, Well dressed. Utrzymuje się cały dzień, pięknie wygląda na buzi, po kilku miesięcznym używaniu nie widać dużego ubytku produktu. 
  • Benefit, The porefessional baza pod makijaż, która używana była przez mnie jedynie na wielkie wyjścia bądź w dni, kiedy miałam mieć na sobie makijaż ponad 10 godzin. Baza nie dość, że delikatnie kamufluje moje wielkie rozszerzone pory to jeszcze hamuje wydzielanie sebum. 
  • Podkłady, w tym roku znalazłam podkłady wręcz idealne Mac Studio Fix oraz Bobbi Brown Long-Wear Even Finish (recenzja tutaj i tutaj
  • Korektor Mac Pro longwear concealer, stosuję go pod oczy jak i na wszelkie niedoskonałości czy przebarwienia skóry. Idealnie stapia się z podkładem, nie odcina się, nie odznacza, doskonale kryje i mimo tego, że jest dosyć gęsty i długo trwały nie wysusza mi okolic pod oczami. Jedyną wadą tego produkty a dokładnie to opakowania jest jego pompka, która wydobywa za dużo produktu i niestety trochę się go nam marnuje. 
  • Pudry Paese bambusowy i Mac Studio Fix (recenzja tutaj i tutaj
  • Żel do brwi Catrice, kosztuje około 13 złotych i starcza mi na ponad pół roku przy codziennym stosowaniu i taki produkt w zupełności mi wystarczy! Włoski na moich brwiach uwielbiają zmieniać swoje położenie bardzo często w ciągu dnia a żel ten w zupełności wystarczy, aby je ujarzmić i aby zostały przez cały dzień na tym miejscu, w jakim ułożę je rano przy makijażu. 
  • Gąbeczki do makijażu Beauty Blender, Real Techniques oraz GlamSponge - nie wyobrażam sobie innej aplikacji podkładu, na zdjęciu są brudne z tego względu, że codziennie są stosowane zamiennie a nie miałam czasu, aby lecieć i myć je do zdjęć, więc wybaczcie ;) (recenzja tutaj)

czwartek, 2 stycznia 2014

Ulubieńcy kosmetyczni roku 2013!!!

Witam Was w nowym roku!! ;)
Ten rok będzie dla mnie jednym z najcięższych a zarazem najszczęśliwszych w życiu! 

Aby pożegnać się z poprzednim zapraszam Was na ulubieńców kosmetycznych roku 2013! Nie wiedziałam czy przygotowywać dla Was ten post, ale posty tego typu nie pojawiają się na moich blogu, więc postanowiłam, że przynajmniej teraz jest okazja, aby pokazać Wam kilka produktów. Nie będzie ich dużo, ponieważ po przejrzeniu mojej kosmetyczki pokażę Wam same perełki!


Pierwszy w kolejce jest, rozświetlacz z The Balm Mary-Lou Manizer, który kupiłam na wakacjach. Tutaj możecie zobaczyć post z innymi produktami, które wtedy kupiłam.  Jest duży, wystarczy go bardzo niewiele, aby pięknie wyglądał na kościach policzkowych, więc tym samym będzie bardzo wydajny! I ma kolor, który nie rzuca się nie wiadomo jak w oczy. Za jakiś czas na pewno pojawi się jego dokładna recenzja. 



Korektor Healty Mix, używam go od marca i wystarczy mi bez problemu na jeszcze pół roku. Kosztuje około 60zł, ale wszystko przemawia za jego kupnem! Jest go dosyć dużo jak na korektor, kryje a także rozświetla okolice pod oczami, nie wysusza i  nie zbiera się w załamaniach - czyli wszystko, czego potrzebuję. ;)



Paletka Naked 2 Urban Decay używałam ją prawie cały rok - czasami robiłam przerwę i przerzucałam się na paletkę z Inglota (możecie zobaczyć ją tutaj)  . Dokładne zdjęcia oraz recenzję możecie zobaczyć tutaj



Gąbeczka BeautyBleder na pewno będę ją kupować i kupować cały czas! Mam ją już pół roku i używam jej codziennie od zakupu nie używam nic innego do nakładania podkładu. Nie wygląda już najlepiej - zszedł trochę kolor oraz porobiło się trochę dziurek, ale dalej sprawuje się fenomenalnie :) Podkład jest rzeczywiście bardziej scalony ze skórą. Nie robi plam ani smug. 


Pędzel Real Technique blush brush najlepszy do nakładania różu! Jest mięciutki, nie odkształcił się ani nie wypada z niego włosie. Nie nabiera dużo produktu, nie robi plam a pozostawia na policzkach delikatną mgiełkę koloru. 


Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+, bardzo tani, ponieważ kosztuje około 10zł. Z dostępnością jest gorzej, ponieważ możemy go znaleźć jedynie w aptekach (nie w każdej)  lub w sklepie firmowym Ziaji. Moim zdaniem idealny krem na lato! Na zimę trochę za słabo nawilża. Rzeczywiście cera po jego użyciu jest delikatna, można powiedzieć, że satynowa a także zmatowiona, uważam, że rzeczywiście reguluje wydzielanie sebum, skóra przetłuszczała mi się dużo później niż zazwyczaj. Idealny pod makijaż. Nie zapycha!
Wiosną na 100% do niego wrócę. 



Clarisonic Mia 2 MOJA MIŁOŚĆ!!! Więcej tutaj





Odżywki bez spłukiwania Schwarzkopf GLISS KUR też nie zamienię ich na żadne inne! Będę zmieniać jedynie rodzaje tych odżywek. Ale najlepiej sprawdza się u mnie właśnie ta i jeszcze ta, która znajduje się w całym czarnym opakowaniu.
Włosy ładnie pachną, bez problemu sie rozczesują, nie przetłuszcza włosów. 





Szampon Alterra Granat i Aloes - najlepszy szampon z całej serii. Po umyciu nim włosów mam wrażenie jakby każdy włos był pokryty jakimś olejkiem nawilżającym! Nie przetłuszcza włosów, bez problemu zmywa oleje. Więcej tutaj



Szczotka Tangle Teezer - moja już dosyć zniszczona, ale używam jej już od dwóch lat, więc dlatego jest taka porysowana, ale wcale to nie wpłynęło na jej działanie. Nie zamienię jej na nic innego! I na pewno za jakiś czas kupię ją ponownie. Więcej możecie przeczytać tutaj. 





Szczotka elektryczna do mycia zębów BRAUN - używana przeze mnie juz ponad dwa lata ;) Co jakiś czas zmieniam tylko główki. Nie przeniosę się już na pewno na zwykłą szczoteczkę. Kiedy pierwszy raz umyjecie nią zęby zobaczycie różnice od razu! 



Masło Shea te akurat pochodzi ze sklepu internetowego e-naturalne.pl, ale każde naturalne ma takie samo działanie ;) Idealnie nawilża! Stosuję czasami na twarz, ale tylko na małe partie twarzy, które akurat potrzebują szybkiego nawilżenia, smaruję nim usta a przede wszystkim nakładam na noc na stopy. A rano??? Są jak nie moje ;) Nawilżone i bardzo mięciutkie. 




A co u Was się najlepiej sprawdziło???
Pochwalcie się to może akurat znajdę jakąś kolejną perełkę! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...